Na razie dla biało-czerwonych klapa na trybunach i klapa na torze. Po pierwszym dniu żużlowego finału Speedway of Nations jesteśmy dopiero na przedostatnim miejscu. Żyjemy nadzieją, że straty do trzecich Duńczyków jeszcze uda się obronić. Z drugiej strony Niemiec Martin Smoliński w pojedynkę zdobył niewiele mniej punktów, co trzech Polaków.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przez te godziny podczas pierwszego, finałowego dnia parowych zmagań w Speedway of Nations, trener kadry Marek Cieślak, polscy żużlowcy oraz ich kibice pokochali regulamin nowej, międzynarodowej imprezy? Kto wie. Gdyby finał był jednodniowy, to dziś zostalibyśmy nie tylko bez medalu, ale trochę byłoby nam wstyd, oglądając biało-czerwonych prawie na końcu stawki. Najgorsze, że są tam całkiem zasłużenie. Jest jeszcze drugi dzień zmagań w SoN, kolejne 21 wyścigów plus te arcyważne dodatkowe - o medale – dla najlepszej trójki. Dlatego nie mamy zamiaru pastwić się nad wybrańcami Cieślaka. Powiemy tylko tyle, że nasze obawy, które już zdążyliśmy wyrazić, niestety potwierdziły się. Rok temu we Wrocławiu oglądaliśmy żużel na World Games, też zawody parowe. Jakby próba generalna przed tym, co dzieje się teraz. Proszę sobie przypomnieć, kto wtedy wytrzymał presję i ciągnął Polaków do złota...

Na razie zapowiedzi, że Maciej Janowski i Patryk Dudek „lubią się i jeżdżą razem w jednym klubie w Szwecji” nie mają żadnego znaczenia. Postawiono na nich, aby rozstawiali rywali po kątach, a tego nie widzieliśmy. Zaczęliśmy źle, bo od taśmy Dudka oraz ostrzeżeń dla obu Polaków za nierówny start, które są ważne aż do ostatniego wyścigu drugiego dnia. – Z takim ostrzeżeniem każdy zawodnik na starcie bardzo się pilnuje – przyznał trener Cieślak. – Byliśmy wolni spod taśmy i tam zaczynały się wszystkie nasze kłopoty. Nie mogę jednak rozpaczać, bo przecież jutro też jest dzień, gdzie zupełnie inną jazdą to wszystko jeszcze można odwrócić.

Junior Maksym Drabik miał się pojawić na torze tylko w wyjątkowej sytuacji, a zdążył w piątek odjechać dwa wyścigi. Dlaczego? Bo było naprawdę źle. Brytyjczycy i Rosjanie zlali nas po 5:1 tak, że naprawdę bolało. Zauważyliśmy, że team spirit, współpraca na torze i poza nim to tym razem nie jest domena Polaków. Jakbyśmy mieli wziąć to złoto z marszu, bo jesteśmy w domu, a nasz żużel ligowy to potęga.

Czy ktoś wymyślił międzynarodową imprezę, aby odebrać mistrzostwo Polsce? Na razie wydaje się, że tak. Przed nami kilka krajów naprawdę w ten weekend zmotywowanych i ze znakiem jakości. Nawet Duńczycy, z których się trochę podśmiewaliśmy. Na czele latająca Wielka Brytania. Kompletny Tai Woffinden, który pokazał, że to on jest u siebie (jeździ dla Sparty Wrocław), a nie inny wrocławianin Maciej Janowski. – Tor był znakomity, dawno nie widziałem tak dobrze przygotowanej nawierzchni w Polsce, wasze tory są za bardzo suche. Dziś było inaczej, mieliśmy się na tej nawierzchni za co zaczepić i właśnie taki powinien być żużel – powiedział Woffinden. Natchnął 20-latka Roberta Lamberta i razem z nim na razie ma pewne, pierwsze miejsce.

Szkoda Niemców, którzy już w swoim pierwszym wyścigu stracili Kaia Huckenbecka. Nieszczęśliwie staranował go kolega z pary Martin Smolinski, jadąc przy krawężniku nie opanował motocykla. Uderzył równocześnie w Duńczyka Kennetha Bjerre, ale ten się pozbierał i z niezłym skutkiem walczył dalej. Niemcy na sobotę mogą sprowadzić zdrowego zawodnika. Nie ma tego w regulaminie, ale taką decyzję podjęło jury zawodów.

Początek zmagań w drugim dniu także o godz. 19, transmisja w Canal+. Oby także z większą ilością fanów na trybunach, bo dziś było ich niewielu. Tak pustych trybun na zawodach żużlowych w Polsce rangi międzynarodowej dawno nie widzieliśmy. Kibice zagłosowali, że ich SoN na razie nie kupił, zdecydowanie woleli Drużynowy Puchar Świata. Dla nas natychmiast powinno znaleźć się w kalendarzu miejsce zarówno dla par i drużyn.

KLASYFIKACJA PO PIERWSZYM DNIU FINAŁU SON WE WROCŁAWIU:

  • 1. WIELKA BRYTANIA – 25 pkt: Tai Woffinden 18 (3,3,3,3,3,3), Craig Cook 0 (-,0,-,-,-,-), Robert Lambert 7+2 (1,1,2,2,1).
  • 2. ROSJA – 23 pkt: Artiom Łaguta 17 (3,3,2,3,3,3), Emil Sajfutdinow 6+2 (2,1,0,-,1,2), Gleb Czugunow 0 (0).
  • 3. DANIA – 20 pkt: Michael Jepsen Jensen 12+2 (3,1,2,2,3,1), Kenneth Bjerre 8+2 (2,2,0,1,1,2), Frederik Jakobsen – nie startował.
  • 4. SZWECJA – 16 pkt: Fredrik Lindgren 13+1 (2,2,2,1,3,3), Antonio Lindback 3+1 (d,0,1,2,0,0), Joel Kling – nie startował.
  • 5. AUSTRALIA – 15 pkt: Jason Doyle 13 (3,1,3,3,1,2), Max Fricke 2 (1,0,1,0,0,0), Jaimon Lidsey – nie startował.
  • 6. POLSKA – 15 pkt: Maciej Janowski 9+1 (2,3,3,0,1,0), Patryk Dudek 3 (t,1,1,1,-,-), Maksym Drabik 3 (2,1).
  • 7. NIEMCY – 12 pkt: Kai Huckenbeck 0 (u/-,-,-,-,-,-), Martin Smolinski 11 (w,2,2,3,2,2), Michael Hartel 1 (1,0,0,0,0,0).
icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Mikołaj Chrzan poleca
Więcej