Pan Tomasz, były działacz opozycji antykomunistycznej w Gorzowie Wielkopolskim, podał w książce nazwisko funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa, który był obecny podczas jego przesłuchania przed ponad 30 laty. Esbek się obruszył, podał opozycjonistę do sądu o zniesławienie. I przegrał.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dziś pan Tomasz ma 51 lat. W latach osiemdziesiątych działał w Ruchu Młodzieży Niezależnej, podziemnej organizacji opozycyjnej skupiającej młodych gorzowian.

W wydanej cztery lata temu książce „Chcieliśmy być sobą. Ruch Młodzieży Niezależnej we wspomnieniach uczestników (1983-1989)” jako jeden z ponad 60 działaczy RMN opisał swoje „przygody” z bezpieką. Wspominał przesłuchanie z 1984 r., podczas którego był bity. Zdzisław J. (tzw. Rudi), funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, miał w tym przesłuchaniu uczestniczyć. I wydawać polecenia. Opozycjonista przedstawił go z nazwiska.

Esbek założył byłemu działaczowi RMN sprawę karną o zniesławienie (z art. 212 kodeksu karnego) na mocy prywatnego aktu oskarżenia. Przekonywał, że w wyniku tej publikacji „utracił dobre imię”. J. służył w gorzowskiej SB w latach 1982-1988, zajmował się... „zwalczaniem terroryzmu”.

Czytaj także: Zwolniony z SB chce 2 mln zł odszkodowania

Proces toczył się od grudnia ub. roku za zamkniętymi drzwiami w Sądzie Rejonowym w Strzelcach Krajeńskich (województwo lubuskie). Sprawy o zniesławienie są utajnione z mocy przepisu. Chyba że oskarżyciel (pokrzywdzony) domaga się w pełni jawnej rozprawy. Były funkcjonariusz bezpieki o to nie wnioskował.

Właśnie zapadł wyrok w tej sprawie. Zdzisław J. (rocznik 1952) nie przekonał sądu do swoich racji. Opozycjonista został uniewinniony. A esbek ma pokryć koszty procesu.

– To sprawa bez precedensu. Rzadko się zdarzają takie procesy i właśnie w takiej samej jak przed laty konfiguracji, że to esbek jest oskarżycielem, a opozycjonista – oskarżonym – mówi „Wyborczej” Filip Woziński, gorzowski adwokat, który przed sądem reprezentował opozycjonistę.

Ubolewa, że rozprawa odbyła się z wyłączeniem jawności. – Proces ciekawy. Sprawa ciekawa. Można by film o tym nakręcić. Niestety nie mogę zacytować uzasadnienia wyroku, które było bardzo mądre. Szkoda, że taka wyważona lekcja historii miała tylko trzech odbiorców – zaznacza Woziński.

Wyrok nie jest prawomocny. Należy się spodziewać, że były funkcjonariusz SB będzie się odwoływał.

Siałkowski pisze z sądu - obserwuj moją stronę na Facebooku

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Ciekawe czy gnojowi emeryturę obniżyli. Bo jeśli to jakiś kuzyn piotrowicza albo kryże to się może okazać,że znalazł w pissdzie zatrudnienie.
    już oceniałe(a)ś
    4
    2
    Jeżeli to co facio napisał w książce było prawdą, fakty się zgadzały to jakie zniesławienie?
    Natomiast jeżeli autorzy książek konfabulują, wyciągają wnioski na podstawie piętrowych konstrukcji mających dowieść prawdziwości tezy, vide książka Macierewicz i jego tajemnice to to jak najbardziej nadaje się do sądu z paragrafu o zniesławienie.
    @alakyr1
    ale jak można zniesławić jawnego agenta GRU? nazywając go cyklofrenikiem?
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    @batman666
    Masz taką wiedzę? Jesteś archiwistą GRU?
    już oceniałe(a)ś
    2
    1