67-letnia gorzowianka trafiła do policyjnej izby zatrzymań po tym, jak w miejskim autobusie wskazał ją starszy mężczyzna. Był przekonany, że to ona go okradła. Pomylił się, a policja - nie weryfikując obiektywnych dowodów - zatrzymała kobietę. Sąd przyznał jej 3 tys. zł zadośćuczynienia i zwrot kosztów leczenia.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To naprawdę mogło się przydarzyć każdemu. W autobusie MZK starszy pan krzyknął: „Ta pani mnie okradła!”. Pasażerowie uwierzyli, nie pozwolili jej wyjść z autobusu. Przyjechała policja...

Bulwersującą sprawę opisywaliśmy w „Wyborczej” w ub. roku.

Zarzuty bez weryfikacji

Emerytka przesiedziała pięć godzin w radiowozie i komisariacie przy ul. Zygalskiego. Aż w końcu, około godz. 18, policjant oznajmił: „Jest pani zatrzymana do wyjaśnienia”. Trafiła do Pomieszczenia dla Osób Zatrzymanych (tzw. dołka) w komendzie miejskiej. Do rana nie dostała nic do jedzenia, mogła się tylko napić wody... z kranu w toalecie. Policja tłumaczyła dziennikarzowi „Wyborczej”, że takie są procedury...

Dzień później, po południu, kobiecie przedstawiono zarzut kradzieży i przesłuchano. Nie przyznała się do winy. 5 stycznia 2016 r., gdy starszy pan został okradziony, była na zakupach w innej części miasta, miała paragony. Jej wersję potwierdziły m.in. dane logowania się telefonu komórkowego.

Prokuratura umorzyła sprawę po trzech miesiącach. Emerytkę oczyszczono z zarzutów. – Ale trauma pozostała. Do dziś mam problemy ze snem. Biorę leki przeciwdepresyjne, uspokajające. Jak mam teraz, po takiej sytuacji, wierzyć policji? – mówiła nam kobieta.

Paweł Jurewicz, gorzowski adwokat, który reprezentuje 67-latkę: – Nie powinna w ogóle trafić na dołek. Można było wezwać ją za kilka dni. Jej tożsamość była znana, miała stały meldunek. Nie rozumiem też, dlaczego podczas pierwszej wizyty na komisariacie żaden z policjantów nie pokusił się o podstawowe rozpytanie. Tu tak naprawdę wystarczyłoby zapytać: „Co pani robiła dwa dni temu?”.

Pieniądze za noc w komendzie

Kobieta założyła sprawę w sądzie o zadośćuczynienie i odszkodowanie za niesłuszne zatrzymanie. Wnioskowała o 10 tys. zł zadośćuczynienia.

Gorzowski sąd okręgowy zasądził od skarbu państwa 3 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz kobiety i dodatkowo 420 zł odszkodowania za poniesione koszty leczenia psychiatrycznego. Wyrok jest już prawomocny. Prokurator reprezentujący skarb państwa zgodził się z decyzją sądu i nie składał apelacji.

– Sam fakt umorzenia postępowania przesądza o konieczności uznania faktu wykonania środka przymusu [zatrzymania do wyjaśnienia] za niesłuszny. Niewątpliwym jest, że pozbawienie wolności stanowiło naruszenie przysługujących jej praw o charakterze niemajątkowym – uzasadniła sędzia Aneta Jarmołowicz z Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim. Zaznaczyła przy tym, że kobieta była pozbawiona wolności „w godnych warunkach”, ponieważ „otrzymała posiłki zgodnie z regulaminem” i „w ciągu dnia mogła korzystać z toalety”.

Dobrze, że są (jeszcze) niezależne sądy

– Największy stres jest wtedy, gdy człowiek jest wyrwany ze swego środowiska, jest zagubiony, nie może się porozumieć z najbliższymi. A tu przecież mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdy policja zatrzymała Bogu ducha winną osobę. Ona miała alibi, którego nikt nie sprawdził. Policja tego zaniechała. To był dzień powszedni, w jednostce byli policjanci operacyjni, dochodzeniowi, śledczy... Lepiej było wsadzić człowieka, może się przyzna, niż sprawdzić, co ta osoba faktycznie robiła w czasie, gdy ktoś okradł starsze małżeństwo. A za ten błąd płacimy teraz za to my, podatnicy – mówi gorzowski adwokat Paweł Jurewicz, który reprezentował 67-latkę przed sądem.

Jego zdaniem ta sprawa pokazuje, dlaczego w Polsce są potrzebne sądy niezawisłe i niezależne. – Tutaj po drugiej stronie był aparat państwa z jego środkami przymusu. Walczyliśmy o zadośćuczynienie od państwa. A niezależny sąd ocenił sprawę uczciwie, rzetelnie i skrupulatnie – zaznacza mecenas Jurewicz.

Siałkowski pisze z sądu - obserwuj moją stronę na Facebooku

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    jaki minister "wazelina", tacy i jego podwładni milicjanci - czyli inteligentni "inaczej".
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    starsza pani miała szczęście. Mogli ja zatłuc aby zmusić do przyznania się . Powinna [pozwać Polskę do Strasburga - to hańba dla durni z policji. A starego osła który ją oskarżył - pozwać.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    no dobra a co z gościem co rzucił bezpodstawne oskarżenie?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    no dobra a co z gościem co rzucił bezpodstawne oskarżenie?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Ta sprawa pokazuje nie tylko to dlaczego potrzebne są w Polsce niezależne sądy. Pokazuje także to jaki poziom reprezentuje Policja. Poziom żenujący porównywalny z poziomem folwarcznego parobka niezdolnego do samodzielnego myślenia. Odszkodowanie powinno płacić nie Państwo a upośledzeni w kwestii wyobraźni Policjanci, którzy nie dopełnili obowiązku niezwłocznego rzetelnego wyjaśnienia sprawy.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Porównajcie to z odszkodowaniami dla działaczy "Solidarność".
    @starzec63 a ty porownaj dlugosc zatrzymania i poziom represji...
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Biedna kobieta. Dożyła 67 lat i dopiero w tym wieku się zorientowała, ze nie należy wierzyć policji.....
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    """Sąd przyznał jej 3 tys. zł zadośćuczynienia i zwrot kosztów leczenia.""" Od dzisiaj, by nie podpaść Ministrowi Policji, a w ogólności - aparatowi władzy - sąd NIE PRZYZNAŁBY jej ani grosza i obciążył kosztami postępowania. Jest 21 lipca.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0