Karolina Naja wraca do sportu. Czy znów będzie pływać na olimpijskim poziomie? - Nie ma presji. Spokojnie chcę gonić najlepsze - mówi nasza multimedalistka.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Najpierw był olimpijski brąz w Londynie, kolejny w 2016 roku w Rio de Janeiro. Czy za dwa lata w Tokio znów będziemy ściskać kciuki za kajakarkę AZS AWF Gorzów Karolinę Naję? Na razie 28-latka wróciła do poważnego treningu.

Beata Mikołajczyk (z prawej) i Karolina Naja na podium igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012 roku
Beata Mikołajczyk (z prawej) i Karolina Naja na podium igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012 roku  Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Świetne wieści nadeszły do nas niespełna roku temu. – Spotkało Karolinę wielkie szczęście rodzinne, bo zaszła w planową wcześniej ciążę i jej obecny stan nie pozwala na wysiłek startowy – mówił trener klubowy Marek Zachara.

Ciąża to nie choroba, a wspaniałe wydarzenie. Igrzyska olimpijskie w Tokio w 2020 roku absolutnie są cały czas w jej zasięgu. Wróci jako dojrzała zawodniczka, z nowymi doświadczeniami, rodziną. To wszystko zdecydowanie ją wzmocni.

Do rozwiązania doszło w grudniu, na świecie pojawił się Miecio. Kilka tygodni później od Karoliny zaczęły docierać nie tylko rodzinne, ale znów sportowe informacje. Pierwsze próby zostały podjęte w Wałczu, gdzie kajakarka mieszka.

Karolina Naja i Beata Mikołajczyk zdobyły brązowy medal w Rio de Janeiro w 2016 roku
Karolina Naja i Beata Mikołajczyk zdobyły brązowy medal w Rio de Janeiro w 2016 roku  Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

– Z przyjemnością informuję, że właśnie wznowiłam treningi – zakomunikowała Naja na początku lutego. – Trzymajcie kciuki za szybki powrót do formy. Na początek na liczniku spokojne 40 kilometrów na wodzie, a jak jezioro zamarzło, to zastąpiłam je treningami na basenie kajakowym i ergometrze, czyli wiosłowałam „na sucho”. Nie ukrywam, budziłam się z zakwasami na całym ciele, szybko przypomniało mi się, za co kocham ten sport (śmiech). Cieszę się, że szybko przeszła mi niepewność, jak to będzie po tak długiej przerwie, a pojawił się wielki głód rywalizacji. To była trafna decyzja, że nie zwlekałam z powrotem zbyt długo. Teraz będzie mi łatwiej w spokoju dojść do formy.

Droga do ponownego mistrzostwa nie będzie gładka, to było oczywiste. Gorzowska kajakarka może jednak w spełnianiu swoich kolejnych marzeń liczyć na rodzinę, klub, partnera. Łukasz Woszczyński to były kanadyjkarz AZS AWF, olimpijczyk z Aten.

– Ile potrzebuję czasu, czy znów osiągnę olimpijski poziom? Jasne, że pojawiają się takie pytania, bo przecież pierwszy raz jestem w takiej sytuacji – opowiadała Naja. – Choćby jedna jednostka treningowa, najpierw mnie dobiła, ale zaraz potem dała nadzieję. Potrafiłam podciągnąć się na drążku 25 razy, a w lutym tylko dwa. To był naprawdę szok, jak bardzo spadła moja siła. Z czasem jednak wszystko zaczęło wracać do normy, wynik jest coraz lepszy.

Plan na najbliższe miesiące jest jasny: pomału, konsekwentnie do przodu. Tu nic nie da się skrócić, czasu nie oszukam.

Karolina Naja cały czas była w kontakcie z trenerem kadry kobiet Tomaszem Krykiem. Ta grupa w ostatnich latach pięknie broni honoru polskiego kajakarstwa, a zawodniczka z gorzowskiego klubu była - i mamy nadzieję, dalej będzie - jednym z filarów reprezentacji.

– Ministerstwo Sportu zaakceptowało jej indywidualny tok przygotowań – stwierdził Kryk. – Karolina miała mocne, moje wsparcie, ale sama wiedziała najlepiej, kiedy znów podejmie sportowe wyzwanie. Presji nie ma, ale gdy widzę u niej taką determinację, jestem optymistą. Dobry kierunek pokazują pierwsze wspólne treningi na wodzie z całą grupą, podczas których Naja absolutnie nie odstawała.

Wielkanoc spędzą we Włoszech. Taką decyzję podjęła Karolina. Spakowała Miecia i mamę, która w Sabaudii jest pomocą i wsparciem w czasie opieki nad maluszkiem.

 

– Święta poza domem to dla mnie nic nowego, a z małym dzieckiem nie da się ciągle podróżować, to uciążliwe – mówiła Naja. – Dlatego zostaniemy we Włoszech do ostatnich dni kwietnia. W cieple nabijanie kilometrów na wodzie, których bardzo mi brakuje, jest o wiele przyjemniejsze. Synek? Śmieję się, że chyba sobie wymodliłam, aby był tak spokojny. Oby tak dalej. Fajnie adaptuje się do nowych warunków, a cały trening potrafi po prostu przespać.

Na koniec kwietnia odbędą się kwalifikacje do kadry. Kolejne – lipcowe – będą połączone z mistrzostwami Polski seniorów na Malcie w Poznaniu. Najważniejsze w 2018 roku dla kajakarek będą sierpniowe mistrzostwa świata w Portugalii. Czy tam ujrzymy Naję na starcie?

– Nic na kredyt, za darmo, wiemy jak grupa kobiet jest mocna, na miejsce w reprezentacji muszę sobie zasłużyć – stwierdziła zawodniczka AZS AWF. – Naprawdę nie będę wywierać na sobie wielkiej presji, denerwować się aktualnymi czasami, bo to nie ma sensu. Zakładam, że już w lipcu pokażę się z dobrej strony i wtedy trener Kryk znajdzie dla mnie miejsce w jakiejś osadzie. Do tego czasu muszę być cierpliwa.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej