Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Warta i Falubaz spotkały się w sobotnie południe na świetnie przygotowanym boisku w podgorzowskich Różankach, podobno na zdecydowanie najlepszej płycie w naszym regionie.

 – Uważam, że w pierwszej połowie piłkarsko byliśmy lepsi, ale przegrywaliśmy 0:2 – opowiadał szkoleniowiec gości Andrzej Sawicki. – Dostaliśmy bramki po długim wykopie bramkarza oraz ze stałego fragmentu. W międzyczasie należały nam się dwa rzuty karne. Jesteśmy na innym etapie przygotowań niż Warta, dlatego z tego, co pokazaliśmy, jestem zadowolony. Od razu po przerwie wprowadziłem w składzie dziesięć zmian i nasza gra siłą rzeczy musiała być inna.

Jedna jedenastka dla Falubazu faktycznie była 200-procentowa, druga pewnie też. W drugiej połowie sędzia w końcu zauważył rękę i zagwizdał na korzyść gości, ale rzut karny obronił Witalij Czyżykow.

Falubaz piłkarsko lepszy? Faktycznie więcej był przy piłce, ale gorzowianie w żadnym wypadku rozpaczliwie się nie bronili, a konsekwentnie realizowali plan na to spotkanie i pewnie również na występy w trzeciej lidze. Beniaminek marzy o utrzymaniu, nie ma mocy, aby zdominować kolejnych rywali. Dlatego najpierw uważnie pilnuje się od tyłu, a gdy tylko jest okazja, długą piłką uruchamia zawodników ofensywnych. Widzieliśmy też, że warciarze będą groźni przy rzutach rożnych czy wolnych. To we współczesnej piłce niezwykle istotny element gry, często rozstrzygający losy spotkań. Przypomnijmy, że niedawno, w finale lubuskiego Pucharu Polski, Warta przegrała w Babimoście z Falubazem 0:1. Tam zielonogórzanie wygrali zasłużenie, dziś gorzowianie byli dla spadkowicza z trzeciej ligi rywalem zdecydowanie równorzędnym. Do tego strzelili cztery gole, nie tracąc żadnego.

– Radosną piłkę nożną to my już sobie zagraliśmy z pierwszoligową Wartą Poznań [gorzowianie przegrali tydzień temu 1:7] i wiemy, co z tego wyszło – powiedział trener Warty Gorzów Mateusz Konefał. – Z wyniku, z czterech bramek oczywiście jestem zadowolony, ale przede wszystkim z naszej mądrości na boisku. To o czym sobie mówimy, zaczynamy realizować.

Z letnich wzmocnień dziś dwa gole strzelił Paweł Posmyk, z dobrej strony pokazał się również inny były stilonowiec, wspomniany wyżej Filip Wiśniewski, na lewej stronie obrony występuje Mariusz Kaczmarczyk, były zawodnik Falubazu. Tym razem z powodu kontuzji nie zobaczyliśmy pozyskanego z Warty Międzychód napastnika Bartosza Nowaka. Był za to najnowszy transfer, 18-letni pomocnik Mateusz Duchowski, ostatnio Warta Poznań.

– Mam nadzieję, że talent Mateusza u nas rozbłyśnie, a Warta będzie dla niego trampoliną dla dużej kariery. W ciągu ośmiu dni odbyliśmy prawie dwa razy tyle jednostek treningowych, rozegraliśmy trzy sparingi. Budujące, że przy takich obciążeniach potrafiliśmy dziś zagrać naprawdę poprawnie. Zdajemy sprawę, co nas za chwilę czeka, ale idziemy do trzeciej ligi z nadzieją na skuteczną walkę, mamy jeszcze chwilę na wnioski, wyeliminowanie błędów i wybór najlepszego ustawienia – zakończył trener Konefał.

Trzecia grupa trzeciej ligi wystartuje 4 sierpnia. Warta ma wtedy w kalendarzu elektryzującą inaugurację ze Stilonem Gorzów. Oczywiście derby Gorzowa dojdą do skutku jeśli stilonowcy przystąpią do rywalizacji.

WARTA GORZÓW – FALUBAZ ZIELONA GÓRA 4:0 (2:0)

BRAMKI: Posmyk dwie (19., 49.), Szałas (31.), Nidecki (62.)

WARTA: Czyżykow – Gołdyn, Siwiński (46. min Sadowski), Żeliszewski (46. min Nidecki), Kaczmarczyk – Kopeć, Duchowski, Szałas, Wiśniewski, Posmyk – Zakrzewski. W drugiej połowie od 60. minuty i później zagrali jeszcze: Kolasa, Ufir, Paradowski, Sobański, Świercz, Majerczyk i Griganiec.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.