Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ogień na wieży katedralnej pojawił się późnym popołudniem 1 lipca. Akcja gaśnicza trwała ponad 30 godzin. Łącznie na miejscu prowadziło ją 51 zastępów: ponad 200 strażaków, ciężki sprzęt, w tym ogromne, 50-metrowe podnośniki z Polic i Poznania.

To był najpoważniejszy pożar ostatnich lat w regionie gorzowskim. Płonął symbol Gorzowa, najstarszy i najcenniejszy zabytek w mieście. Początki katedry sięgają powstania miasta w XIII wieku, sama wieża pochodzi z kolei z XVII wieku.

Pożar katedry w Gorzowie - zobacz nasz serwis specjalny

Po zakończeniu akcji do pracy zabrała się gorzowska prokuratura, która zajęła się badaniem okoliczności powstania pożaru. Wszczęto śledztwo dotyczące sprowadzenia zagrożenia dla życia wielu osób i mienia w znacznych rozmiarach.

Zobacz zdjęcia z wnętrza katedry

W połowie lipca śledczy powołali biegłych ze Szkoły Głównej Służby Pożarniczej. Opinia z zakresu pożarnictwa i metalografii powstawała przez blisko trzy miesiące. Eksperci określili miejsce oraz przyczyny powstania pożaru, określili mechanizm rozprzestrzeniania pożaru, niezbędne było wykonywanie badań metalograficznych miedzianych stopień zwarciowych.

– Przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej. Miało charakter pierwotny, czyli to zwarcie zainicjowało powstanie ognia, a nie odwrotnie – ogłosił w poniedziałek prokurator Roman Witkowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim.

Po zwarciu pożar powstał na piątym poziomie wieży katedralnej, tuż nad poziomem dzwonów od strony wschodniej, a następnie ogień przeniósł się na kolejne kondygnacje, pod hełmem wieży.

Potwierdzenie tego, że ogień pojawił się w wyniku zwarcia, od początku wydawało się formalnością. Mówili o tym sami strażacy jeszcze podczas trwania akcji gaśniczej.

W opinii nie ma jednak kluczowej informacji – odpowiedzi na pytanie: co było przyczyną samego zwarcia? – Trzeba teraz zbadać przyczynę tej przyczyny. W tym zakresie będzie konieczne sporządzenie następnej ekspertyzy – mówi prokurator Witkowski.

Siałkowski pisze z sądu - zobacz moją stronę na Facebooku

W sprawie wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi. Kilka hipotez śledczych nadal jest otwartych i prokuratura rozpatruje sprawę w szerszym wymiarze.

Niewykluczone, że zwarcie spowodowało przeciążenie w instalacji nadajników sieci komórkowych zamontowanych na katedralnej wieży. Rozważana jest też wersja, że zwarcie powstało kilka dni po wielkiej burzy, jaka przeszła nad Gorzowem w czerwcu. Być może do zwarcia mogło dojść w wyniku działania „elektryka z łapanki”, który w dniu wybuchu pożaru pracował w katedrze. Jak przyznał proboszcz parafii katedralnej, brakowało jednej z faz zasilających projektor do wyświetlania tekstów liturgicznych w czasie mszy, ale usterkę usunięto.

Śledztwo nadal prowadzone jest w sprawie. Nikomu nie przedstawiono zarzutów.

Niebawem rozpocznie się remont katedry, który ma kosztować ponad 10 mln zł.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.