Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tramwaje gorzowskie ruszyły w 1899 r. W swojej historii już raz zostały zlikwidowane, kiedy w latach 40. ub. wieku Niemcy zastąpili jest nowoczesnymi trolejbusami. Po wojnie tramwaje powróciły i jeżdżą po mieście do tej pory. Już niedługo, bo w październiku staną całkowicie.

Już dziś, w związku z remontami na ul. Warszawskiej, nie funkcjonuje od roku linia w kierunku Silwany, a tramwaje jeżdżą jedynie na trasie Wieprzyce – Piaski. Wkrótce tramwaje znikną całkiem z pejzażu miasta, aby powrócić za ponad rok. Na 120-lecie tramwajów być może będzie więc okazja, aby sunąć ulicami miasta nowoczesnym, niskopodłogowym wagonem PESA.

Zanim to jednak nastąpi...

Cierpliwość się opłaci

– Te problemy na ulicach, które mieliśmy do tej pory, to... pikuś – martwi się prezydent Jacek Wójcicki. I prosi mieszkańców o cierpliwość. Już sama przebudowa Walczaka i Warszawskiej, ciągnąca się prawie rok dłużej niż zakładano mocno skomplikowała życie mieszkańcom. Tymczasem to było dopiero preludium.

– To wielkie logistyczne przedsięwzięcie. Będziemy wyłączali drogi na czas remontu, będą ogromne utrudnienia, ale inaczej się nie da przebudować torowisk i jezdni. Przez najbliższe kilka lat będziemy musieli się pomęczyć, zyskamy jednak wspaniałą komunikację miejską, nowoczesną, ekologiczną, dostępną dla osób niepełnosprawnych. To wielki, gigantyczny wręcz projekt modernizacji naszego transportu publicznego. Przede wszystkim zakłada zmodernizowanie linii tramwajowych, budowę nowej linii, zakup nowych tramwajów. To chyba największy projekt w mieście od kilkudziesięciu lat. A tak dużego projektu, obejmującego zasięgiem praktycznie całe miasto, dotąd nie było w historii – mówi prezydent.

Teraz dopiero zaczną się inwestycje i to być może kilka na raz. Zanim jednak miasto przystąpiło do wielkiej modernizacji, należało zabezpieczyć transport. Zamiast tramwajów, po Gorzowie przez długi czas będą jeździć autobusy. MZK kupiło, wydzierżawiło lub leasinguje nowe autobusy, które zastąpią tramwajowe wagony. Część z nich dojedzie na koniec roku i w roku przyszłym, część nich to ekologiczne hybrydy. Dzięki temu gorzowski tabor autobusowy jest jednym z najnowocześniejszych w kraju.

Na początek Kostrzyńska

Autobusy przydadzą się z pewnością, bo już od października wszystkie tramwaje zostaną w zajezdni. Rozpocznie się remont ul. Kostrzyńskiej

– Lada dzień podpiszemy umowę. To duże zadanie. Ulica będzie przebudowana od placu Słonecznego do węzła z S3. Łącznie 3 km długości. Będzie jedna jezdnia, ale kompletnie zmodernizowana, z nowym torowiskiem – mówi prezydent Wójcicki. Prawdopodobnie wykonawcą będzie firma Balzola, która dała najkorzystniejsza ofertę. Przetarg sprawdza jeszcze Urząd Zamówień Publicznych, ale to już kwestia dni.

Natomiast z kilkumiesięcznym opóźnieniem zacznie się przebudowa ul. Sikorskiego. Chodzi o prawie całość: od ul. Cichońskiego do ul. Dworcowej. Prace zaczną się zapewne dopiero na wiosnę, ale miasto wcześniej przekaże już plac budowy wykonawcy. W tej chwili miasto jeszcze zajmuje się przetargiem. A to dlatego, że najtańsza oferta o pięć milionów przekraczała zakładany koszt inwestycji. Decyzja jednak zapadła. – Ulicę Sikorskiego realizujemy. Nie ogłaszamy nowego przetargu, bo widzimy, co się dzieje na rynku. Jest kilka miast, które jeszcze przetargu nie ogłosiły. Będzie więc jeszcze gorzej, ceny idą w górę. cena masy asfaltowej w ciągu roku wzrosła o 30 proc. To jest spowodowane boomem budowlanym, zwłaszcza w budownictwie – tłumaczy prezydent.

Przetargi coraz droższe

Podobne problemy są też przy innych „transportowych” inwestycjach w Gorzowie, które wkrótce powinny się zaczynać. Na przykład na przebudowę DK nr 22 (Łukasińskiego-Bierzarina-Walczaka) miasto przeznaczało 52,5 mln zł. Z tego 85 proc. (49 mln) to ministerialne dofinansowanie z unijnego Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. To wprawdzie dofinansowanie w ramach innego projektu, ale będzie budowany odcinek torowiska na ul. Walczaka (do Fieldorfa-Nila), co wpisuje się w całą modernizację transportu miejskiego.

Na ul. Walczaka zacznie się też remont samego torowiska: od ronda Gdańskiego do stacji Shell. Tu również przetarg nie był po myśli miasta, bo oferta – jedyna zresztą – opiewała na 2,5 mln zł więcej niż zakładano.

W 2018 r. rozpocznie się przebudowa ul. Chrobrego (od ul. Sikorskiego do ul. Roosevelta) i modernizacja linii tramwajowej. To w drugiej połowie roku, bo wcześniej trzeba przygotować projekt, uzyskać pozwolenia itp. Również w przyszłym roku rozpocznie się remont drogi na ul. Kazimierza Wielkiego, najpierw droga, a w 2019 r. tory.

Zwieńczeniem tych wszystkich modernizacji będzie budowa w 2019 r. centrum przesiadkowego przy dworcu kolejowym. A kiedy już istniejące linie zostaną wyremontowane, kiedy w mieście zrobi się trochę spokojniej, będzie można wziąć się za budowę nowej linii tramwajowej, która będzie biegła od ronda Ofiar Katynia przez park Kopernika, ulicą Piłsudskiego na rondo Górczyńskie, potem do ronda Niepodległości i dalej do ul. Szarych Szeregów.

A kiedy wyjadą tramwaje...

No dobrze, ale co będzie jeździć po tych równiutkich torach? Beneficjentem całego projektu transportowego jest w części również Miejski Zakład Komunikacji, spółka należąca do miasta. Za unijne dotacje wykona trochę inwestycji w zajezdni. To jednak bardziej techniczne zagadnienia. Mieszkańców natomiast interesują przede wszystkim nowe tramwaje. W lutym odbył się przetarg do którego stanęła jedna firma: bydgoska PESA.

Jeszcze we wrześniu zostanie ostatecznie podpisana umowa na dostawę 14 nowych, trzyczłonowych, niskopodłogowych wozów za 115 mln zł.

– Z miasta, które miało jedne z najstarszych tramwajów w Polsce, staniemy się miastem, które będzie miało najwyższy udział najnowszych tramwajów niskopodłogowych. Ostatni staną się pierwszymi – mówi Roman Maksymiak, prezes spółki MZK. – A jeśli dodamy do tego ostatnie zakupy czy leasingi ze wsparciem unijnym w ramach lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego, to nasza firma będzie miała w ogóle jeden z najnowocześniejszych taborów w kraju – dodaje. Podkreśla, że nowe tramwaje będą w sam raz dla Gorzowa. „Uszyte na miarę”. – Zarówno jeśli chodzi o wielkość, jak wyposażenie. Będą miały wszystko, czego Gorzów oczekuje. Co ważne, nie będą to tramwaje przewymiarowane, ale ponad 20-metrowe, podobne do obecnych. Nie powinno być potem informacji, że wozy jeżdżą puste – mówi prezes Maksymiak.

Kiedy tramwaje mogłyby ponownie wyjechać na ulice miasta? – Do końca przyszłego roku na ul. Sikorskiego ma być przejezdne torowisko. Pozostałe pracę zakończą się w 2019 r. – informuje Arkadiusz Sawczuk, zastępca wydziału inwestycji, a jednocześnie kierownik jednostki realizującej projekt „System zrównoważonego transportu miejskiego w Gorzowie Wlkp”. PESA ma dostarczyć pierwszy tramwaj już na koniec 2018 r.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.