Polska ekipa saneczkowa już zadomowiła się w wiosce olimpijskiej, ma za sobą "track walk", czyli wizytację toru. Korea przywitała ich mrozem i wiatrem, ale humory biało-czerwonym dopisują, bo rozgrzewają ich słowa wsparcia od kibiców.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nasi reprezentanci już powoli zapominają o długiej, około 20-godzinnej podróży, coraz mniej dokucza im też różnica czasowa. Zawody w Pjongczangu będą rozpoczynać się w godzinach wieczornych, czyli w Polsce w okolicach południa.

Czy zapamiętają te igrzyska jako jedną z najzimniejszych imprez w historii? Możliwe. Właśnie na niskie temperatury zwracają uwagę wszyscy nasi olimpijczycy, także saneczkarze. – Jeśli wysyłamy pozdrowienia, to wyłącznie z mroźnego i wietrznego Pjongczangu – żartowali. Organizatorzy spoglądają w prognozy i zabezpieczają dodatkowe koce oraz nakrycia głowy dla widzów, aby podczas startujących w czwartek zmagań na igrzyskach zapewnić oglądającym choć minimum komfortu.

Tutaj sam start, na sportowej imprezie czterolecia, jest dla wielu spełnieniem marzeń. Debiutantki z Nigerii wystartują w dwójkach bobslejowych, w biegach narciarskich zobaczymy przedstawiciela Ekwadoru, a na stoku będzie walczył reprezentant Malezji.

Z pewnością nasza ekipa saneczkarek, z której uważnie staramy się śledzić postępy zawodniczek z podgorzowskich Nowin Wielkich, nie jest tak egzotyczna, choć największa uwaga jest skupiana na polskich skoczkach czy łyżwiarzach. Ewa Kuls-Kusyk, Natalia Wojtuściszyn i pozostali nie są typowani do medali. Znamy ich problemy, wyrzeczenia, które muszą ponosić w każdym sezonie, aby trzymać się tuż za światową czołówką. Biało-Czerwoni mają powody do dumy, gdy pokonają przedstawicieli tych krajów, które tak jak Polska nie mają własnych torów lodowych.

Możemy być pewni, że nasze panie w Pjongczangu nie będą takie ostatnie. Kuls-Kusyk i Wojtuściszyn bez problemów wywalczyły sobie przepustki na igrzyska. – A tam chciałybyśmy wykorzystać doświadczenia z pierwszych naszych igrzysk cztery lata temu w Soczi – powiedziała pierwsza z wyżej wymienionych. – W jedynkach skupiamy się na czterech równych ślizgach. To jest jedyna impreza, gdzie o wszystkich decyduje suma aż czterech zjazdów. Lokaty w czołowej piętnastce to byłoby coś, o to będziemy walczyć. Lepsza z nas na koniec zmagań wystartuje też w sztafecie, która znów celuje w miejsce w czołowej ósemce.

Dziś tor lodowy w Pjongczangu otworzyli oficjalnymi treningami panowie, a w czwartek zakręty jak najszybciej będą pokonywać panie.

STARTY NASZYCH SANECZKAREK NA IGRZYSKACH:

Jedynki

poniedziałek, 12 lutego, godz. 11.50-14.35 (czas polski) – pierwszy i drugi ślizg;

wtorek, 13 lutego, godz. 11.30-14.45 – trzeci i czwarty ślizg.

Sztafety

czwartek, 15 lutego, godz. 13.30-14.30

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej