Wybory samorządowe 2018. Konwencja PiS w Zielonej Górze miała dwie twarze. Zatroskanego Jarosława Kaczyńskiego o realną wolność i kontrolę władzy - "gdy media lokalne są uzależnione od miejscowej władzy, to kontrola jest fikcją" - oraz konfrontacyjnego Mateusza Morawieckiego. - Oni psuli Polskę, my naprawiamy, oni Polskę zwijali, my rozwijamy - przemawiał premier.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zanim premier Morawiecki dojechał do auli Uniwersytetu Zielonogórskiego na regionalną konwencję PiS, otwierał dla kierowców 33-km odcinek drogi ekspresowej S3 pod Nową Solą. I dlatego też przekonywał ponad 400 lubuskich działaczy PiS, że rząd dotrzymuje słowa i drogi buduje, z czym mieli mieć problemy PO i PSL. – Bo oni Polskę psują, a my naprawiamy. Oni zwijali, my rozwijamy – atakował premier, budząc entuzjazm sali. Morawiecki nie wspomniał jedynie, że otwierany fragment trasy S3 budowano ponad trzy lata.

„Samorządy mają moc ograniczania wolności...”

Na konwencję do Zielonej Góry dojechał także Jarosław Kaczyński. Przemowę – zaznaczył, że jest mniej ważna niż Morawieckiego – poświęcił wolności w lokalnej demokracji. – Na pewno nie jesteśmy demokratami liberalnymi ani nieliberalnymi, jesteśmy po prostu demokratami – mówił wyraźnie rozbawiony. I tłumaczył, że PiS nie ma nieograniczonej władzy. – Media nas kontrolują, aż się palą. I instytucje nas kontrolują, takie jak CBA. Nie sądźcie, że ktoś jest przez ich agentów oszczędzany, bo jest z PiS. Dlatego głos oddany na PiS jest racjonalny – przekonywał. Ale i lekko groził.

Prezes PiS przekonywał, że partie mają wyższą wiarygodność niż tzw. lokalne komitety bezpartyjne. Partie głębiej są pod pręgierzem krytyki i kontroli. – Nas da się sprawdzić. Pamiętajcie, każda kompromitacja w gminie szkodzi naszej partii – przestrzegał, podkreślając, że kandydaci PiS muszą być wiarygodni. Tymczasem lokalne ugrupowania lokalne, zdaniem Kaczyńskiego, zmieniają szyldy jak rękawiczki, podszywają się pod nie ci sami ludzie. Sporo samorządów przypomina „księstewka”. – Bo to samorządy mają moc odbierania obywatelom wolności. To tam ludzie na ulicach boją się źle mówić o rządzących. To jest radykalne ograniczanie wolności. Jeśli w samorządach media są uzależnione od miejscowej władzy, to jej kontrola jest fikcją – mówił Kaczyński.

O lokalnej władzy poza kontrolą z podporządkowanymi mediami wspominał także Piotr Barczak, kandydat PiS na prezydenta Zielonej Góry. – Jesteśmy w mieście, w którym władza, jak doprowadziła kamienicę do ruiny i dach się zawalił, to dziurę zakryła obrazem miejscowego artysty. Żyjemy w 140-tys. mieście, w którym dzieci muszą robić spektakle o rządzącym prezydencie – przemawiał Barczak. Rzeczywiście, kiedy ostatnio otwierano wybudowany Dom Harcerza, nauczycielki pokazały spektakl o „Januszku” – prezydencie Januszu Kubickim, który urodził się po to, by dzieciom wybudować nowy dom kultury.

Zabrali nawet drożdżówki...

Ostrzejszy ton działacze usłyszeli od Morawieckiego. Premier bezpardonowo atakował opozycję. – Górników traktowali gazem i gumowymi kulami. Zabrali nawet drożdżówki, które przywróciła minister Zalewska. Oczywiście, dbając o niższy poziom cukru – przemawiał Morawiecki. – Gdy oni bili demonstrantów, my dbamy, by antyrządowe demonstracje przebiegały w spokoju. Chociaż jesteśmy tam szkalowani i obrażani. To jest rzeczywista demokracja. To my przywróciliśmy wiarę milionów Polaków w państwo.

Premier dowodził, że gdy PO i PSL zamykali posterunki, rząd PiS je przywracał. – A zamknęli połowę z ponad 800 – wyliczał. Do tego zarzucił opozycji przymykanie oka na afery, m.in. mafie VAT-owskie i FOZZ.

– Nadrabiamy stracony czas, zwłaszcza ten z PRL, ale i również czas najnowszej Rzeczpospolitej – przemawiał. – Nie mówimy, jak oni, że to wolny kraj, weź kredyt i zmień pracę, albo wyjedź. Mówimy, możesz wyjechać, ale pamiętaj, że tu jest twój dom. Chcemy rozwoju tutaj – przekonywał Morawiecki.

Premier obiecał Lubuszanom m.in. odnowę dworców PKP, 200 miejsc aktywności dla seniorów, budowę dwóch mostów na Odrze i Warcie. Ten drugi, pod Przytoczną, jak się mówi w regionie, „prowadzi do lasu” i został oprotestowany przez władze województwa i lokalne gminy.

Przed zielonogórską aulą pikietę urządzili działacze KOD. Przynieśli transparenty „Konstytucja” i gumowe kaczki.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej