Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Niebezpieczna sytuacja wydarzyła się w czwartek około godziny 15 przy ul. Gronowej w Zielonej Górze.

– Młoda mama odebrała swoje dziecko ze żłobka. Zapięła je w foteliku i po zamknięciu drzwi zorientowała się, że kluczyki od auta także zostały w środku, a samochód jest zamknięty – tłumaczy podinsp. Małgorzata Barska, rzecznik prasowa zielonogórskiej policji.

W czwartek w mieście panowały jeszcze upały, więc kobieta w panice zaczęła szarpać klamkę od drzwi auta. Szczęśliwie złożyło się, że obok przejeżdżał akurat patrol policji. Funkcjonariusze zauważyli nerwowe zachowanie kobiety, więc zatrzymali się, by dowiedzieć się, co się dzieje.

– Nie wahali się zdecydowanie zadziałać – mówi Barska. – Czekanie na specjalistę od otwierania samochodów trwałoby zbyt długo, bo nawet kilka minut spędzonych w mocno nagrzanym samochodzie może mieć katastrofalne skutki dla zdrowia młodego człowieka. Dlatego policjanci wybili małą boczną szybę opla i otworzyli drzwi. Po chwili maluch był już w objęciach wystraszonej mamy – opowiada.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.