Pierwsze winnice w Santoku to już fakt. W sobotę przyjechały wyselekcjonowane sadzonki i winorośl już rośnie na słonecznych stokach. Nie tylko w Santoku, bo winnica powstała również w Jenińcu.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nie jedna winnica, ale aż trzy naraz. Na północy województwa zaczyna się powrót do winiarskich tradycji sprzed 200 i więcej lat. Grupa zapaleńców obsadza swoje winnice, ale zainteresowanych jest coraz więcej.

W sobotnie przedpołudnie dojechały specjalnie wyselekcjonowane, genetycznie czyste i odwirusowane sadzonki. Każda odmiana ze specjalnym „paszportem” dokumentującym pochodzenie. To ważne, jeśli w przyszłości będzie z tych winogron produkowane wino.

Nasz lokalny Tauberschwarz

Najwięcej tego dnia zasadzili winiarze z winnicy Vineas Montis w Santoku. Aż 720 winorośli. Do tego momentu przygotowywali się przez cały poprzedni rok. Stok trzeba było odpowiednio przygotować, wyciąć tarninę, usunąć korzenie. I oczywiście wszystko jak najlepiej zaplanować. Od tego bowiem będzie zależała jakość winogron i wina.

– Tauberschwarz pójdzie na dół, bo jest najbardziej wytrzymały. Analizowałem, kiedy poszczególne odmiany dojrzewają i jakie mają wymagania. Te najbardziej wymagające dawałem na najwyższym stanowisku, gdzie jest najlepsza ekspozycja i nasłonecznienie. A te mrozoodporne, jak Tauberschwarz, dawałem na dół. Kiedy chłód będzie spływał dołem doliny, nie powinien mu zaszkodzić. Tauberschwarz startuje najpóźniej, ale też i dojrzewa w połowie września, czyli najwcześniej. W razie kłopotów z pogodą ma jeszcze ten margines do października, aby zupełnie dojrzał – opowiada Paweł Kurtyka, który zakłada winnice Vineas Montis razem z dwójką znajomych.

Odmiana Tauberschwarz, jak wykazały badania ampelograficzne, miała dawniej duży udział w areale winnic zielonogórskich. Jeszcze do lat 60. rosły tam poniemieckie plantacje, później wykarczowane.

- Chcielibyśmy, aby ten szczep był takim flagowym czerwonym, choćby dlatego, że to regionalny szczep, uprawiany pod Grunbergiem do 1945 roku - dodaje Paweł Kurtyka.

Oprócz Tauberschwarza do santockich winnic trafiły również inne odmiany, m.in. Grüner veltliner, Riesling, Pinot gris czy Saint Laurent.

Pod Basztą i w Jenińcu

Santockie winnice – nieprzypadkiem liczba mnoga, bo tego samego dnia winorośl została posadzona również w innej winnicy – „Pod basztą”.

Konrad Kowalicki sadzi pierwsze winorośle na winnicy 'Pod basztą'
Konrad Kowalicki sadzi pierwsze winorośle na winnicy 'Pod basztą'  DARIUSZ BARAŃSKI

Dosłownie pod „basztą”, bo to zaciszne miejsce znajduje się u stóp wzgórza widokowego z wieżą Gąsiora. – Druga winnica będzie się nazywała „Maja” od imienia córki. Plany są duże, ale zaczynamy tutaj, eksperymentalnie od stu sadzonek. 70 krzewów czerwonego Tauberschwarza i 30 białego Pinot Gris. Za trzy lata będą pierwsze zbiory, a póki co pozostaje nam pielęgnacja i oczywiście nauka, zdobywanie doświadczenia – mówi Konrad Kowalicki.

Winnic przybywa również po zachodniej stronie Gorzowa. Od dwóch lat rosną już winorośle w winnicy Siedem Wzgórz, a w sobotę swoją winnicę założył Marek Suchodolski z Jenińca w gminie Bogdaniec.

Winnica w Jenińcu
Winnica w Jenińcu  Facebook

– Ja będę miał na początek sto krzewów. Czyli raczej przydomowa winnica, choć i to można potraktować towarowo. Nie ma jednak mocy przerobowej. Są praca i inne obowiązki. Zobaczymy, jak to się rozwinie. Docelowo mam dużą działkę w innym miejscu i za rok, może za dwa lata poszerzymy naszą winnicę – mówi. Z zawodu jest informatykiem, a z Pawłem Kurtyką spotkali się na jednym ze szkoleń zimą w centrum winiarstwa. – Paweł mnie zaraził tematem. Najbardziej podoba mi się, że coś z tego jest. Tworzenie oprogramowania to zupełnie coś innego, a tu mamy konkretny efekt, który daje radość temu, kto zbiera i tym, którzy potem degustują – śmieje się Marek Suchodolski. I on podkreśla, że na razie to dopiero nauka i zdobywanie doświadczeń. – Pierwsze wina będą na własny użytek, dla znajomych, aby podzielić się, przetestować. Może kiedyś będzie coś więcej. Fajnie, że jesteśmy w grupie, możemy porozmawiać, spotkać się, naradzić, co można zrobić lepiej – mówi.

Kiedyś będzie spółdzielnia

Winnica Vineas Montis jest największą w tej chwili w okolicach Gorzowa. I będzie jeszcze większa, bo winiarze zamierzają wydzierżawić jeszcze półtora hektara ziemi w innej części Santoka. – To będzie ekspozycja południowo-zachodnia i południowa, więc ta parcela będzie wydawała świetne wina – mówi Paweł Kurtyka. Jednak na razie sporo pracy czeka ich na już założonej plantacji. – W przyszłym roku będziemy już stawiać rusztowania w rzędach. I spróbujemy pierwszej winifikacji z wybranych najlepszych krzewów – mówi. Tymczasem jednak gromadzą sprzęt i myślą też w przyszłości o spółdzielni winiarskiej, aby wspólnie przerabiać zbiory z winnic.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem