Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na początku było strasznie, ale i momentami śmiesznie, wręcz żałośnie.

Zaraz po odsunięciu poprzedniego prezesa Norberta Sawickiego i trenera Adama Gołubowskiego nowy sternik Stilonu Piotr Biłko oraz wspomagający go mecenas Jerzy Synowiec, który został przewodniczącym komisji rewizyjnej, przede wszystkim mówili o długach (ciągle to jest ok. 600-700 tys. zł, ale wyniki dokładnego audytu, kilka razy zapowiadanego, nie zostały przedstawione), które zastali w klubie, komornikach i olbrzymim bałaganie. Były też efekciarskie, niepotrzebne teksty, których nawet nie staraliśmy się cytować, kogo i kiedy trzeba wywieźć na taczkach.

Zakładaliśmy, że nowi zarządcy mają jakiś plan, zabezpieczone pieniądze na początek, bo logiczne, jeśli Stilon konał, to odpowiedzialność za jego upadek powinni wziąć na siebie poprzedni, nieudolni zarządcy. Nowa misja miała być ratunkowa albo nie powinno być jej wcale. Tak myśleliśmy.

Minęło sześć tygodni, a prezes Biłko składa rezygnację. Największe pretensje ma do... miasta.

„W zeszłotygodniowym programie telewizyjnym Teletop pan prezydent Wójcicki podał nieprawdziwe fakty i daleko mijał się z prawdą, twierdząc dwukrotnie, jakobym nie podejmował prób kontaktu z nim. We wspomnianym już, programie telewizyjnym,

Pan prezydent Jacek Wójcicki stwierdził ponadto, że moja działalność w Stilonie związana jest z nadchodzącymi wyborami. Słowa te odbieram jako celową manipulację opinią publiczną. Kategorycznie stwierdzam, iż żadne moje działania nie były związane z jakimikolwiek wyborami czy jakimkolwiek aspektem politycznym.

Przez ostatnie sześć tygodni zajmowałem się wyłącznie stroną organizacyjną i sportową związaną z gorzowskim Stilonem. Działalność moja nie była również związana z apanażami finansowymi, za swoją pracę na rzecz Stilonu nie pobierałem wynagrodzenia, a działalność klubu finansowałem, angażując własne, prywatne środki. Mając na uwadze powyższą sytuację i bierną postawę prezydenta Jacka Wójcickiego, na ręce komisji rewizyjnej złożyłem rezygnację z funkcji członka i prezesa zarządu ZKS Stilon. Rezygnację z członka zarządu złożył również pan Jarosław Swadowski. Obaj wierzymy w to, że osoby, które przejmą stery w klubie, poprowadzą Stilon w odpowiednim kierunku” – czytamy w informacji zarządu klubu.

W takiej sytuacji komisja rewizyjna od razu zwołała nadzwyczajne walne zgromadzenie członków stowarzyszenia (wtorek 24 lipca o godz. 17 w budynku klubowym przy ul. Myśliborskiej 1), które jest władne przyjąć rezygnację, ale przede wszystkim musi zdecydować, co dalej.

Dzięki staraniom m.in. Jerzego Synowca ostatecznie udało się podpisać wszelakie ugody, zebrać komplet dokumentów, które są potrzebne do zgody na grę w trzeciej lidze. To jest pozytyw, ale tak naprawdę na dziś niewiele w sytuacji Stilonu zmieniający. Nikt nie jest w stanie zagwarantować, że w sobotę 4 sierpnia niebiesko-biali wyjdą do gry w 1. kolejce, na derbowe starcie z beniaminkiem Wartą Gorzów.

Nie ma chętnych na fotel prezesa, miasto nie kwapi się, co było do przewidzenia, aby wyciągnąć 100 czy 200 tys. zł, przekazać je stilonowcom i nie jest to żaden zarzut. Są za to pytania: czy było warto, co z dzieciakami z akademii? Mimo wszystko czekamy na najbliższe dni z jakąś nadzieją. Nasza naiwność nie ma granic?

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.