W finale piłkarskich, pucharowych zmagań na poziomie województwa Falubaz Zielona Góra zasłużenie wygrywa z Wartą Gorzów, choć jedynego gola w tym meczu zwycięzcy strzelają dopiero w samej końcówce.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przez ostatnie trzy lata wyjątkową historię w lubuskim Pucharze Polski pisali piłkarze Stilon Gorzów. Nikt wcześniej w naszych, wojewódzkich rozgrywkach nie wygrał tyle razy z rzędu. Szybko jednak dowiedzieliśmy się, że w 2018 r. zwycięży ktoś inny, bo stilonowcy odpadli z rywalizacji na wczesnym etapie, rozbici aż 5:1 przez juniorów Warty Gorzów.

Do finału w Babimoście dotarł pierwszy zespół Warty, który również z łatwością wygrał rozgrywki lubuskiej czwartej ligi i za chwilę zamelduje się o szczebel wyżej. Falubaz Zielona Góra właśnie trzecią ligę opuścił. – Spadamy, ale puchar chcemy zabrać – powiedział trener Falubazu Andrzej Sawicki. – Pokażemy Warcie, jakie są aktualne sportowe realia w trzeciej lidze, ten mecz będzie dla naszych przeciwników jakby przywitaniem na wyższym poziomie.

Dla zwycięzców lubuskiego PP był przygotowany czek na 30 tys. zł oraz przepustka na pucharowy szczebel centralny. Tam w pierwszej rundzie będzie można trafić na któregoś z wygranych w rundzie wstępnej, kogoś z pierwszej i drugiej ligi, ale i może na rywala z ekstraklasy, o którym zawsze marzą drużyny z naszego regionu, cały czas niestety piłkarskiej pustyni.

Od dziś na dobre losowanie liczy Falubaz. Trener Warty Mateusz Konefał mówił, że ma szacunek do zielonogórzan, ale i plan, jak dobrze rozegrać mecz z nimi. W praktyce jednak przez długie minuty w finałowym pojedynku przeważał spadkowicz z trzeciej ligi, a beniaminek przekonywał się, co błyskawicznie musi poprawić, aby na coś liczyć w zupełnie innym, znacznie trudniejszym, futbolowym świecie.

Choć sunął atak za atakiem Falubazu, to również z czasem rosła nadzieja warciarzy na sukces. Jakim sposobem? Takim, że nie padały gole. Zielonogórzanie próbowali na różne sposoby, ale sami się mylili, świetnie interweniował bramkarz drużyny z Gorzowa Witalij Czyżykow, ofiarnie blokowali strzały obrońcy, albo zwyczajnie warciarzom dopisywało szczęście.

Taki był plan, aby Falubaz się wystrzelał, opadł z sił? W drugiej części nareszcie piłkarze Warty zaczęli dochodzić do głosu, więcej czasu spędzali na połowie przeciwnika. Może gdyby to najlepsze dośrodkowanie było dokładniejsze, strzał zza pola karnego bardziej precyzyjny albo główka mocniejsza... Okazji gorzowianie nie mieli za wiele, dostali jednak szansę, aby otworzyć wynik, być może zdobyć złotą bramkę. W końcu zaczęliśmy rozmyślać o dogrywce, rzutach karnych, gdzie warciarze już w tym sezonie sobie radzili.

Doliczonego czasu jednak nie było. Najpierw w 86. minucie Wojciech Okińczyć (12 goli w trzeciej lidze) koncertowo przestrzelił rzut karny, posłał piłkę ponad bramką Warty. Chwilę później piękną główką zamienił na zwycięskiego gola dla Falubazu świetne dośrodkowanie Sebastiana Górskiego. Koniec. Główne trofeum lubuskiego PP przenosi się z Gorzowa do Zielonej Góry.

– W pierwszej połowie Falubaz prowadził grę, ale sobie z tym radziliśmy – powiedział po meczu trener Mateusz Konefał. – Paradoksalnie, po przerwie, gdy przejęliśmy inicjatywę i to my zaczęliśmy stwarzać okazje, przydarzył się rzut karny. Tu nam jeszcze pan Bóg pomógł. Boli, że nie potrafiliśmy na to zareagować, a boli podwójnie, że dostaliśmy jedynego gola z akcji, którą analizowaliśmy. Wiedzieliśmy, że „Góral” lubi sobie podprowadzić piłkę i szuka Wojtka w polu karnym. Niestety nasi środkowi obrońcy, wcześniej spisujący się bez zarzutu, tym razem zaspali. Jest żal, bo już marzyliśmy o fajnym losowaniu na szczeblu centralnym. W szatni po meczu mówiliśmy sobie jednak, żeby ten jeden mecz nie przesłonił całego, bardzo udanego dla nas sezonu. To zasługa wszystkich, którzy pracują w tym klubie na sukces Warty, aby piłkarzom niczego nie brakowało. Falubazowi gratuluję i dziękuję za lekcję. Wierzę, że także dzięki wnioskom z tego pojedynku będziemy godnie reprezentować województwo lubuskie w trzeciej lidze.

WARTA GORZÓW – FALUBAZ ZIELONA GÓRA 0:1 (0:0)

BRAMKA: Okińczyc (88.)

WARTA: Czyżykow – Gołdyn, Nidecki, Bondaruk Ż, Mokrzycki Ż – Świercz (70. min Kolasa), Grzywaczewski (82. min Jarząbek), Szałas, Siwiński, Majerczyk – Zakrzewski.

FALUBAZ: Budzyński – Kaczmarczyk Ż, Ostrowski, Ekwueme – Król (75. min Izdebski), Małecki, Cipior Ż, Athenstadt (71. min Babij), Górski – Okińczyc, Mycan.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej