Pierwszy raz od lat żużlowa reprezentacja Polski wygrała wszystkie swoje mecze towarzyskie, pokonując kolejno zawodników Reszty Świata, Australijczyków oraz Rosjan. Trenera biało-czerwonych Marka Cieślaka czeka teraz najtrudniejsze zadanie - wyselekcjonowanie pięciu zawodników, którzy będą bronić trofeum imienia Ove Fundina, zdobytego przed rokiem w Manchesterze.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W 2016 r. na torze w Anglii po złoto pojechali Bartosz Zmarzlik, Krzysztof Kasprzak, Piotr Pawlicki i Patryk Dudek. Na rezerwie był junior Krystian Pieszczek. Kogo z biało-czerwonych zobaczymy w sobotę 8 lipca w Lesznie? Polacy są gospodarzami, a więc mają zagwarantowane miejsce od razu w finale.

Podczas meczów poprzedzających występ w DPŚ trener kadry Marek Cieślak sprawdził 12 zawodników.

– Dla mnie, wszystkie zawody, w jakich startują moi zawodnicy, mają znaczenie. Śledzę ligę, Grand Prix oraz pojedyncze zawody i sprawdzam. Nie mogę wybrać kadry tylko na podstawie trzech spotkań towarzyskich – powiedział szkoleniowiec. – Jest wielu zawodników w doskonałej formie, ale nie wszyscy z nich dobrze czują się na torze w Lesznie. Bywa i tak, że nawet miejscowi zawodnicy potrafią pojechać tu słabe zawody.

Polscy kibice nie wyobrażają sobie innego scenariusza jak ten, w którym to biało-czerwoni zostają zwycięzcami leszczyńskich zawodów. Trener kadry podchodzi do tego na spokojnie i zdecydowanie ostrożniej.

– To są bardzo trudne zawody – stwierdził Cieślak. – One trwają tylko jeden dzień. Wystarczy, że jeden z zawodników jest słabiej dysponowany i już robi się kłopot. Nie kupiliśmy sobie patentu na wygrywanie. Proszę zobaczyć, ile razy wygrywaliśmy finał jednym punktem, równie dobrze to my mogliśmy przegrać jednym „oczkiem”. Trzeba naprawdę uważać. To jest finał i tu nie przyjeżdża byle kto.

Cieślak uważa, że każda z reprezentacji startująca w finale może pokusić się o ostateczny triumf: – Duńczycy mogą złożyć naprawdę ciekawy skład, tak samo Szwedzi. Jason Doyle, Max Fricke oraz pozostali Australijczycy również będą bardzo niebezpieczni. Spójrzmy na Rosjan, jeśli do Grigorija Łaguty dołączy jego brat oraz Emil Sajfutdinow, który przecież startuje w Lesznie, to okazuje się, że w finale zabraknie miejsca dla jednej bardzo dobrej reprezentacji. Nie zakładajmy sobie medali na szyję przed ostatnim wyścigiem. Tu wszystko trzeba sobie wywalczyć.

Do szerokiej kadry reprezentacji Polski powołania otrzymali dwaj żużlowcy Stali Gorzów – Bartosz Zmarzlik i Przemysław Pawlicki, Piotr Pawlicki, Janusz Kołodziej i Bartosz Smektała (wszyscy Unia Leszno), Patryk Dudek, Jarosław Hampel i Piotr Protasiewicz (wszyscy Falubaz Zielona Góra) oraz Maciej Janowski i Maksym Drabik (obaj Sparta Wrocław).

MONSTER ENERGY DRUŻYNOWY PUCHAR ŚWIATA 2017:

sobota 1 lipca, King’s Lynn (Wielka Brytania) – pierwszy półfinał: Wielka Brytania, Australia, USA, Czechy; wtorek 4 lipca, Vastervik (Szwecja) – drugi półfinał: Szwecja, Dania, Rosja, zwycięzca kwalifikacji; piątek 7 lipca Leszno (Polska) – baraż: drugie i trzecie drużyny z półfinałów; sobota 8 lipca, Leszno (Polska) – wielki finał: Polska, zwycięzcy obu półfinałów i barażu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej