Wiadomo już, że w 2018 r. Polacy nie obronią złota w Drużynowym Pucharze Świata, nie wygrają tej imprezy trzeci raz z rzędu. Biało-Czerwoni nie zostali pokonani, władze żużlowe zmieniły zasady gry. Zdecydowano, że za kilka miesięcy o światowe złoto powalczą pary, a nie drużyny. Czy to koniec DPŚ? Na 2019 rok tę imprezę ma zakontraktowaną Gorzów.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Umowa jest podpisana na światowy finał drużynowy na stadionie im. Edwarda Jancarza i nic mi nie wiadomo, aby miało być inaczej – powiedział Ireneusz Maciej Zmora, prezes Stali Gorzów. – Może to będzie historyczny finał Drużynowego Pucharu Świata, bo ostatni?

Jak potoczą się losy gorzowskiego finału, przekonamy się w najbliższych miesiącach. Jeśli faktycznie na „Jancarzu” miałby być ostatni DPŚ w historii, to lepszej promocji ta impreza by mieć nie musiała. Nie zdziwimy się jednak, jeśli za rok w Gorzowie też już pojadą o światowe medale żużlowe pary.

W Polsce żużel ma się świetnie, ale gdzie indziej już tak dobrze nie jest. Zamiana – na razie w tym roku – DPŚ na Monster Energy FIM Speedway of Nations to nic innego, jak kolejna reanimacja tej dyscypliny na światowym poziomie. Przecież DPŚ nie można co sezon rozgrywać na polskich stadionach. W 2017 r. chętnie finał wzięło Leszno, już dawno na 2019 rok zdecydował się Gorzów. Medalowa rozgrywka w 2018 roku miała się odbyć w innym kraju. I chętnego na organizację nie znaleziono. Z pewnością ma na to wpływ coraz większa dominacja Biało-Czerwonych, którzy dochowali się niesamowitej grupy młodych zawodników. Oni z pewnością będą rządzić w żużlu przez najbliższe lata. Zakładamy, że za chwilę rozbiją bank także w indywidualnych zmaganiach, w Grand Prix, co też nie jest dobrą wiadomością dla tego cyklu. Na razie GP ma się nieźle, wciąż mamy 11 turniejów, z czego trzy w Polsce, 25 sierpnia w Gorzowie.

Finał Speedway of Nations będzie dwudniowy. Odbędzie się 8 i 9 czerwca na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu. To tam w poprzednim sezonie, po latach, znów spróbowano walki par o prestiżowe trofeum, podczas World Games, i ta impreza była bardzo udana. Dziś już znacznie łatwiej znaleźć w większości krajów, które mają żużel, dwóch dobrych zawodników oraz juniora na rezerwę (takie będą zasady) niż pełną, porządną drużynę na DPŚ. 2 i 5 czerwca 14 państw rozegra dwa półfinały. Miejsca, gdzie te turnieje się odbędą, nie są jeszcze znane. Po trzy najlepsze pary pojadą do Wrocławia na dwa dni finałowych zmagań. Tam już będą czekali Polacy. O złocie zdecyduje ostatni, dodatkowy wyścig dla najlepszych z najlepszych, a nie dorobek z dwóch finałowych imprez. Nie jest to może sprawiedliwe rozwiązanie, ale w sporcie liczą się przede wszystkim emocje. Te na pewno na koniec sięgną zenitu.

– Mamy we Wrocławiu ogromne tradycje, jeśli chodzi o organizację dużych międzynarodowych imprez. Mamy też doświadczenie, które pozwoli nam na profesjonalne i atrakcyjne dla kibiców przygotowanie tego wielkiego święta speedwaya w międzynarodowym wydaniu – powiedział Andrzej Rusko, prezes Sparty Wrocław.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej