Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Idźcie na wybory, po trzykroć idźcie. Żeby wasz głos decydował o waszym życiu – apelował do rozchodzących się uczestników festiwalu Jurek Owsiak. Pozwolił sobie na małe przekleństwo po festiwalu... – Jak co roku na koniec trzeba pogadać. Tylko żeby nie była to mowa za 130 zeta... – przekomarzał się z fanami Jurek Owsiak. Rok temu użyte na koniec przekleństwo znalazło swój finał w sądzie w Słubicach, gdzie Owsiak został ukarany grzywną. Dotknięty poczuł się były już komendant policji z Gorzowa Wielkopolskiego.

W tym roku policja kolejny raz włożyła festiwal w ramy imprezy podwyższonego ryzyka. – To miało nas zabić. Ale nigdy w życiu! – monologował Owsiak w rytm gitary Piotra Bukartyka.

Apelował, by nie dać zawłaszczyć nikomu polskiej historii. – A widzimy, jak najważniejsze symbole przerzucane są na skarpety i dresy. Kocham mój kraj, kocham Polskę nienacjonalistycznie. Przyjąłbym uchodźców, którzy uciekają przed bombami – mówił z wielkiej sceny Owsiak. – I pamiętajcie, sztuka jest dla wszystkich, Nie jest zarezerwowana dla nikogo. I jak powiem, że was k... kocham, to jest to sztuka. To jest zaj... festiwal – mówił Owsiak. Kilka razy podkreślił, jak ważna jest wolność wypowiedzi.

W najgorętszej edycji w 24-letniej historii „najpiękniejszego festiwalu świata” uczestnikom i artystom codziennie doskwierały ponad 30-stopniowe upały. Przez to dochodziło do omdleń i zasłabnięć. Byłoby łatwiej, gdyby straż pożarna mogła, jak zdarzało się we wcześniejszych edycjach, oblewać zimną wodą zgromadzonych pod sceną ludzi. Niestety, pierwszego dnia ulgi ze strażackich węży nie było, ponieważ polscy strażacy nie dostali na to zgody. Na odsiecz ruszyli Niemcy, a zaraz za nimi OSP Żary-Kunice. I już w drugi dzień festiwalu wody nie zabrakło.

W policyjnych statystykach dotyczących kostrzyńskiej imprezy, która pierwszy raz odbyła się już bez szyldu Przystanek Woodstock, znajdziemy 800 wykroczeń oraz 186 przestępstw, w tym 135 narkotykowych. W ostatniej z wymienionych „dziedzin” rekordzistów było trzech: pierwszy miał przy sobie niemal kilogram marihuany, pozostali przywieźli 300 i 900 tabletek ecstasy. Są już w rękach służb. Nie było zagrożenia terrorystycznego – a m.in. na tej podstawie policja uznała Pol’and’Rock za festiwal podwyższonego ryzyka.

Policjanci wyliczyli również, że do Kostrzyna przyjechało 215 tys. osób, z czego 70 tys. dotarło pociągami. Organizatorzy mówią z kolei o frekwencji rzędu 500-700 tys., zwłaszcza podczas koncertów zespołów Nocny Kochanek i Judas Priest.

Pierwszy Pol’and’Rock (dawny Przystanek Woodstock) przejdzie także do historii za sprawą mocno zaznaczonej obecności polskich prawników, którzy w strefie obywatelskiej namawiali młodych ludzi do aktywności publicznej i tłumaczyli, dlaczego Polska przestaje być krajem praworządnym. To, dlaczego tak ważne są niezależne sądy, tłumaczyli m.in. Ewa Łętowska, Jerzy Stępień i Adam Bodnar.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.