W rundzie żużlowego cyklu Grand Prix na "Jancarzu" najlepszy Brytyjczyk Tai Woffinden, który w tym momencie na poważnie wraca do walki o mistrza świata. Na drugim miejscu Patryk Dudek odczarowujący po dwóch latach przerwy gorzowskie podium dla Polaków, trzeci Australijczyk Jason Doyle, a czwarty faworyt gospodarzy Bartosz Zmarzlik.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To był siódmy turniej GP w Gorzowie i mamy siódmego, innego zwycięzcę, nikomu na stadionie im. Edwarda Jancarza nie udało się jeszcze wygrać dwa razy.

Woffinden - przed rokiem na "Jancarzu" drugi - w pełni sobie na tą wygraną zasłużył, był bardzo szybki w fazie zasadniczej, pewnie awansował z półfinału, a w wielkim finale popisał się akcją turnieju. Niestety tor, przygotowany pod nadzorem organizatorów GP, tym razem nie służył walce, miejscami był wręcz niebezpieczny, mijanek na dystansie było niewiele, o wszystkim głównie decydował start. Brytyjczyk jednak na drugim okrążeniu decydującego wyścigu był tak rozpędzony, że minął Dudka. Do swojego dorobku dopisał aż 18 pkt.

– Pasuje mi rola tego goniącego, czuję się na motocyklu coraz szybszy – powiedział zwycięzca Woffinden. – Mamy jeszcze do końca cztery turnieje Grand Prix, jesień w wyścigu o mistrzostwa świata zapowiada się ekscytująco.

Dudek to jeden z liderów lokalnego rywala – Falubazu Zielona Góra. Tu jednak wszyscy jechali dla Polski, a komplet widzów, ubrany w biało-czerwone barwy, im wspaniale dopingował. Naszym szło jak po grudzie. Aktualnie drugi w klasyfikacji przejściowej Maciej Janowski ze Sparty Wrocław w ogóle nie dojechał do półfinału, tak samo jak startujący z tzw. dziką kartą Krzysztof Kasprzak ze Stali Gorzów. Ostatecznie końcówka zawodów była dla Polaków szczęśliwa, bo aż dwóch z nich wystartowało w finale, choć wcześniej Dudek i Zmarzlik uzbierali tylko po 8 pkt. Dudek znalazł się na podium, na którym w Gorzowie brakowało biało-czerwonych w dwóch poprzednich latach.

– To był naprawdę ciężki turniej, mogli coś zrobić z torem, aby było więcej ścigania – opowiadał żużlowiec Falubazu. – Czułem szybkość, nie miałem jednak szczęścia w losowaniu, bo akurat na początku stawałem na tych polach startowych, z których ciężko było coś wywalczyć. Woffinden w finale mnie minął, wisienki na torcie więc nie ma, ale jest z czego się cieszyć. Mamy kolejny finał, wciąż wysokie miejsce, walczymy dalej.

22-letni Zmarzlik, jadący przecież na domowym torze, do półfinałów dostał się z ostatniego, ósmego miejsca, a przecież jeszcze tydzień temu w lidze po prostu latał, przywiózł same trójki. Współczesny żużel zrobił się taki, że trudno tutaj coś przewidzieć, układać kolejne zawody na logikę, szczególnie te, gdy walczy ze sobą światowa czołówka.

W półfinale Bartosz coś jednak w końcu znalazł, nareszcie był szybki, poderwał kibiców z trybun. Jest finał! A tam wielki pech...

– Strzał ze startu był naprawdę mocny, spojrzałem w lewo i widziałem, że z tego mojego ulubionego czwartego pola pojechałem do przodu, delikatnie byłem przed wszystkimi – opowiadał Zmarzlik. – I nagle odcięło mi prąd. Spojrzałem na kierownicę, a tam odczepił się wyłącznik. Przypiąłem go z powrotem, ale byłem już daleko z tyłu. Jak to się mogło stać? Nie mam pojęcia. Takie coś spotkało mnie pierwszy raz w karierze. Wygląda na to, że na żużlu musisz wszystkiego doświadczyć. Organizatorzy Grand Prix zrobili zupełnie inny tor, to nie było to co na lidze. Męczyliśmy się, szukaliśmy, przerzuciliśmy motocykle na wszystkie sposoby i wydawało się, że już wiemy, czułem moc. I taki pech. Te 10 punktów wywalczone w Gorzowie szanuję i jedziemy dalej.

W 2. wyścigu doszło do bardzo groźnego wypadku. Na prostej starli się Rosjanin Emil Sajfutdinow i Piotr Pawlicki. Motocykl Polaka wyleciał za bandę, na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało.

Za dwa tygodnie – 9 września – żużlowcy walczący o mistrza świata spotkają się w Teterowie w Niemczech.

WYNIKI TURNIEJU GRAND PRIX W GORZOWIE:

1. Tai Woffinden (Wielka Brytania) – 1. miejsce w finale, 18 (3,2,2,3,3,2,3), 2. Patryk Dudek (Polska) – 2. miejsce w finale, 13 (0,3,1,2,2,3,2), 3. Jason Doyle (Australia) – 3. miejsce w finale, 14 (1,3,2,3,1,3,1), 4. Bartosz Zmarzlik (Polska) – 4. miejsce w finale, 10 (3,1,1,2,1,2,0), 5. Emil Sajfutdinow (Rosja) 11 (2,3,3,0,3,0), 6. Fredrik Lindgren (Szwecja) 11 (1,1,3,2,3,1), 7. Piotr Pawlicki (Polska) 9 (w,3,1,1,3,1), 8. Michael Jepsen Jensen (Dania) 8 (3,1,2,0,2,0), 9. Matej Zagar (Słowenia) 7 (1,0,3,3,0), 10. Vaclav Milik (Czechy) 7 (2,0,3,1,1), 11. Martin Vaculik (Słowacja) 7 (2,2,0,2,1), 12. Krzysztof Kasprzak (Polska) 6 (3,0,0,3,0), 13. Maciej Janowski (Polska) 6 (2,2,0,0,2), 14. Antonio Lindback (Szwecja) 5 (0,2,2,1,0), 15. Martin Smolinski (Niemcy) 4 (1,0,1,w,2), 16. Chris Holder (Australia) 2 (0,1,0,1,0).

KLASYFIKACJA PRZEJŚCIOWA GP 2017: 1. Doyle – 97 pkt, 2. Janowski – 94, 3. Dudek – 93, 4. Woffinden – 89, 5. Lindgren – 87, 6. Zmarzlik – 80, 7. Sajfutdinow – 79, 8. Vaculik – 66, 9. Lindback – 60, 10. Pawlicki – 59, 11. Zagar – 58, 12. Holder – 52, 13. Hancock – 45, 14. Iversen – 44, 15. Kildemand – 26, 16. Milik – 20, 17. Pedersen – 8.

GRAND PRIX 2017:

  • 9 września – GP Niemiec, Teterow
  • 23 września – GP Szwecji, Sztokholm
  • 7 października – GP Polski, Toruń
  • 28 października – GP Australii, Melbourne
icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Roman Imielski poleca
Więcej