Przed czterema ostatnimi wyścigami wygrywasz różnicą 12 punktów, a chwilę później masz w rękach tylko remis. Fani Stali zdążyli już zaśpiewać "Finał jest nasz!", dalej widzieliśmy tylko wściekłość. Na gorzowski zespół w ostatnich godzinach wylano wiele wiader pomyj, zwolnieni zostali już właściwie wszyscy. Porażkę trzeba wziąć na klatę i próbować za rok. Ostatecznie to rywale z Wrocławia znaleźli taką prędkość, która pozwoliła im wjechać do meczów o złoto.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jak to się mogło stać? Od niedzielnego wieczoru to pytanie zadają chyba wszyscy fani żużla w Gorzowie. A przecież nie trzeba daleko szukać, aby znaleźć podobne scenariusze we wcześniejszych meczach. Taki jest wielki urok, ale i momentami przekleństwo tej dyscypliny. Pojedynek składający się z 15 odrębnych walk czwórki zawodników. Pomylisz się raz, drugi, ale ciągle masz szansę – jeśli trener w ciebie wierzy – coś zmienić w swoim motocyklu. Odrodzić się w kolejnym biegu.

Gorzowianie na półfinałowy rewanż nie robili wykopek na torze. Przygotowali znakomitą nawierzchnię do ścigania. – Było wiele linii do ścigania i chwała im za to. Ten tor to był taki na, którym życzyłbym sobie jeździć zawsze i wszędzie do końca kariery – powiedział wrocławianin Szymon Woźniak. Spartanie przed pierwszym pojedynkiem u siebie woleli dorzucić nawierzchni i kamieni, przez co potworzyły się dziury.

Gdybyśmy wygrali stalowcy z pewnością też chwaliliby ten tor. Co ich zgubiło? Tego się już nie dowiemy. Ewidentnie zburzył nasz spokój 12. wyścig i porażka Krzysztofa Kasprzaka m.in. z juniorem Damianem Dróżdżem. Wtedy goście już wiedzieli, że wrócili do gry, mając ciągle w odwodzie wiele możliwości taktycznych.

Woźniak oraz przede wszystkim Vaclav Milik i Tai Woffinden wypełnili 18 z 30 startów spartan, czyli 60 procent. Zdobyli 78 procent punktów. Pamiętacie majowe popisy Stali we Wrocławiu? Tam po 5. wyścigach przegrywaliśmy 9:21. Niels Kristian Iversen, Martin Vaculik i Bartosz Zmarzlik uzbierali razem 36 pkt – 80 procent zdobyczy gorzowian w tamtym meczu. Wygraliśmy 45:44.

Jak widać, gdy masz choć trzech kozaków, którzy potrafią wygrywać wyścigi, współpracować na torze i przekazać wiedzę o sprzęcie błądzącym, mogą oni odwrócić losy meczu w kilku wyścigach. Historia lubi się powtarzać. Akurat strasznie zabolała nas w Gorzowie, ale przyznajmy, że półfinał był świetny.

Jeszcze o osiągach stalowców, po których widać dlaczego ciut (trzech punktów więcej) zabrakło nam do finału, aby za chwilę pojechać w obronie złota.

Vaculik w dwóch spotkaniach przywiózł pięć trójek, Zmarzlik i Kasprzak po trzy. Oni nie zawiedli, ale mimo wszystko to trochę mało.

Wiemy, że Bartek ma tylko 22 lata, ale obiektywnie patrząc, znów liczyliśmy, że to on wciągnie nas na sam szczyt. Tak jak w ubiegłym roku, tak jak w wielkim finale w Lesznie w 2014 roku. – Ja już zmieniałem wszystko i od tygodnia motory nie reagują na nic – mówił nieco przygnębiony stalowiec tuż po niedzielnym meczu. Generalnie nas nie zawodzi, ale to nie przypadek, że mimo ogromnej pracy jaką wykonuje i ofensywnej jazdy na torze, tym razem w Grand Prix nie walczy o medal, a broni miejsca w ósemce. Czy za to mamy go dziś zwalniać z Gorzowa? Razem z Vaculikiem i Kasprzakiem? W sporcie walka o najwyższe laury jest marzeniem wszystkich, a nie obowiązkiem. Czasem niestety przeżyjemy takie zwroty akcji, jak ten niedzielny. Emocje sięgną zenitu, a na koniec niestety będziemy przegrani. Teksty o oddanym meczu, aby jechać o brąz z Zieloną Górą są po prostu niedorzeczne. Ten zespół wielokrotnie pokazał, że ma wolę wygrywania. Czasami jednak – jak to w żużlu – znajdzie się trzech kozaków aktualnie bardziej godnych wielkich rzeczy.

Mieliśmy dziury w składzie. Ile razy mówiliśmy, że w tym roku czwórka w play-off jest wyjątkowo silna i trzeba rzucić na przeciwników wszystko, co najlepsze. U nas jednak „Puk” Iversen musi się leczyć. Strasznie go brakowało, choćby aby poprawić nasz bilans trójek.

Zawiódł kapitan Przemysław Pawlicki. Niestety zawodził nas już wcześniej, a i w pierwszym półfinale we Wrocławiu wypadł bardzo blado. Czy w 14. wyścigu powinien za niego jechać Linus Sundstrom? Nie ma żadnych gwarancji, że byłoby lepiej, trener Stanisław Chomski widział w parkingu komu powinien zaufać. Zawiódł się. To nie jest przypadek, że we wcześniejszych tygodniach, gdy jeszcze wszyscy stalowcy byli zdrowi, rozważano zastąpienie Przemka właśnie Sundstromem. Nie pomogły też powtarzające się wieści, że za kilka miesięcy bracia Pawliccy znów spotkają się razem w Unii Leszno.

Przed nami jeszcze mecze o brąz. Niektórzy chcieliby je nazywać finałem pocieszenia, ale to dwumecz przegranych, którego tak naprawdę wielu nie chciałoby jechać. Musimy jednak stanąć na starcie, a to oznacza, że w głowach trzeba mieć wygraną.

Później przyjdzie czas na podsumowanie sezonu z chłodną głową, próbę przemeblowania składu tak, abyśmy byli jeszcze mocniejsi. Ocena nie powinna sprowadzać się do jednego meczu ze Spartą, gdzie przecież przez 11. wyścigów dawaliśmy radę. Padłeś? Powstań! Walczymy dalej w lidze, gdzie nikt nie chce przegrywać, a pracuje nad tym, aby być lepszym, wyrzucić kogoś z czołowej czwórki. Stal w tym doborowym gronie znów jedzie o medale. To ważne.

RANKING STALOWCÓW 2017 PO 16. MECZU:

kolejno: ilość odjechanych wyścigów, ilość aktualnie zdobytych punktów z bonusami, w nawiasie ilość bonusów, aktualna średnia biegowa, aktualna średnia meczowa

  • 1. Bartosz Zmarzlik (średnia 2016: 2,477) – 83, 199 (6), 2,398, 12,06
  • 2. Niels Kristian Iversen (Dania, 1,988) – 67, 138 (20), 2,060, 8,43
  • 3. Martin Vaculik (Słowacja, 2,000) – 74, 147 (17), 1,986, 8,67
  • 4. Krzysztof Kasprzak (2,157) – 59, 105 (9), 1,780, 7,38
  • 5. Przemysław Pawlicki (1,765) – 74, 121 (13), 1,635, 6,75
  • 6. Rafał Karczmarz (1,000) – 49, 70 (13), 1,429, 3,80
  • 7. Linus Sundstrom (Szwecja, 1,913 – I liga) – 23, 30 (4), 1,304, 4,33
  • 8. Alan Szczotka (nie startował) – 15, 13 (2), 0,867, 2,20
  • 9. Hubert Czerniawski (nie startował) – 36, 17 (4), 0,472, 1,08

TERMINARZ FAZY PLAY-OFF:

niedziela 3 września, pierwsze mecze półfinałowe

Betard Sparta Wrocław – Cash Broker Stal Gorzów 47:43

Fogo Unia Leszno – Falubaz Zielona Góra 50:40

niedziela 10 września, drugie miejsce półfinałowe

Falubaz Zielona Góra – Fogo Unia Leszno 45:45

Cash Broker Stal Gorzów – Betard Sparta Wrocław 45:45

niedziela 17 września, pierwsze mecze o 1. i 3. miejsce

(o brąz) godz. 16.30 nSport + Cash Broker Stal Gorzów – Falubaz Zielona Góra

(o złoto) godz. 19 nSport+ Fogo Unia Leszno – Betard Sparta Wrocław

niedziela 24 września, drugie mecze o 1. i 3. miejsce

(o brąz) godz. 16 nSport+ Falubaz Zielona Góra – Cash Broker Stal Gorzów

(o złoto) godz. 19 nSport+ Betard Sparta Wrocław – Fogo Unia Leszno

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej