Sportowo piłkarze Stilonu Gorzów rzutem na taśmę obronili trzecią ligę, ale niestety to wcale nie oznacza, że za chwilę znów w niej zagrają. Nowi zarządcy klubu mówią o ogromnym długu i proszą o pomoc m.in. miasto. Trudno jednak przypuszczać, że z tego kierunku do niebiesko-białych nagle popłynie znacząca pomoc.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Po siedmiu latach smutna historia w Stilonie zatoczy koło? Po upadku Gorzowskiego Klubu Piłkarskiego, kilka miesięcy później piłka nożna w stilonowskich barwach startowała na poziomie czwartej ligi z wielkim entuzjazmem. „Teraz tworzymy podwaliny pod trwały byt tej dyscypliny w naszym mieście. Na pewno nigdy nie odpuścimy transparentności naszych działań.” Czy wam to czegoś nie przypomina? Expose nowego prezesa wszystko przyjmie. Trudniej pierwszych słów, obietnic trzymać się w następnych miesiącach, latach...

Sportowo zbyt daleko nie zawędrowaliśmy, na razie udał się atak na zreorganizowaną, znacznie mocniejszą trzecią ligą. Cztery tygodnie temu zarząd Stilonu zmienił się po raz trzeci i niestety nie wiadomo, czy za chwilę nie usłyszymy od prezesa Piotra Biłko o wycofaniu się z rozgrywek i upadłości klubu. Kłótnie i przepychanki w mediach społecznościowych między byłymi i obecnymi działaczami, sprawy w prokuraturze, a dalszą przyszłość pod wielkim znakiem zapytania stawia olbrzymi dług.

– Tu już nie ma czego owijać w bawełnę, klub od dłuższego czasu był zarządzany fatalnie – przyznał Jerzy Synowiec. Mecenas od wielu lat angażuje swój czas i pieniądze w gorzowski sport. Ostatnio pomaga właśnie Stilonowi, po czerwcowym walnym zebraniu klubu stanął na czele komisji rewizyjnej. – Olbrzymi bałagan w dokumentach to jedno, najważniejszy jest gigantyczny dług. W tej chwili naliczyliśmy około 500 tys. zł, a to nie musi być koniec, bo ciągle zgłaszają się wierzyciele z wyrokami i fakturami. W tym zaległości wobec Ośrodka Sportu i Rekreacji to ok. 100 tys. zł, dla piłkarzy i trenerów ponad drugie tyle. Klub niestety sobie z tym problemem nie poradzi. Dajemy sobie kilka dni na rozmowy z przyjaciółmi Stilonu, jak w ten sytuacji mogą pomóc, i również na spotkanie z miastem. Uważam, że w 2011 roku Gorzów popełnił błąd, nie ratując pierwszej ligi za czasów prezesa Sylwestra Komisarka. Tym razem to nie musi się powtórzyć. Oczywiście widzę pomoc miasta w rozsądnej formie.

Stanowisko miasta w audycji w Radiu Gorzów przedstawił prezydent Jacek Wójcicki: – Klub miał zarząd, który za zaistniałą sytuację ponosi odpowiedzialność. Nie może być tak, że miasto będzie finansowało czyjąś działalność. Ktoś będzie sobie dobrze żył, a później będą lament i nawoływanie, niech miasto coś zrobi. Przyjrzymy się sprawie, ale kwota pół miliona złotych jest zatrważająca.

Po zwycięstwie w czwartej lidze o szczebel wyżej na pewno zobaczymy piłkarzy Warty Gorzów, którzy najpewniej przeniosą się na stadion przy ul. Olimpijskiej. Co ze Stilonem? Łudzimy się, że olbrzymie problemy doraźnie uda się nieco wyprostować, a z czasem coraz bardziej. Musimy być jednak przygotowani nawet na te najgorsze wiadomości.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat