Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przed rokiem dla Olgi Michałkiewicz wszystko w seniorskich wiosłach było nowe. Niedługo przed mistrzostwami świata trafiła do składu czwórki bez sternika i razem z Joanną Dittmann, Moniką Ciaciuch (dziś Chabel) i Marią Wierzbowską popłynęły w Stanach Zjednoczonych po srebro, przegrały tylko z Australijkami.

W obecnym sezonie, w mocnej kadrze kobiet, długo trwały eksperymenty, na Pucharach Świata zawodniczki pływały w różnych osadach. Skład, który zdobył wicemistrzostwo świata, ponownie spotkał się tak naprawdę dopiero w lipcu, wystartował na mistrzostwach Europy i wywalczył brązowy medal. Dni do startu na światowym czempionacie nie były łatwe, bo ME tym razem rozgrywano dużo później niż zwykle, zmieniło to system przygotowań do najważniejszego momentu sezonu.

Polki w Bułgarii dobrze poradziły sobie w eliminacjach i półfinale. – Za to finał nam nie wyszedł, choć czułyśmy się świetnie – opowiadała 24-letnia Olga Michałkiewicz. – Nie tak to miało wyglądać. Zakładałyśmy, że będziemy w stanie powalczyć o medal każdego koloru, a tu skończyło się na piątej pozycji. Były kłopoty z kierunkiem, także wewnątrz łodzi, które na spokojnie trzeba obgadać.

Z obozu biało-czerwonych dochodziły informacje o zatruciu. Niektórych tak to osłabiło, że nawet nie zdołali dostać się do finałów A, choć przed wyjazdem do Płowdiw to było oczywiste. – Z pewnością to jest trudny moment, gdy taka historia, jakiś wirus, niweczy pracę całego sezonu – stwierdziła wioślarka AZS AWF Gorzów. – W jakimś stopniu dosięgło to każdego. Wysokie temperatury plus odwodnienie dawało się we znaki. To też jest ważna lekcja na przyszłość.

Koniec końców piąte miejsce w finale A to też nie jest zły wynik. Taka pozycja za rok w kolejnych MŚ w Austrii spokojnie dałaby kwalifikację olimpijską. Najbliższe igrzyska odbędą się w 2020 r. w Tokio.

– Wszystkie jesteśmy zapatrzone w igrzyska w Japonii, to jest nasz cel. Pewne jest, że mamy zamiar zasuwać dalej. Mijający sezon był naprawdę trudny, ale przecież, co nas nie zabije, to nas wzmocni. W przyszłości powinniśmy mieć więcej czasu na wspólne pływanie, spokojne wyeliminowanie błędów. Jedno wiem na pewno. To jest naprawdę mocna osada, która będzie wygrywać i zdobywać ważne medale – zakończyła Michałkiewicz.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.