Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Smogowe czujniki Airly działają w kilkudziesięciu polskich miastach, w Gorzowie od kilku tygodni zanieczyszczenie powietrza mierzy siedem sensorów. Są rozmieszczone w różnych punktach miasta – nie tylko w centrum (ul. Dąbrowskiego), ale także przy ul. Spółdzielców na Zawarciu oraz przy Dobrej i Gwiaździstej, Al. Konstytucji 3 Maja, ul. Okrzei i Strażackiej. W ten sposób można miarodajnie ocenić, gdzie mamy do czynienia ze smogiem, a gdzie powietrze jest bardziej przyjazne. Aktualne dane smogowe znajdziecie tutaj.

„Tak złego powietrza w naszym mieście jak dotąd sensory Airly nie odnotowały...” – czytamy na facebookowym profilu GeoGorzów. To wpis z niedzieli. W załączeniu obrazki ze strony z pomiarami i adnotacja: „Przy ul. Teatralnej, na ul. Wybickiego, w całym centrum Gorzowa powietrze jest wyjątkowo złej jakości. Rekord na Osiedlu Poznańskim, gdzie normy przekroczone są wielokrotnie”.

Z tymi informacjami polemizuje urząd miasta. – W Gorzowie mamy dwie stacje pomiarowe: przy ulicy Kosynierów Gdyńskich oraz przy ulicy Piłsudskiego [aparatura należy do WIOŚ – red.]. Żadne inne punkty pomiarowe do badania jakości powietrza, zlokalizowane na terenie Gorzowa, nie posiadają akredytacji – czytamy w komunikacie wydziału ochrony środowiska i rolnictwa.

Natalia Chyża z magistratu precyzuje, że pomiary pyłu PM10 ze stacji przy ul. Kosynierów Gdyńskich od 1 października 2017 r. nie wykazały, aby została przekroczona dopuszczalna wartość godzinowa wynosząca 280 ug/m3 (najwyższe stężenie pyłu PM10 wystąpiło 12 listopada br. o godz. 20 i wyniosło 94 ug/m3). Także średnia wartość dobowa nie została przekroczona; najwyższa wartość miała miejsce 17 października br. i wyniosła 48 ug/m3 przy dopuszczalnej wartości wynoszącej 50 ug/m3 – wyjaśnia Chyża.

Takiego podejścia nie rozumie gorzowski radny Grzegorz Musiałowicz, który zabiegał o instalację sensorów Airly w Gorzowie.

– Równie dobrze można powiedzieć, że dwie stare stacje nie są wiarygodne. Jeżeli nowoczesne sensory w jakiejś części miasta wskazują pięciokrotne przekroczenie wskaźników, to urzędnicy powinni to sprawdzić, spróbować potwierdzić. A tu się te wyniki podważa. Bardzo mnie to dziwi i jednocześnie martwi – mówi radny Musiałowicz.

Tymczasem miasto w komunikacie przesłanym do gorzowskich redakcji chwali się, że od lat walczy ze smogiem i redukuje zanieczyszczenia. – Termomodernizacja budynków, czyszczenie ulic w celu ograniczania wtórnej emisji zanieczyszczeń, wymiana autobusów na niskoemisyjne czy likwidacja zdekapitalizowanej zabudowy, co wpływa na lepsze przewietrzanie w mieście. To robimy – podkreślają urzędnicy.

W komunikacie piszą też o programie Kawka prowadzonym wspólnie z elektrociepłownią. – Przez niemal trzy lata jego prowadzenia zlikwidowano ok. 2861 pieców kaflowych i 78 opalanych węglem instalacji centralnego ogrzewania. Obecnie do miejskiego ciepłociągu przyłączonych jest 236 budynków wielorodzinnych z Nowego Miasta, czyli dzielnicy opisanej ulicami: Jagiełły, Wybickiego, Kosynierów Gdyńskich, Mickiewicza, Wyszyńskiego i Drzymały. Likwidacja pieców kaflowych przyczyniła się do redukcji znacznej ilości zanieczyszczeń, której efektem jest mniej aż o ok. 166 ton pyłów na Nowym Mieście) – pisze Natalia Chyża.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.