Hania Wiśniewska ma 12 lat i spełniła swoje marzenie: ma swój biznes i sprzedaje lemoniadę dzieciakom na placu zabaw przy Berlinga. Najpierw napisała do prezydenta, przeszła szkolenia w sanepidzie i dostała wszelkie pozwolenia. W tym tygodniu możecie już spróbować: lemoniada Hani jest pyszna i orzeźwiająca.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Sprzedaję domowa lemoniadę, którą sama zrobiłam wczoraj wieczorem. Skąd pomysł? Oglądam amerykańskie filmy i często jest w nich pokazane, jak dzieci wychodzą na podwórko i sprzedają lemoniadę i inne soki. Pomyślałam, że ja też bym tak chciała – opowiada Hania Wiśniewska, lat 12, mieszkanka os. Dolinki

Przyznaje, że „od pomysłu do przemysłu” musiała przejść długą drogę. – Najpierw napisałam list i zaniosłam do urzędu miasta. Potem przeszłam szkolenie w sanepidzie, co wolno, czego nie wolno. Najważniejszy był parasol, aby nic z drzew nie spadało do lemoniady. Muszę mieć rękawiczki do nalewania lemoniady do kubków. Cytryny muszą być wcześniej wyparzone, a woda nie może być zwykła z filtra, ale z kupiona w dużych butelkach. I oczywiście musiałam tez przygotować dużo lemoniady, powyciskać sok z cytryny – opowiada.

Na szczęście wiele osób trzyma za Hanię kciuki i pomogło w rozkręceniu biznesu. – Nawet przy urządzeniu tego stoiska: stół od jednej babci, parasol od drugiej babci, przenośna lodówka od cioci. Wszyscy chcieli pomóc. Nie każda fantazja dziecięca jest do zrealizowana. Ale je Hani się udało, fajnie. Mam nadzieję, że się czegoś nauczy, że to będzie taka lekcja przedsiębiorczości. A może złapie bakcyla? – mówi Agnieszka Wiśniewska, mama nastoletniej „businessgirl”.

Hania zaczęła sprzedaż lemoniady punkt 11 na palcu zabaw przy ul. Berlinga. Pierwszym klientem był wiceprezydent Jacek Szymankiewicz. – Poproszę kubek lemoniady. Koniecznie z listkiem mięty – zamówił.

– Kiedy do urzędu miasta wpłynęło pismo z prośbą o udostępnienie terenu byliśmy nieco zaskoczeni. Ale jednocześnie naprawdę wzruszeni inicjatywą. Widać było, że Hania ma przemyślany plan działania. W tym przypadku chodzi o teren spółdzielni, ale w przypadku miejskiego terenu procedura byłaby podobna. Staraliśmy się jej pomóc, aby to wyszło. Jak widać, nie jest tak trudno założyć biznes. Wszystko zależy od rodzaju działalności, a t w tym wypadku jest uproszczony tryb postępowania. Są jednak przepisy, które trzeba uwzględnić. Hania przeszła całą procedurę, łącznie z sanepidem. To uczy podejścia, poruszania się w świecie dorosłych – mówił wiceprezydent popijając orzeźwiający napój. – Mam nadzieję, że Hania nie jest pierwsza i nie ostatnia.Widziałem zresztą, że na osiedlach takie inicjatywy powstają – dodał.

Hania zapowiada, że zysk z lemoniadowego biznesu przeznaczy na cel charytatywny. – Jeszcze nie wiem jaki, ale na pewno coś się znajdzie – stwierdziła.

I zysk z pewnością będzie, sądząc po pierwszych minutach działalności. Lemoniady chcieli skosztować i dorośli i dzieci z placu zabaw. Cena: 1,50 zł za kubeczek naturalnej, schłodzonej lemoniady bez żadnych konserwantów z prawdziwym sokiem z cytryny i z listkiem świeżej mięty. A tydzień zapowiada się pogodny i słoneczny.

Dziewczynkę będzie można spotkać na placu zabaw przy ul. Berlinga w poniedziałek i wtorek od godz. 11, natomiast w środę, czwartek i piątek od godz. 16.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Bravo, bravo :-).
    już oceniałe(a)ś
    0
    0