Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Olga Michałkiewicz nie wzięła się znikąd, bo sporty wodne to są te dyscypliny, którymi nie rządzi przypadek, tylko ciężka, systematyczna praca. Nie w blasku kamer i olbrzymich pieniędzy. Pot wylewa się przez cały rok, aby błysnąć w tej najważniejszej imprezie sezonu, a raz na cztery lata spełnić sportowe marzenie życia, popłynąć w finale, stanąć na podium w igrzyskach olimpijskich.

Takie same marzenia ma 23-letnia wioślarka AZS AWF Gorzów, dwukrotna młodzieżowa mistrzyni świata w czwórce podwójnej.

Tym razem jej szczęście jest nieszczęściem koleżanki. Takie jest jednak życie, momentami okrutne. Wcześniej w tym sezonie w seniorskiej czwórce bez sterniczki pływała Anna Wierzbowska. Niestety podczas treningu na rowerze miała wypadek. Przeżyła chwile grozy, dziś czuje się lepiej.

– Ja cały czas byłam z dziewczynami, pływałam w innych osadach, ciężko przez cały sezon trenowałam – opowiadała Michałkiewicz. – Wyszło jak wyszło, przecież nikt nikomu nie życzy takiego wypadku, jaki miała Ania. Ona wróci do grupy jeszcze silniejsza, a my zebrałyśmy się i mówiłyśmy sobie, że ten medal trzeba zdobyć właśnie dla niej. Każdy trening był ważny, każdy start. Już tu, w Sarasocie dobry wyścig eliminacyjny, jeszcze lepszy repesaż, aż w końcu wymarzony finał. Każda z nas dała z siebie 120 procent i teraz jesteśmy ogromnie szczęśliwe.

Czwórki bez sterniczki błyskawicznie się zmieniają, rosną w siłę, bo od niedawna jest to konkurencja olimpijska, tę rywalizację w długich wiosłach będziemy oglądać w 2020 roku w Tokio.

Do łódki obok Michałkiewicz wsiadły trzy zawodniczki Lotto Bydgostii – Maria Wierzbowska (siostra kontuzjowanej Anny), Monika Ciaciuch oraz Joanna Dittmann. Pierwsza z nich najmłodsza, z rocznika 1995, a pozostałe dwie z rocznika 1992. Grupa kobiet to nie tylko cztery reprezentantki, gdzie kontuzja jednej przekreśla wszystko, a znacznie więcej osób walczących o swoje marzenia. Dlatego to właśnie panie swoją mocą nadają ostatnio ton biało-czerwonym wiosłom.

– To nie jest doświadczona osada, a jak znakomicie popłynęła ten finał, z perfekcją techniczną i taktyczną – zachwycał się mistrz olimpijski z Pekinu Marek Kolbowicz. – Wiosłowały luźno, swobodnie, pięknie wypuszczały łódź, aby ta mogła szybko płynąć. Nie szarpały się. Pokazały, jak ważna w naszej dyscyplinie jest czysta głowa. Wtedy instynktownie wiesz, jak wystartować, jak rozegrać kolejne metry i kiedy najlepiej odeprzeć atak rywalek na finiszu.

Od początku ostro zaatakowały Holenderki, ale na ostatnich metrach w ogóle spadły z podium, zajęły dopiero piąte miejsce. Polki prowadzone przez trenera Michała Kozłowskiego i head coacha Jakuba Urbana płynęły swoje. Trzymały się prowadzącej Holandii, potem dały się wyprzedzić tylko Australijkom. Jest srebro, wspaniały sukces!

W pierwszym dniu finałów mistrzostw świata seniorów w Sarasocie w Stanach Zjednoczonych drugi srebrny medal wywalczyła kobieca czwórka podwójna.

Niedzielna aktualizacja: w finale B pływał drugi reprezentant AZS AWF Gorzów Zbigniew Schodowski. On startował w ósemce. W tym wyścigu jego osada zajęła czwartą pozycję, a więc ogólnie została sklasyfikowana na dziesiątym miejscu.

WYNIKI FINAŁU MŚ 2017 CZWÓREK BEZ STERNICZKI:

  • 1. Australia 6.33,580
  • 2. POLSKA 6.34,250
  • 3. Rosja 6.34,670
  • 4. USA 6.35,460
  • 5. Holandia 6.36,440
  • 6. Chiny 6.44,760
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.