Damy z siebie wszystko, nie wyobrażam sobie inaczej, skoro tak daleko zaszliśmy. Tu już nikt nie powie, że wygra ten czy ten. To ogromnie trudne wyzwanie, a rywal w finale zawsze jest najtrudniejszy z możliwych, skoro też tu się znalazł. Zostało 30 wyścigów, gdy staniemy przed taśmą przeszłość nie będzie miała żadnego znaczenia - powiedział Bartosz Zmarzlik, najskuteczniejszy żużlowiec Stali Gorzów i PGE Ekstraligi, aktualnie drugi w wyścigu o mistrza świata seniorów.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W sobotę w słoweńskim Krsko Zmarzlik odrobił do lidera cyklu Grand Prix Taia Woffindena część strat i w tej chwili traci do Brytyjczyka już tylko 9 pkt. Co może się wydarzyć w dwóch ostatnich turniejach w niemieckim Teterowie i w Toruniu?

– Wszystko – odpowiedział młody stalowiec i akurat do snucia scenariuszy, do czego już się przyzwyczailiśmy, zupełnie nie był skory. – Wszelkie rozstrzygnięcia i tak zapadną na torze, w bezpośredniej walce, a nasze gdybanie kompletnie nie ma znaczenia. Wiem, że media lubią takie historie, ale mi najbardziej przyda się spokój. Znamy dwa ostatnie tory, to nie są nawierzchnie jednodniowe, ciężko z teamem popracujemy i na koniec zobaczymy, gdzie ostatecznie rzuci nas sportowy los. Wtedy każdy zabierze medal i miejsce, na jakie sobie zasłuży.

Z gorzowską drużyną Zmarzlik właśnie wjechał do wielkiego finału PGE Ekstraligi, w ostatnim meczu z Włókniarzem Częstochowa (51:39) cztery razy wyjechał na tor i zgarnął same trójki.

– Cieszę się z wyniku Stali i mojego, choć nie powiem, że to był dla mnie wielki szał. Z racji, że byliśmy u siebie, korekty w motocyklu poszły we właściwą stronę – mówił 23-letni zawodnik. – Jeśli chodzi o ostatni wyścig, to po rozmowach wyszedłem z inicjatywą, aby oddać go Rafałowi Karczmarzowi, a trener mnie poparł. Pamiętam, jak sam byłem juniorem, gdy mi szło, zawsze chciało się pojechać coś więcej niż tylko trzy starty. To się z pewnością Rafałowi przyda, popróbował się z najlepszymi i te doświadczenia dobrze potem spożytkuje dla drużyny.

Mecze o złoto 16 i 23 września, najpierw walczymy w Gorzowie, a potem w Lesznie.

– Unia była faworytem rozgrywek i z tej roli się wywiązała, dlatego cały czas musimy pamiętać, z kim pojedziemy i jak trudny czeka nas pojedynek – stwierdził Zmarzlik. – Zostało jednak 30 wyścigów, w których na szczęście przeszłość i wszelkie typowania nie będą miały żadnego znaczenia. Trzeba się nastawić na walkę na całego, na 120 procent, stanąć pod taśmą i krok po kroku wyrwać trzy punkty. Skoro dotarliśmy do finału, to też chyba nie jesteśmy tacy słabi. Fajnie byłoby złapać jakąś zaliczkę u siebie, aby później jej bronić. Jestem pewien, że będzie się działo, jak co roku w finałach polskiej ligi.

TERMINARZ FAZY PLAY-OFF:

niedziela 16 września – pierwsze mecze o złoto i brąz

godz. 19.15 nSport+ Cash Broker Stal Gorzów – Fogo Unia Leszno

godz. 16.30 nSport+ Betard Sparta Wrocław – ForBet Włókniarz Częstochowa

niedziela 23 września – rewanże o złoto i brąz

godz. 19.15 nSport+ Fogo Unia Leszno – Cash Broker Stal Gorzów

godz. 16 ForBet Włókniarz Częstochowa – Betard Sparta Wrocław

niedziela 2 września – półfinały, pierwsze mecze

ForBet Włókniarz Częstochowa – Cash Broker Stal Gorzów 41:49

Betard Sparta Wrocław – Fogo Unia Leszno 42:48

niedziela 9 września – półfinały, drugie mecze

Cash Broker Stal Gorzów – ForBet Włókniarz Częstochowa 51:39

Fogo Unia Leszno – Betard Sparta Wrocław 48:42

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej