W latach 60. tylko nieliczni w Gorzowie bronili - bezskutecznie - zabytkowego arsenału przed wyburzeniem. Co ciekawe: argumentując sięgali po te same idee i argumenty, które dziś przeświecają architektom projektującym Arsenał Kultury: stworzenie przestrzeni dla wystaw artystycznych, budowa pasażu do plant czy harmonizowanie ze średniowiecznymi zabytkami, czyli katedrą i murami miejskimi.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W połowie lipca poznaliśmy wyniki konkursu architektonicznego na Arsenał Kultury, czyli nowe siedziby MOS i MCK w centrum Gorzowa. Zwyciężyła koncepcja Mariana i Mateusza Urbańskich ze Studia Architektury Mateusz Urbański z Poznania. Sąd konkursowy docenił m.in. wykreowanie w przestrzeni pasażu kultury (przejście między istniejącym budynkiem a projektowanym, między ul. Wełniany Rynek a plantami), który będzie dodatkowym polem do działań dwóch instytucji kulturalnych i stanowi nową wartość w układzie urbanistycznym miasta. Spodobała się też skala projektowanego obiektu, kompozycja przestrzenna, a także użycie m.in. cegły ceramicznej, która nawiązuje do materiału, z którego wykonane są najbardziej cenne zabytkowe budowle w śródmieściu, czyli katedra i mury miejskie.

Zobacz zdjęcia arsenału

Zabytek czy rudera?

Skąd ta nazwa – „Arsenał Kultury”? To wspomnienie po budynku dawnego Zeughausu, arsenału, który stał jeszcze do końca lat 60. między ul. Wełniany Rynek, Chrobrego i Hawelańską - nie bezpośrednio w miejscu projektowanego Arsenału Kultury, ale tuż obok.. Budynek zbrojowni powstał na przełomie XVIII i XIX w. i był jedną z nielicznych budowli w śródmieściu Gorzowa, która przetrwała pożary w 1945 r. Był to dość potężny budynek z wysokim spadzistym dachem, licznymi małymi oknami i dziedzińcem pośrodku. Zaraz po wojnie ulokował się tam Wiejski Dom Towarowy tzw. „Rolnik” z punktem skupu wełny, magazynami zbożowymi Już w 1947 r. został wpisany do rejestru zabytków, co – jak się potem okazało – nie uchroniło go jednak od rozbiórki.

O powojennej historii arsenału i kulisach jego wyburzenia pisze interesująco dr hab. Dariusz A. Rymar w swoim artykule „Koniec „niesłusznego zabytku” w Gorzowie”. Dyrektor gorzowskiego archiwum dotarł do ciekawych dokumentów oraz artykułów prasowych z lat 50. i 60. Okazuje się, że o mały włos już wcześniej dawny arsenał nie został swego rodzaju „Arsenałem Kultury”. Obie istniejące wtedy koncepcje odbudowy śródmieścia, ta poznańska „ładna” i staromiejska, a nawet ta nieszczęsna i zrealizowana „warszawska” przewidywały, że arsenał zostanie zachowany, odrestaurowany i wkomponowany w nową zabudowę. „Los arsenału został rozstrzygnięty: po opuszczeniu go przez handlowców, przeprowadzi się tu odpowiednie prace remontowo-konserwatorskie i adaptacyjne. W odnowionym gmachu znajdą pomieszczenie związki twórcze, sekcje artystyczne, klub inteligencji, towarzystwa kulturalne, pracownie artystyczne, sale wystawowe itp.” – czytamy w artykule z „Gazety Gorzowskiej” z 1959 r. (cyt. za Dariuszem A. Rymarem).

Wkrótce potem jednak zaczęto mówić o rozbiórce, a jeden z nielicznych gorzowskich zabytków niektórzy określali jako „ruderę”, czy pozostałość „pruskiego miltaryzmu”.

Zaczęła się dekada walki o uratowanie zabytku. Nielicznych gorzowian, świadomych wartości historycznej i estetycznej arsenału, jak np. architekt, plastyk i wieloletni radny Mieczysław Rzeszewski, wspierały instytucje wojewódzkie z Zielonej Góry, czy to kulturalne czy konserwatorskie. Za jego likwidacją – jak pisze Dariusz A. Rymar – optowały gorzowskie elity decyzyjne, od władz miejskich i poszczególnych urzędników odpowiedzialnych za urbanistykę, budownictwo i architekturę po władze polityczne i partyjne.

Fałszywy krok Hirka

Po latach odium tego skandalicznego wyburzenia spadło na architekta Hieronima Świerczyńskiego.

Sam Świerczyński, postać barwna i nietuzinkowa, później tak to oceniał: „Jeden raz w życiu zrobiłem fałszywy krok i wstydzę się tego do dziś. Ale za to przynajmniej teraz prosto i wygodnie jadę sobie tramwajem. Trzeba było wytyczyć nową linię. Wtedy tramwaj wyjeżdżał z mostu na Warcie, objeżdżał Stary Rynek, przy Katedrze zawijał pod kątem 45 stopni, wjeżdżał w Hawelańską, nawracał w taką wąską uliczkę koło tego arsenału. Wtedy nie było jeszcze przebicia do Chrobrego, stały tam kamienice, zresztą piękne. Trzeba było wyburzyć arsenał, żeby tramwaj wyprostować”. W tych słowach zmarłego w 2004 r. architekta przebija ówczesne podejście do urbanistyki i niemieckich zabytków. Było dość powszechne o czym świadczą i dokumenty i głosy czytelników w prasie z tamtych lat.

Dariusz A. Rymar uważa jednak, że nie wydaje się uzasadnione zrzucanie winy za rozbiórkę tylko na jednego człowieka – Hieronima Świerczyńskiego. „...rozbiórka arsenału jawi się, jako absurdalne decyzja jednego człowieka. A przecież o losach XVIII-wiecznego zabytku nie mógł decydować jeden architekt rozpoczynający dopiero swoje zawodowe życie” – pisze.

Pasaże i asamblaże

O ile w miejskim „establiszmencie” generalnie przeważał pogląd, że arsenał przeszkadza w rozwoju miasta, to obrońców arsenał znalazł w konserwatorze wojewódzkim z Zielonej Góry i we władzach wojewódzkich.

Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Zielonej Górze w opinii do ministerstwa kultury pisało: „ Obiekt ten harmonizuje z położoną nieopodal katedrą oraz reliktami średniowiecznych murów obronnych. (...) Po kapitalnym remoncie można by było zlokalizować w nim galerię sztuki współczesnej, pracownie dla plastyków, siedzibę stowarzyszeń społeczno-kulturalnych”. Mieczysław Rzeszewski natomiast w „Gazecie Gorzowskiej” proponował, aby w arsenale znalazły się też centrum informacji turystycznej, sala wystaw artystycznych, hotel czy siedziby stowarzyszeń. Ponieważ, jednym z argumentów za wyburzeniem zabytku była konieczność poszerzenia ul. Chrobrego. Rzeszewski zaproponował, by stworzyć.... pasaż przechodzący przez dziedziniec. Czy echa tego pomysłu zasłużonego gorzowianina z lat 60. nie znajdziemy również w dzisiejszych rozwiązaniach architektów?

Ostatecznie budynek rozebrano w połowie 1969 r. Na jego miejscu stanął potem dom towarowy, nazywany do dziś potocznie Arsenałem, a w sąsiedztwie wieżowiec „Przemysłówki”. I choć Arsenału już dawno nie ma jego ślad zachował się w...nazwie przystanku autobusowego. W części tego kompleksu biurowego  z przęłomu lat 60/70 ma powstać Arsenał Kultury, czyli siedziby Miejskiego Ośrodka Sztuki i Miejskiego Centrum Kultury.

Jak to dzisiaj wygląda? Zobacz zdjęcia

Skarbiec na kino

Co zakłada koncepcja, którą miasto chce realizować? Miejski Ośrodek Sztuki będzie się mieści w istniejącym pawilonie dawnego banku. Emcek trafi natomiast do nowego budynku, który powstanie po drugiej stronie „pasażu kultury”, na niezabudowanej teraz działce I ten pasaż będzie łącznikiem między nimi, a jednocześnie otworzy atrakcyjne przejście między plantami a Wełnianym Rynkiem.

W danym banku będzie się więc mieścił MOS. Na parterze, w dawnej sali obsługi powstaną duża i mała sala wystawowa. W podpiwniczeniu będzie sala multimedialna i Kino 60 Krzeseł. – Skarbce, które powstały tam w latach 90. planujemy usunąć – mówi Mateusz Urbański. Na piętrze prezentowane będą zbiory dzieł Hasiora, znajda się tam również pomieszczenia administracji.

A co w nowym budynku? Na parterze będzie foyer oraz mała scena. Duża, wielofunkcyjna scena będzie na I piętrze. Pomieści ona 500 widzów przy płaskiej widowni, ewentualnie 265 widzów na mobilnych trybunach. Na piętrze będą też sale multimedialne, sale prób, teatru, orkiestry czy chóru. Biura będą się mieścić na ostatniej kondygnacji.

Lepszy rydz...

Co sądzą o projekcie dyrektorki instytucji kultury? – Trudno nie być zadowolonym. Nie da się ukryć, że infrastruktura naszych obu instytucji jest teraz bardzo kiepska. Wymagają natychmiastowego remontu. Powstanie nowej siedziby umożliwi lepszą prezentację naszych działań. Mimo różnych wątpliwości, czy MOS powinien zostać przeniesiony do centrum czy nie, to jednak jest zapowiedź poprawy warunków funkcjonowania instytucji, a nasza działalność stanie się bliższa mieszkańcom – mówi Marta Gendera, dyrektorka MOS.

– Cieszymy się, że będzie jakakolwiek zmiana i poprawa warunków. Choć moim prywatnym zdaniem i chyba większości ekipy MCK, idealnym rozwiązaniem byłby remont obecnej siedziby – przyznaje Hanna Błauciak, dyr. Miejskiego Centrum Kultury.

Obie dyrektorki były w składzie sędziowskim konkursu. Zwracały uwagę głównie na to, aby obiekt był funkcjonalny, przyjazny dla użytkowników, a jego utrzymanie nie kosztowało zbyt dużo. Jednak w zwycięskiej pracy doceniają też jej estetykę. – Podoba mi się to, że zaproponowana elewacja włącza te obiekty budynki w pewien szlak z cegły ceramicznej. Po przyjeździe do Gorzowa to właśnie rzuciło mi się w oczy. Nie mówiąc już o tym, że obecnie MOS, też mieści się w budynku z cegły. Szczególnym walor ma ta uliczka arsenalna. To świetny pomysł. Stworzy nową przestrzeń dla kultury na zewnątrz, pomoże aktywować mieszkańców – podkreśla Marta Gendera.

Od pomysłu do przemysłu

Zwycięzcy konkursu dostali nie tylko nagrodę w gotówce, ale również zaproszenie do wykonania tzw. programu funkcjonalno-użytkowego. Ten program będzie potem podstawą do projektu budowlanego i realizacji inwestycji. – Najważniejsze dla nas jest teraz wykonanie pełnej dokumentacji i kosztorysu. Musimy to mieć, aby dalej procedować i pisać wnioski. A mamy pomysł na finansowanie tej inwestycji z dwóch źródeł. MCK może powstać z puli na Zintegrowane Inwestycje Terytorialne, na pozostałą część miasto chce starać się o środki z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko – mówi prezydent Jacek Wójcicki.

ZIT-y sa przypisane do samorządu i tu są bardzo duże szanse na duże dofinansowanie. Trzeba jednak złożyć wniosek z wraz z dokumentacją. Również POiŚ jest możliwy pod warunkiem, że jak najszybciej będzie gotowa dokumentacja.

Miasto zamierza zlecić w przetargu budowę Arsenału Kultury w systemie „zaprojektuj i wybuduj”. Wnioski o dofinansowanie będą więc składane prawdopodobnie w przyszłym roku. I jeśli będą pieniądze, zostanie ogłoszony przetarg. Koszt inwestycji? Szacuje się, że będzie to ok. 30 mln zł.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem