Lepsze świetnie wyposażone siły specjalne niż 200 tys. żołnierzy i dywizje za miliardy - przekonywał młodych ludzi na festiwalu Pol'and'Rock generał Mirosław Rożański, słysząc wyraźną tęsknotę za armią z poboru.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Akademia Sztuk Przepięknych to spotkania z artystami, naukowcami czy politykami. Na liście gości tegorocznej ASP są m.in. Jacek Fedorowicz, Chris Niedenthal, Dorota Wellman i Anja Rubik.

W piątek w ramach ASP spotkali się ważni polscy generałowie i dowódcy, którzy odeszli z armii za czasów, gdy ministrem obrony narodowej był Antoni Macierewicz. Przepytywał ich Bogusław Wołoszański, znany dziennikarz telewizyjny i autor popularnego programu programu „Sensacje XX wieku”. Na scenie usiedli generałowie: Mirosław Różański – były dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych, Jarosław Stróżyk – były attaché wojskowy Polski w Waszyngtonie i były zastępca zarządu wywiadu w Kwaterze Głównej NATO, Tomasz Drewniak – inspektor sił powietrznych oraz płk Piotr Gąstał – były dowódca jednostki specjalnej Grom. Dziś ci wojskowi firmują Fundację Bezpieczeństwa i Rozwoju „Stratpoints”.

Żeby rosyjski iskander nie wystartował

Na pytanie Wołoszańskiego: „Czy będzie wojna?”, odpowiadali jednym głosem, że ona już trwa. Zaczęła się 11 września w Nowym Jorku, jej kolejne etapy to agresja Rosji na Ukrainę, potem Syria.

Gen Różański: – Ale to naprawdę poważne pytanie, bo faktem też jest wojna gospodarcza i informacyjna. I równie ważne jest zachowanie Polski i polskich polityków wobec tych zjawisk. Jeśli nasz kraj będzie systematycznie dzielony, jeśli naszych sąsiadów traktować będziemy inaczej niż po sąsiedzku, to obniżamy naszą wartość. I to się dzieje w ostatnich latach w kraju. Każda wojna jest kontynuacją polityki państwa, tylko innymi środkami. Wojna wybucha w krajach słabych. Ale żeby nie być pesymistą, mamy ogromny potencjał. Trzeba budować silną gospodarkę, kulturę, wtedy dla silnej armii miejsce się znajdzie.

Dla młodych, tych, co się przejmują bezpieczeństwem kraju, miał jedną radę: chodzić do wyborów i wybierać mądrych polityków.

Gen Stróżyk: – Kto z nas kilka lat temu myślał, gdy na Ukrainie turyści i kibice radośnie oglądali Euro, że wkrótce część ziem zagrabi Rosja. To pokazuje, że choć my jesteśmy w innej sytuacji, może to się zdarzyć wszędzie. Inny przykład. W Nowym Jorku 11 września zginęło kilka tysięcy ludzi. A dokonało tego 19 facetów z nożykami do tapet i spowodowało takie straty. Pól walki jest wiele, m.in. pola cybernetyczne.

Wojskowi podkreślali, że receptą na bezpieczeństwo są sojusze. A za te odpowiadają politycy.

– Na pewno? A czy nie powtórzy się scenariusz z 1939 r.? Nasi w obliczu przegranej wyjechali – prowokował Wołoszański.

– Nie wiem, która zagranica przyjęłaby naszych polityków – odparował gen. Drewniak i dostał wielkie brawa.

Różański: – Rzecz w tym, żeby silny kraj nie czekał na zadane razy. By agresor poważnie się zastanowił, czy warto atakować Polskę. czy w ogóle warto. A my, wiedząc o zagrożeniu rosyjskim rakietami Iskander, powinniśmy tak zareagować, by one w ogóle nie wystartowały. Ławki multimedialne nas nie obronią, ale pieniądze na rozwój technologii kosmicznych już tak. To jest gwarancja naszego bezpieczeństwa.

Gen Stróżyk przestrzegał: – Celem Rosji jest destabilizacja państw. Sieje zamęt, choćby w tak prosty sposób, żebyście nie wierzyli mediom. A jeśli zdarza się nieodpowiedzialny polityk, to im pomaga.

Karabin w każdej szafie? Zły pomysł

Ile czasu potrzebuje Polska, by zbudować silną armię? – pytali festiwalowicze.

– Po tym, co się stało w Polsce z wojskiem, po obecnej reformie, co najmniej dekadę. Żadne dwa, trzy lata. I to wcale nie będzie droższe niż kilkaset tysięcy nowych żołnierzy. Potrzebna jest jednak odwaga naszych polityków, którzy będą kreować przyszłość – odpowiadał gen. Rożański.

– Opowiadacie o technologicznych zabawkach i maszynkach. O armii zawodowej. A dlaczego zwykłej broni nie udostępnić ogółowi. Jakby co, od razu mamy milion partyzantów? – pytał niespełna trzydziestolatek.

– Rozumiem, że jeśli w każdej w szufladzie będzie pistolet, a w szafie karabin, to będziemy bezpieczniejsi. I jak ktoś wyjdzie z domu, to żeby kawałek klamki wystawał spod marynarki. To naprawdę nie poprawia bezpieczeństwa. Sam mam prywatną broń i zdarzyło mi się tylko raz ją zabrać. Bo broń jest niebezpieczna. To zły pomysł. Co nie znaczy, że ludzi trzeba szkolić, ale bardziej w udzielaniu pierwszej pomocy, jak to robi np. Jurek Owsiak i WOŚP.

– Narzekacie na polityków, a może to wy jesteście winni. Milion żołnierzy w Chinach ma mniej generałów niż u nas. A nie pamiętacie, jak wysyłaliście żołnierzy do Iraku w tarpanach i cienkich kamizelkach kuloodpornych? U nas konieczny jest pobór jak w Izraelu – zagrzmiał jeden z uczestników festiwalu.

– Do Iraku to wysłali wojsko politycy, nie my – odparował Rożański. – A ja miałem takie same buty jak każdy żołnierz i identyczną kamizelkę. Nie wracajmy do armii z poboru. Pamiętajmy o kosztownym wyszkoleniu żołnierza. To setki tysięcy złotych. Profesjonalista zrobi dużo więcej niż żołnierz z powszechnego zaciągu.

Program ASP

Sobota, 4 sierpnia

godz. 10 – Janusz Gołąb

godz. 11.30 – Jerzy Górski

godz. 13.30 – Anja Rubik

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem