Sąd Rejonowy w Słubicach ukarał Jurka Owsiaka naganą za to, że podczas publicznego przemówienia używał słów nieprzyzwoitych. - Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Pamiętajmy więc o tym, kiedy nas bluzgają. Kiedy jesteśmy kanaliami i gorszego sortu. Pilnujmy tego dobrego języka u polityków - przemawiał Owsiak do tłumu przed sądem.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Polska jest moim krajem i dam się za nią pociąć. Polska to jest właśnie takie miejsce jak tutaj. Rok temu żegnaliśmy się i myślałem, że coś się przez ten czas zmieni. Niestety, nic się nie zmieniło. Pier... polityków – fałszywy kraj, fałszywa rzeczywistość. Rzeczywistość, która jest oderwana od nas, od naszego bytu. Chcę zapytać ich o jedno, czy macie, k..., serce do ludzi?! Nie mów, k..., że jest tu podwyższone ryzyko, tu, w tym miejscu. Kłamiesz, kłamiesz, kłamiesz! Nie mów, k..., że jestem gorszego sortu!” - to fragment przemówienia Jerzego Owsiaka na zakończenie tegorocznego Przystanku Woodstock w Kostrzynie nad Odrą. Słowa padły 6 sierpnia około godz. 3 w nocy.

Gorzowska policja oskarżyła Owsiaka o wykroczenie z artykułu 141. kodeksu wykroczeń - używanie słów nieprzyzwoitych.

Notatkę w sprawie tej wypowiedzi sporządził Wiesław Widecki, naczelnik drogówki lubuskiej komendy policji, który podczas Woodstocku był zastępcą dowódcy policyjnej operacji. - Czekałem na zakończenie festiwalu i słuchałem przemówienia. Musiałem dać sygnał służbom, które zabezpieczały imprezę masową, kiedy oficjalnie wydarzenie się zakończy. To miało m.in. wpływ na ruch na drogach - tłumaczył się autor notatki. Napisał, co miał napisać. Nie ma wątpliwości, że to później szefostwu lubuskiej i gorzowskiej komendy zależało już na tym, by - na bazie tej relacji - sprawę szybko skierować do sądu. Twarzą tej nagonki została szeregowa policjantka Bożena Al-Sharairi z gorzowskiej komendy. Swoje wystąpienie przed sądem ograniczyła do odczytania wniosku o ukaranie oraz mowy końcowej. Nie zadawała żadnych pytań. Widać było, że rola oskarżycielki Owsiaka nieco jej uwierała.

Zobacz zdjęcia z rozprawy Jerzego Owsiaka

Proces szefa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy przed Sądem Rejonowym w Słubicach potrwał w sumie nieco ponad godzinę. W poniedziałek przed południem przed gmachem sądu zgromadziło się ponad 100 osób, nie tylko z całego województwa lubuskiego, byli też goście z innych polskich miast, m.in. z Warszawy. Zabrali ze sobą transparenty z hasłami: „Jurek, jesteśmy z tobą” i „Kocham Woodstock”. Skandowali imię dyrygenta Orkiestry, zaśpiewali mu „Sto lat!”.

A Owsiak przed sądem do winy się nie przyznał i opowiadał, że te słowa padły podczas utworu muzycznego wykonywanego wspólnie z Piotrem Bukartykiem i nie były formalnie przemówieniem.

 - W trakcie tego utworu, który można nazwać rapowanym, użyłem słów rozumianych jako niecenzuralne, a które w całej tej kompozycji wyrażały moje odczucia, przekonania co do kończącego się festiwalu. Jest to jeden z największych festiwali na świecie, za który ponoszę odpowiedzialność. Zakończył się po raz 22. bardzo pokojowo, przy bardzo dobrym nastroju ogromnej rzeszy publiczności. Zeszło ze mnie ogromne napięcie podyktowane tym, że festiwal został uznany za imprezę podwyższonego ryzyka. Było to bezzasadne, bez sensu, wprowadzało niepokój i napięcie - wyjaśniał Jerzy Owsiak przed sądem.

Tłumaczył też, że na koniec festiwalu, kiedy już wiadomo, że nic złego się nie wydarzyło, „jest czymś naturalnym, że w takim utworze zawierają się wszelkiego rodzaju napięcia, które w człowieku siedzą”.

Jurek Owsiak policzył dokładnie - na 1230 słów wypowiedzianych wtedy podczas rapowania znalazło się sześć-siedem wulgaryzmów. - Pod przysłowiowym kioskiem z piwem, w mowie potocznej, spotyka się więcej. A to nie była mowa potoczna, ale przekazanie moich emocji. Jestem przekonany, że moje tzw. wulgaryzmy podkreślały tylko i wyłącznie chwilowy stan ducha i nie przekroczyły żadnej normy. Jestem absolutnie przekonany, że nikogo nie obraziłem z imienia i nazwiska, nikogo nie wskazywałem palcem - zaznaczał prezes fundacji WOŚP.

Wraz ze swoim obrońcą - adwokatem Jarosławem Kowalewskim - wnioskowali o uniewinnienie.

Sędzia Renata Sikorska wymierzyła obwinionemu Jerzemu Owsiakowi karę nagany, dodatkowo ma on zapłacić 130 zł kosztów sądowych. Takiej kary domagała się policja.

Zobacz zapis relacji na żywo na stronie Siałkowski pisze z sądu:

- Kara nagany wraz z tym całym procesem będzie wystarczająco dolegliwa i osiągnie cele wychowawcze wobec pana. Ta kara będzie też oddziaływała na innych. Chodzi o to, by Kowalski, Nowak czy inny, zanim zacznie używać takich słów wulgarnych, zastanowił się: skoro panu Owsiakowi nie wolno przeklinać, to i mi nie wolno - przemawiała sędzia sądu w Słubicach.

Zaznaczyła, że język polski jest „wystarczająco bogaty i ekspresyjny”, dlatego nie trzeba używać słów na „k” i „ch”, by wyrazić swoje emocje. - Ten przepis ma na celu nie tylko ochronę obyczajności społecznej, ale także ochronę czystości języka polskiego przed nadmierną wulgaryzacją, która w tej chwili jest powszechna. To, że te słowa są teraz używane powszechnie, że wypowiadają je politycy czy osoby znane, nie czyni tych słów dozwolonymi i zgodnymi z prawem - argumentowała sędzia Renata Sikorska.

Przekonywała, że tłumaczenie Owsiaka o wizji artystycznej nie ma wpływu na ustalenie znamion czynu. - Nawet gdyby wykonywał utwór, to popełniłby wykroczenie. Ten przepis jest bardzo prosty i w taki sposób do tego przepisu trzeba podchodzić. Słowa, które wypowiedział, niosą ze sobą wulgarną treść. Padły w miejscu ogólnodostępnym dla szerokiej rzeszy słuchaczy. Ktoś może uznać te słowa za zwyczajne, używane na co dzień. Ale w przestrzeni publicznej takich słów używać nie wolno - konstatowała sędzia.

Owsiak po wyjściu z sądu przemawiał do tłumu sympatyków: - Chowam focha. Będę teraz ostrożniejszy. Jak mówiła pani sędzia, pan Owsiak może być skazany, bo wszyscy są równi wobec prawa. Pamiętajmy o tym, kiedy nas bluzgają, mówią o nas różne rzeczy. Kiedy jesteśmy kanaliami i gorszego sortu. Pilnujmy tego dobrego języka w stosunku do polityków. Ja to wezmę na klatę, nie ma bólu. W ramkę sobie oprawię ten wyrok. Ale to jest bezprecedensowe. Niech to idzie w świat.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Jurek , Zielona Góra przeprasza za policję z gorzowa.
    już oceniałe(a)ś
    40
    1
    Obrońcy moralności się znaleźli...
    już oceniałe(a)ś
    37
    0
    qwa mać, toż to wszystkich za wyjątkiem niemowlaków można o to oskarżyć
    @bmmb
    Niemowlaki tez, bo sra... w miejscach publicznych w pampersy lub pieluchy. Zanieczyszenie przestrzeni powietrznej i atak biologiczny.
    już oceniałe(a)ś
    8
    0
    Prokurator oskarżający J.Owsiaka powinien odwiedzić w czasie przerwy jakąkolwiek szkołę, a wtedy usłyszałby jak "latają' k..wy w wykonaniu 10-latków i dzieje się to bez żadnej reakcji ze strony nauczycieli. Owsiakowi dajcie spokój.
    już oceniałe(a)ś
    25
    0
    Głupi - głupszy - Panek.
    już oceniałe(a)ś
    12
    2
    ja pie...lę, ależ "códowny" sposób na zlikwidowanie deficytu budżetowego wraz z zadłużeniem wewnętrznym i zewnętrznym, Monty Python by tego nie wymyślił
    już oceniałe(a)ś
    9
    0
    wyrok pod obecną władzę.
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    To farsa polityczna, przecieram oczy i jestem w komunie!
    @ufolandynka
    Szanowna Pani Ufolandynko, gdzie podziały się Pani wpisy polemizujące ze mną?
    Radzę wpisać do gugli słowa "komuna" oraz "cenzura" :-)
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @wyatearp
    Gdzie? Nie wiem. Zna Pan Cenzora? Ja nie. A komuna to dla mnie komuchy, jak Piotrowicz. Trzy goovna, czerwone, czarne i brązowe.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0