Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie niedopełnienia obowiązków przez dyrekcję i nauczycieli w szkole specjalnej w Gorzowie. Podczas przerwy w lekcjach na korytarzu tej placówki miało dojść do stosunku płciowego 11-latki z 15-latkiem. Śledczy nie dopatrzyli się jednak żadnych nieprawidłowości ze strony pedagogów.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Siałkowski pisze z sądu - obserwuj moją stronę na Facebooku

Do niepokojącego incydentu miało dojść 23 maja na korytarzu Zespołu Szkół Specjalnych nr 14 przy ul. Mościckiego w Gorzowie Wielkopolskim. W placówce uczą się dzieci o niepełnosprawności umysłowej w stopniu lekkim – razem przebywają uczniowie podstawówki, gimnazjum i zawodówki. Szkoła zapewnia: o bezpieczeństwo dzieci, także w czasie przerw w lekcjach, dbają dyżurujący nauczyciele.

Kto odpowie za seks na szkolnym korytarzu?

A jednak podczas jednej z przerw 15-latek zdołał zaciągnąć 11-latkę pod schody. Mieli tam uprawiać seks. Matka dziewczynki po rozmowie z córką złożyła dwa zawiadomienia.

Sprawę podejrzenia gwałtu na małoletniej bada dziś sąd rodzinny. Czeka na opinię zespołu specjalistów, którzy wypowiedzą się, czy 15-letni chłopiec – ze względu na stan zdrowia – może w ogóle odpowiadać za swój czyn.

Równolegle gorzowska prokuratura przez ponad miesiąc analizowała drugie zawiadomienie – w sprawie domniemanych niedociągnięć organizacyjnych szkoły. To właśnie do dyrekcji i nauczycieli matka 11-latki miała największe pretensje.

– Szkoła nie zapewniła bezpieczeństwa mojej córce, która wielokrotnie była obiektem seksualnych zaczepek. Były już próby seksu w szkolnej toalecie. Dwa lata temu na terenie szkoły molestował ją pedofil. Uczulałam pedagogów, aby zwrócili szczególną uwagę na córkę. Wiedzieli, że ma problemy z mówieniem. Wiedzieli, że nie zna uczucia lęku i wstydu. Wiedzieli, że pojawiło się u niej pobudzenie seksualne, które mogło prowadzić do takich niebezpiecznych zachowań – mówiła nam kilka tygodni temu matka 11-latki.

Prokurator nie widzi przestępstwa

W połowie lipca prokuratura zdecydowała o odmowie wszczęcia śledztwa. – Prokurator badający sprawę nie dopatrzył się wyczerpania znamion czynu zabronionego – niedopełnienia obowiązków przez dyrektora szkoły w zakresie zapewnienia opieki, bezpieczeństwa dzieciom. Po analizie dokumentów uznał, że nie ma podstaw do wszczęcia śledztwa w tej sprawie – informuje prokurator Roman Witkowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim.

Podejmując decyzję, śledczy oparli się m.in. na opinii po kontroli pracowników lubuskiego kuratorium oświaty. Opinii dość korzystnej dla dyrekcji. Konkluzja z tego dokumentu była bowiem taka, że „w szkole dba się o bezpieczeństwo uczniów”. Kuratorium zaleciło jedynie, by „sprawdzić, czy można zrobić jeszcze więcej, by dzieciom zostały zapewnione bezpieczne warunki”.

– Kontrola kuratorium nie stwierdziła zaniedbań, które byłyby zawinione przez dyrektora i nauczycieli ze szkoły – przekazuje prokuratur Witkowski.

W aktach sprawy jest też „protokół z lustracji” – kontroli procedur bezpieczeństwa, którą w szkole specjalnej przeprowadzili urzędnicy wydziału edukacji w gorzowskim magistracie. Oni też nie stwierdzili poważnych niedociągnięć.

– W obliczu takich dokumentów przekazanych przez uprawnione podmioty prokurator nie mógł podjąć innej decyzji. Samo zdarzenie nie było spowodowane zaniechaniem ze strony dyrekcji. Na tym etapie, w ramach postępowania sprawdzającego, prokuratura przesłuchuje jedynie osobę zawiadamiającą. Dodatkowo posiłkuje się opiniami specjalistów, tu było ponad 100 stron dokumentów – wyjaśnia rzecznik prokuratury.

Będzie zażalenie

Matka dziewczynki, która ma w sprawie status pokrzywdzonej, może złożyć zażalenie na to postanowienie. Będzie je rozpatrywał sąd, który może nakazać śledczym wszczęcie postępowania lub uprawomocnić decyzję prokuratury.

O decyzji śledczych kobieta dowiedziała się od... dziennikarza „Wyborczej”.

– Jestem tak zła teraz... Na pewno się odwołam. Słyszałam, że to nie pierwsza podobna sprawa w tej szkole. Nie wiem, co tam się jeszcze musi wydarzyć, żeby się tym ktoś w końcu zajął – denerwuje się matka 11-latki.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Obecnie obowiązująca doktryna określa , ze jeśli zostało ''życie poczęte'' , to przestępstwa gwałtu nie było. Jest wszystko OK, pod warunkiem, że zajdzie w ciążę, bo w innym to przypadku można by to uznać, za nie udaną próbę i zostać ukaranym za nieudolność .
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Czy dyrekcja szkoły jest związana z PiS? Bo to pewnie poszło po linii partyjnej...
    już oceniałe(a)ś
    0
    0