Kto się wyróżnia, a kto zawodzi? Czy coś nas zaskoczy w decydującej części sezonu? Na razie potwierdzają się prognozy wszystkich ekspertów, że zdecydowanym faworytem do złota jest Unia Leszno. Stal Gorzów? Pojedzie w play-off, a ze zdrowymi Martinem Vaculikiem i Rafałem Karczmarzem będzie mocniejsza.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zespół z Leszna przed rewanżami w fazie zasadniczej ma na koncie 13 z 14 pkt możliwych do zdobycia (remis we Wrocławiu plus sześć zwycięstw) i w zasadzie nie ma gdzie się potknąć. Piotr Pawlicki, Emil Sajfutdinow, Janusz Kołodziej, Jarosław Hampel oraz niezwykle silni juniorzy to zespół kompletny. Pewniak do finału play-off. Tylko kataklizm może pozbawić Leszno mistrzostwa.

Dla mnie największą sensacja tej rundy jest postawa zespołu z Częstochowy. Wiem, że trener Marek Cieślak od lat był nazywany „Wielkim Magiem”, ale żeby z zespołu wypalonych jeźdźców zrobił ekipę, która walczy wszędzie i z każdym? To mi się w głowie nie mieści. Wprawdzie Leon Madsen, Fredrik Lindgren, Matej Zagar i Adrian Miedziński mieli w przeszłości swoje pięć minut, ale żeby aż taka zmiana na lepsze? To pewniak do półfinału play-off.

Wrocław nie jest tak silny jak rok temu, ale to też zespół dobrze poukładany. Trójka liderów – Maciej Janowski, Tai Woffinden i Maksym Drabik – na razie ma słabe wsparcie w drugiej linii (Max Fricke, Vaclav Milik, Andrzej Lebiediew), ale jak oni w końcu zaskoczą, to co najmniej półfinał play-off jest pewny.

Gorzowska Stal jak na razie spisuje się dobrze, choć bez szału, na co z pewnością miały wpływ kontuzje. Jeśli wróci na tor Martin Vaculik, aktualnie naprawdę dobrze zastępowany przez sprowadzonego weterana Grzegorza Walaska (zaskakuje mnie in plus) i do pełni zdrowia dojdzie junior Rafał Karczmarz, to czwarty do brydża, czyli do półfinału play-off, jest znany już teraz. Krótko mówiąc – walka o medale rozegra się między wymienioną wyżej czwórką.

Reszta, poza oczywiście Tarnowem, to jeden wielki zawód. Falubaz Zielona jest w tym roku słabiutki. Jeden Patryk Dudek to może być za mało, aby skutecznie obronić się przed spadkiem. Jacob Thorsell, Grzegorz Zengota, Piotr Protasiewicz i juniorzy mają na razie formę pierwszoligową. Aż dziw bierze, że ten groźny dla wszystkich zespół nagle przestał istnieć. Ostatnia porażka, prestiżowa, bo derbowa, u siebie ze Stalą Gorzów pokazała to dobitnie.

O Toruniu nie mam siły pisać, bo piszą wszyscy i wszyscy są zgodni, że to zespół bez ducha, a nadto źle prowadzony i to od lat. W zeszłym roku Toruń uratował się przy „zielonym stoliku”, ale czy w tym roku los będzie dla nich równie łaskawy? Bracia Holderowie w żużel jedynie się bawią, emeryt Rune Holta choć lepszy niż rok temu niewiele może zwojować. Forma Nielsa Kristiana Iversena i Jasona Doyle’a jest niezrozumiała. W każdym meczu kilku zawodników jedzie kompromitująco. Wydaje się, że torunianom przydałby się spadek na przemyślenie: po co i dla kogo jeżdżą. Wszak na oko skład mają na mistrza.

GKM Grudziądz zmontował – tak się przynajmniej wydawało – zespół na walkę o play-off. Ale w praktyce Antonio Lindback i Krzysztof Buczkowski nie trzymają ekstraligowego poziomu, a dwójka Przemysław Pawlicki i Artiom Łaguta to za mało, aby trzymać fason na wyjazdach, ale też u siebie (patrz klęska z Lesznem). Zwłaszcza że Grudziądz tradycyjnie nie ma juniorów. Ten zespół albo weźmie się do roboty, albo spadnie po barażach.

Na koniec tarnowska Unia. Używam starych nazw, bo zmieniane co roku nazwy tymczasowe są trudne do ogarnięcia. Zespół, który ma jednego zawodnika na światowym poziomie, czyli Nickiego Pedersena, nie może się utrzymać w ekstralidze, choć na razie zajmuje wysokie miejsce w tabeli. Ale przyjdą gorsze dni i zespół ze składem na pierwszą ligę musi do niej wrócić. Przynajmniej taki jest mój typ, choć jestem pełen uznania, że tarnowianie walczą nie jak „Jaskółki”, ale jak lwy.

Jerzy Synowiec – znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Roman Imielski poleca
Więcej