Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Śledztwo, pisanie aktu oskarżenia i proces zamknęły się w rok. Materiał dowodowy był bardzo obszerny. Mariusz K., 36-latek Nowej Soli, miał gigantyczną bibliotekę dziecięcej pornografii. Zdjęcia pobierał z sieci. Było ich tak dużo, że kupował dodatkowe dyski pamięci, by niczego nie stracić. Część materiałów trzymał w internetowej chmurze. Do serwerów logował się co najmniej kilkaset razy. Dziecięcą pornografię zbierał przez cztery lata, od maja 2014. Uzbierał ponad 200 tys. plików. – Materiały są brutalne – przyznaje prokurator Alfred Staszak, który prowadził śledztwo.

Raz już złapany

Mariusz K. nie pracuje, jest na rencie. Jest recydywistą. Już wcześniej policjanci znaleźli w jego mieszkaniu zdjęcia wykorzystywanych dzieci. Sąd skazał go na trzy lata więzienia pod koniec ubiegłego roku, gdy siedział w areszcie do obecnej sprawy. W tej prokurator postanowił być bardziej surowy niż jego koledzy. Zażądał 10 lat więzienia. Nie tylko za zbieranie materiałów o treści pedofilskiej, ale także wykorzystanie 13-letniej dziewczynki. Dziś dorosłej kobiety. W procesie zasiadła obok prokuratora jako oskarżyciel posiłkowy. A stało się to możliwe, bo prokurator Staszak bardzo wnikliwie oglądał wszystkie zdjęcia. Zdjęcie, z pozoru niewinne, na którym K. siedział z dziećmi przy ognisku, dało przełom. Okazało się, że fotografował się z ofiarą.

Biblioteka pedofila

K. gromadził także filmy. Nagrano na nich dzieci bite, krępowane i gwałcone. Rozpaczliwie płaczące. By nie pogubić się w swoich zbiorach, K. cynicznie opisywał katalogi wiekiem dzieci „od 2 do 6 lat”, „9-12”.

– Rozmiar wyrządzonej krzywdy jest porażający – oceniał prokurator Staszak. Część zdjęć była robiona w Azji, wiele w Rosji. Były także zdjęcia robione przez rodziców nieświadomych późniejszego wykorzystania przez pedofilów w sieci. Rodzice robili zdjęcia maluchom na plaży, w basenie. Publikowali je na Instagramie, Facebooku. Stamtąd kradli je pedofile i nawzajem sobie użyczali. Były także zdjęcia z tzw. modelingu.

Sporą rolę odegrała także gorzowska policja i wydział do walki z cyberprzestępczością. Prokurator korzystał także z pomocy biegłych informatyków, psychiatrów i psychologa. Podejrzany był badany przez seksuologa.

10 lat w więzieniu

Proces w nowosolskim sądzie trwał tydzień. I zakończył się po jednej rozprawie. Na kolejnej ogłosił wyrok. Proces nie opierał się na zeznaniach świadków, ale na twardych dowodach. Prokurator zbadał materiał wielkości 1190 GB. Mężczyznę dowożono do Nowej Soli z poznańskiego aresztu. Od początku nie przyznawał się do winy. Tłumaczył, że to program sam ściągnął materiały, gdy na nie przypadkowo trafił w sieci. Tyle że taką możliwość wykluczył biegły informatyk.

Mężczyźnie groziło od 2 do 12 lat więzienia. Sąd przystał na wniosek prokuratora i skazał mężczyznę łącznie na 10 lat więzienia. Za wykorzystanie dziewczynki (2 lata) i gromadzenie pornografii dziecięcej (8 lat).

Prokurator Staszak chce dotrzeć do każdej ofiary z Polski. Jest jeszcze do zbadania ponad 290 kont spośród 320, z którymi kontakt miał K. Tyle pochodzi z Polski. Prokurator będzie musiał wkrótce wybrać się na Podkarpacie, do Suwałk, Warszawy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.