Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Nie chodzi o to, że oto przyjechał na chwilę gościu z Zielonej i będzie się wymądrzał, że Gorzów jest taki czy owaki – zastrzega Władek Czulak. – Jednak przyjeżdżając z innego miasta, zauważasz rzeczy, które dla miejscowych wydają się takie oczywiste, zwyczajne, może nudne. A ty je dopiero odkrywasz i dzięki temu przypominasz je innym – mówi fotoreporter.

Dlatego mając w perspektywie dwie godziny pobytu w Gorzowie, zabrał ze sobą cały sprzęt, aby zrobić reporterski obchód. Co go szczególnie zaintrygowało?

– W Gorzowie macie naprawdę piękne kamienice. Wprost mnie urzekły. Ale niestety są często bardzo zapuszczone, aż żal za serce ściska. Jak ta narożna kamienica (Łokietka 17 – przyp. red.), od której nie mogłem oderwać oczu, a która jest całkiem zrujnowana. Tylko ustawia się te drewniane daszki, aby cegły ludziom nie leciały na głowy. Przykry widok. Takich kamienic spotkałem potem jeszcze kilka – opowiada.

Nie mógł się oprzeć, żeby nie wspiąć się nieczynnymi Schodami Donikąd, z których szczytu rozpościera się panorama miasta. – Schody były wprawdzie zamknięte, ale dopiero na górze przekonałem się, że można tam dostać się od innej strony. Niestety, choć widok fajny, to jednak ten taras widokowy i otoczenie to obraz nędzy i rozpaczy – mówi.

WŁADYSŁAW CZULAK

Pozytywnie natomiast zaskoczyło go w Gorzowie... tempo inwestycji. – U nas obserwuję zwykle taki obrazek, że po placu budowy, przy remoncie ulicy smętnie kręci się jakaś trójka robotników, czasem popracuje jakaś jedna koparka i tak to się wlecze. Tymczasem przy remoncie gorzowskiej estakady kolejowej naprawdę robota wre na wszystkich frontach. Byłem pod wrażeniem – opowiada fotoreporter.

Trochę zdziwił się widząc rozkopane torowiska na ulicach i ani jednego tramwaju. – Rozmawiałem trochę z ludźmi i widać było ich emocje, są zmęczeni trwającymi remontami. Ale rozbawiła mnie uwaga na temat przyszłego deptaka (na ulicy Sikorskiego), że ktoś wymyślił... przemalowanie katedry na biało. A to była po prostu tylko wizualizacja – relacjonuje.

WŁADYSŁAW CZULAK

Do poznania innego fragmentu śródmieścia zmusiła go konieczność przedłużenia biletu parkingowego na ulicy Składowej. W pobliżu dworca zwrócił uwagę na starą drewnianą wieżę ciśnień z tabliczką „do wynajęcia”.

Co jeszcze zaobserwował w Gorzowie fotoreporter? Zobacz na zdjęciach.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.