Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na policję trafiła skarga jednego z widzów internetowej relacji spotkania z Jerzym Owsiakiem we Wrocławiu. Autor doniósł, że szef orkiestry świątecznej pomocy publicznie przeklinał.

Owsiak przyjechał do Wrocławia w listopadzie ubiegłego roku, w jednym z Empików promował swoją nową książkę „Obgadywanie świata".

– Nikt mnie nie uczył, jak podróżować, robić materiały filmowe czy tworzyć fundację. Ale życie można sobie po swojemu wymodelować – mówił podczas spotkania.

Opowiadał też historie ze swojego życia, wspominał m.in. ojca i w tej właśnie historii po raz pierwszy użył przekleństwa. Owsiak opowiadał tak: „Raz tylko rozmawialiśmy [z ojcem – przyp. red.] tak porządnie, o życiu. Jechaliśmy wtedy w kieleckie, odebrać świnię. A później, gdy roznosiłem mięso po znajomych, ojciec stał na czatach. Idę z ćwiartką do znajomej, a tato: »Ej, ogon ci wystaje!«. Odpowiedziałem: »No przecież się, k..., nie zatrzymam!«. Była ciężka jak cholera”.

Podczas spotkaniu Owsiakowi zdarzyło się jeszcze powiedzieć „dupa”, szybko jednak przeprosił uczestników i wyjaśniał, że niecenzuralnych słów używa „wyłącznie do podkreślenia emocji”.

Mimo tego po spotkaniu na policję trafiła skarga od jednego z widzów internetowej relacji na żywo. Zgłaszający informował, że nie podobało mu się przeklinanie ani opinie Owsiaka na tematy polityczne.

– Osoba poszkodowana dowiedziała się o użyciu wulgarnych słów z mediów. Podjęliśmy czynności wyjaśniające, ale z uwagi na okoliczności sprawy prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie – wyjaśnia Łukasz Dutkowiak, oficer prasowy wrocławskiej policji.

Mężczyzna złożył jednak zażalenie, a skarga ponownie trafiła na komendę. Policjanci jeszcze raz przeanalizowali sprawę, przesłuchali też świadków, m.in. jednego z organizatorów spotkania, Michała Jadczyka.

– Organizujemy bardzo dużo spotkań z autorami. Nie możemy brać odpowiedzialności za to, co mówią ze sceny do swoich fanów, czytelników, słuchaczy. To ich opinie, poglądy i zwerbalizowane emocje. Ponadto każdego twórcę charakteryzuje specyficzny rodzaj ekspresji. Należy również brać pod uwagę, że zdarzają się wypowiedzi żartobliwe czy ironiczne – tłumaczy Jadczyk.

Policja przekazała zebrane materiały do sądu, który zadecyduje o ewentualnej karze. Owsiakowi zgodnie z kodeksem wykroczeń za używanie słów nieprzyzwoitych grozi grzywny do 1500 złotych albo nagana.

Nagana za wulgaryzmy ze scen

Sprawa sądowa z używanie wulgarnych słów na Przystanku Woodstock (od tego roku festiwal nazywa się już Pol'and'Rock) także była pokłosiem anonimowego donosu. Wyrok zapadł w listopadzie zeszłego roku – Sędzia Renata Sikorska wymierzyła Owsiakowi karę nagany oraz 130 zł na pokrycie kosztów sądowych. Takiej kary domagała się policja.

Jurek Owsiak z naganą za Woodstock. „Nie mam focha. Biorę to na klatę” [RELACJA Z SĄDU]

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.