Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Patrząc na suchy wynik, wydaje się, że powinniśmy mieć niedosyt. Gospodarze zaraz po wyrównaniu mieli jednak jeszcze dwie, doskonałe okazje, aby stilonowcom zabrać w tym meczu wszystko. Dlatego ten punkt wywalczony na wyjeździe trzeba szanować.

– W poprzednich meczach, choć trzy z nich wygraliśmy, straciliśmy 12 goli – mówił trener gorzowian Adam Gołubowski. – Pamiętajmy jednak, że ani razu w defensywie nie zagraliśmy składem szykowanym na trzecią ligę.

Na dzisiejszym wyjeździe było prawie optymalnie. W środku obrony obok Krzysztofa Kaczmarczyka zagrał wreszcie Mateusz Ogrodowski, po lewej stronie tradycyjnie widzieliśmy Filipa Łaźniowskiego, a po prawej Damiana Pawłowskiego. – Damian na dziś jest tam moim wyborem numer jeden. Jeśli Alan Błajewski wyleczy kontuzję to będzie musiał walczyć o powrót do pierwszej jedenastki – stwierdził Gołubowski.

Błajewskiego nie było w Pawłowicach. Stilonowcy pojechali tam z rezerwowym bramkarzem i dodatkowo czterema zawodnikami z pola. – Mamy ten daleki wyjazd z noclegiem i z tego należy cię cieszyć – powiedział nasz szkoleniowiec. – Patrzymy również cały czas na pieniądze, aby zaoszczędzić kilkaset złotych, pojedzie z nami tylu rezerwowych, ile możemy przeprowadzić zmian.

Krótsza ławka gości nie miała wpływu na końcowy wynik. Fajnie było popatrzeć jak szybko na poziomie trzeciej ligi zamieniliśmy się w drużynę rozdającą karty. Niewykorzystane sytuacje się mszczą, to stara, piłkarska zasada. Dlatego wieziemy do domu punkt, a nie trzy.

W pierwszej połowie trzy świetne okazje miał nasz kapitan i najlepszy strzelec w tym sezonie Rafał Świtaj.

Powinniśmy prowadzić już w 15 sekundzie! Zaraz po rozpoczęciu gry odebraliśmy piłkę gospodarzom na ich połowie i ta trafiła do Świtaja w polu karnym Pniówka. Chwila zawahania i ze świetnej okazji nici. W 15. minucie znakomitym podaniem znów obsłużył kapitana Stilonu Paweł Lisowski. Okazja była idealna. Kilkanaście metrów, na wprost bramki. Świtaj uderzył jednak niedokładnie. Wreszcie w 38. minucie sędzina Karolina Tokarska odgwizdała faul przed polem karnym Pawłowic. Gospodarze mocno protestowali, ale wydaje się, że Jędrzej Drame został potraktowany niezgodnie z przepisami. Rzut wolny, 18 metrów od bramki. Królestwo Świtaja. Prowadziliśmy 1:0.

Gospodarze też mieli swoje okazje. Słyszeli, że Stilon trzeba zaatakować od początku, założyli pressing aż pod naszym polem karnym. Tym razem umiejętnie broniliśmy się, jeśli już rywale stwarzali zagrożenie to w decydujących momentach swoich akcji byli niedokładni, albo bardzo dobrze spisywał się bramkarz niebiesko-białych Krystian Paszkowski.

W końcu sami przejęliśmy inicjatywę, długimi fragmentami byliśmy przy piłce i ten mecz powinniśmy rozstrzygnąć zaraz po przerwie, ale niestety tego nie zrobiliśmy.

Najpierw po rajdzie lewą stroną Filipa Łaźniowskiego, gospodarze w ostatniej chwili uniemożliwili nam strzelenie gola, wybijając piłkę na rzut rożny. Jeszcze lepszą okazję mieliśmy w 52. min. Tym razem po lewej stronie błysnął talentem młody Drame. Ograł dwóch rywali, wrzucił piłkę w pole karne, gdzie przytomnie przepuścił ją Lisowski. Łukasz Zakrzewski był zupełnie niepilnowany. Uderzył mocno, ale wprost w bramkarza. Tomasz Michalik instynktownie podbił piłkę w górę, futbolówka spadła na poprzeczkę i wyszła w pole.

Dalej groźnie było już tylko w stilonowskim polu karnym, momentami naprawdę bardzo gorąco. Paszkowski odbił choćby uderzenie z bliska Kamila Kosteckiego, który w 68. min znalazł się z piłką tylko przed naszym bramkarzem po kiksie Ogrodowskiego. Już przy remisie 1:1, w ostatnich dwóch akcjach tego meczu pomylili się Kamil Witkowski i kapitan gospodarzy Arkadiusz Przybyła, jeden z najlepszych zawodników na boisku. Wcześniej przez chwilę posmutnieliśmy, że straciliśmy prowadzenie, na koniec z ulgą przyjęliśmy remis.

W niedzielę 10 września o godz. 12 Stilon na swoim boisku podejmie w derbowym starciu Falubaz Zielona Góra, który w 6. kolejce przegrał czwarty raz z rzędu i jest w strefie spadkowej.

PNIÓWEK PAWŁOWICE ŚLĄSKIE – STILON GORZÓW 1:1 (0:1)

BRAMKI: Antończak (90.) – Świtaj (38.)

STILON: Paszkowski – Pawłowski, Kaczmarczyk, Ogrodowski, Łaźniowski – Rymar (74. min Dikof), Flis, Świtaj (63. min Jakubowski), Lisowski, Zakrzewski (90. min Czyżewski) – Drame (86. min Enjo).

WYNIKI Z 6. KOLEJKI:

czwartek 31 sierpnia: Skra Częstochowa – Górnik II Zabrze 5:1;

sobota 2 września: Pniówek Pawłowice Śląskie – Stilon Gorzów 1:1, Ruch Zdzieszowice – Rekord Bielsko-Biała 2:2, KS Polkowice – Miedź II Legnica 2:0, Stal Brzeg – Stal Bielsko-Biała 2:1, Lechia Dzierżoniów – Polonia Głubczyce 4:1, Falubaz Zielona Góra – Unia Turza Śląska 1:3, Gwarek Tarnowskie Góry – Ślęza Wrocław 3:0;

środa 13 września: Piast Żmigród – Zagłębie II Lubin.

  • 1. Stal Brzeg 6 15 17:6
  • 2. KS Polkowice 6 15 15:7
  • 3. Skra Częstochowa 6 13 15:5
  • 4. Gwarek Tarnowskie Góry 6 11 9:5
  • 5. Rekord Bielsko-Biała 6 11 9:6
  • 6. STILON GORZÓW 6 10 13:13
  • 7. Pniówek Pawłowice Śląskie 6 9 8:8
  • 8. Górnik II Zabrze 6 9 12:13
  • 9. Zagłębie II Lubin 5 9 7:7
  • 10. Lechia Dzierżoniów 6 9 10:9
  • 11. Stal Bielsko-Biała 6 9 6:5
  • 12. Ruch Zdzieszowice 6 7 6:6
  • 13. Ślęza Wrocław 6 7 11:15
  • 14. Piast Żmigród 5 6 5:6
  • 15. Miedź II Legnica 6 6 5:11
  • 16. Falubaz Zielona Góra 6 4 5:14
  • 17. Unia Turza Śląska 6 3 6:12
  • 18. Polonia Głubczyce 6 0 6:17

Zwycięzca rozgrywek awansuje do drugiej ligi. Trzy ostatnie drużyny spadną do czwartej ligi.

LIGOWI STRZELCY ZE STILONU W SEZONIE 2017/18: Rafał Świtaj – 5 bramek, Jędrzej Drame – 2, Łukasz Maliszewski – 2, Łukasz Zakrzewski – 2, Bartosz Flis – 1. Gole samobójcze – 1.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.