Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gorzowianie najlepiej wyglądali do pierwszych zmian, które musiały przyjść dość szybko i było ich wiele, bo przecież w sobotę gramy w finale lubuskiego Pucharu Polski. Przeciwnicy wystawili dwie jedenastki i tutaj też nie był żartów.  Za chwilę Jagiellonia gra w Lidze Europy.

Nasi zaatakowali. Uderzenie Filipa Wiśniewskiego było minimalnie niecelne, strzał Damiana Szałasa wybronił bramkarz Białegostoku Hubert Gostomski. Wychodziliśmy na piłkarzy z zupełnie innej ligi, z diametralnie innymi celami, wysoko pressingiem. Nie baliśmy się Jagiellonii, chcieliśmy posmakować dużej, krajowej piłki, znów czegoś się nauczyć.

Ostatecznie już do przerwy straciliśmy dwa gole, w drugiej części, gdzie dominacja rywala nie podlegała dyskusji, kolejne cztery. W tym czasie w Stilonie mieliśmy kilkanaście zmian, to musiało wpłynąć na nasz poziom gry, organizacji na boisku.

– Zapamiętam jednak ten początek, gdzie Stilon trochę nas zaskoczył i nie graliśmy tego, co sobie przed meczem zakładaliśmy - takie słowa trenera Jagiellonii Ireneusza Mamrota muszą cieszyć. – Szarpaliśmy się do pierwszej bramki, dalej faktycznie osiągaliśmy coraz większą przewagę. Potrzebowałem tego drugiego spotkania, aby poznać zespół i cieszę się, że gorzowianie zgodzili się przyjechać. To był naprawdę bardzo pożyteczny sprawdzian.

– Zakładaliśmy sobie, że przynajmniej tą jedną połowę Jagiellonii się postawimy i nieskromnie powiem, że to nam się udało – tak skomentował ten mecz trener Stilonu Adam Gołubowski. – Szkoda tych goli, które straciliśmy po błędach, w sytuacjach bez zagrożenia, właściwie sami je stwarzaliśmy. Jestem jednak zadowolony, że mogliśmy tu przyjechać, spróbować się, przez ładnych parę minut nieźle to wyglądało. Poczuliśmy zapach ekstraklasy.

W sobotę o godz. 17 stilonowcy jadą do Kostrzyna, gdzie będą zdecydowanym faworytem finału wojewódzkiego Pucharu Polski. Zmierzymy się z TS Przylep, który w czwartej lidze (właśnie ten poziom rozgrywkowy pożegnaliśmy) pokonaliśmy na wyjeździe 7:4 i u siebie 8:1. Zwycięzca otrzyma 30 tys. zł.

Triumfator zaraz zagra  na szczeblu centralnym. Wiadomo już, że 15 lipca Stilon lub TS Przylep zmierzy się u siebie z beniaminkiem pierwszej ligi Puszczą Niepołomice. Jeśli któraś z lubuskich drużyn wygra to tydzień później zagra ze zwycięzcą pojedynku Kotwica Kołobrzeg – GKS Tychy.

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK – STILON GORZÓW 6:0 (2:0)

BRAMKI: Góralski dwie (36., 45.), Klimala dwie (53., 87.), Sekulski dwie (70. z karnego, 83.).

JAGIELLONIA: Gostomski – Burliga (46. min Gordon), Ivan Runje (46. min Szymonowicz), Guti (46. min Asatiani), Guilherme (46. min Tomasik) – Novikovas (46. min Szymański), Grzyb (46. min Romanczuk), Góralski (46. min Polkowski), Mystkowski, Chomczenowski (46. min Klimala) –Sheridan (46. min Sekulski).

STILON: Paszkowski (30. min Grala, 60. min Gibki) – Błajewski, Kaczmarczyk (82. min Gruszecki), Ogrodowski (46. min Brzytwa), Łaźniowski – Szałas (30. min Mrozek, 52. min Enjo), Wiśniewski (76. min Adamski), Rymar (46. min Świtaj), Maliszewski (60. min Szałas), Pakuła (23. min Jakubowski, 52. min Pawłowski, 82. min Cerbijan) – Nowak (36. min Zakrzewski, 78. min Drame).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.