Reprezentanci Rosji i Polski walczą o występ w Drużynowym Pucharze Świata. Dziś w Ostrowie Wielkopolskim stworzyli znakomite widowisko, a końcowy wynik - 54:36 dla biało-czerwonych - zupełnie nie oddaje dramaturgii i poziomu tych zawodów. - Miała być zabawa i była - uśmiechał się kapitan Stali Gorzów Przemysław Pawlicki, jeden z najlepszych zawodników tego meczu.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pawlicki w duecie z Maciejem Janowskim ze Sparty Wrocław dwa razy pokazali wyjątkową umiejętność jazdy parą, broniąc do końcowych metrów zwycięstwa 5:1. Lepsi z Polaków od Przemka byli w tym pojedynku tylko wspomniany wyżej Janowski oraz kolega ze Stali Gorzów Bartosz Zmarzlik.

W Drużynowym Pucharze Świata biało-czerwoni w obronie złota staną od razu w finale, gdzie mają zarezerwowane miejsce jako gospodarz. Kto Polaków pojedzie 8 lipca w Lesznie? Nam wydaje się, że Zmarzlik to pewniak na te zawody, a starszy z braci Pawlickich, dzięki tegorocznej, dużej formie, ma spore szanse, aby trener Marek Cieślak mu zaufał.

– Ja tu nie mam nic do powiedzenia, zresztą do zawodów jest jeszcze sporo czasu – mówił Przemysław Pawlicki. – Cieszę się, że tak to wszystko się układa i oby tylko nie zapeszyć. Dziś w Ostrowie była okazja na potestowanie czegoś na twardszy tor. Pokazaliśmy też kibicom kawał żużla, z tego przede wszystkim trzeba być zadowolonym.

Zmarzlik w 9. wyścigu został minięty na dystansie przez Grigorija Łagutę, a w ostatnim, 15. biegu, będącym jednocześnie Memoriałem Rifa Saitgariejewa, żużlowca z Ostrowa, który zmarł po wypadku 21 lat temu, przyjechał do mety za Andriejem Kudriaszowem i ponownie za Łagutą. Grigorija - jako jedyny z gospodarzy - pokonał w 11. wyścigu.

– Nie myślę jeszcze o występie w Lesznie, cały czas szukamy w teamie, aby poczuć tą pewność i szybkość, którą miałem w ubiegłym roku – stwierdził Zmarzlik. – W Grand Prix na razie jest jak jest, ale jestem pewien, że mój czas też nadejdzie.

Było naprawdę wiele znakomitej walki, wielokrotnie jazdy całej czwórki w bliskim kontakcie. Rosjanom do lepszego wyniku brakowało wyższej formy Artioma Łaguty oraz Emila Sajfutdinowa w składzie. Nasi rywale udowodnili jednak, że w DPŚ mogą nieźle namieszać. Za to Polacy za 24 dni na domowym torze będą musieli poradzić sobie z rolą faworyta.

POLSKA – ROSJA 54:36

POLSKA: Maciej Janowski 10+2 bonusy (2,0,2,3,3), Przemysław Pawlicki 10+1 (3,1,3,1,2), Bartosz Zmarzlik 12 (3,3,2,3,1), Janusz Kołodziej 8+3 (2,1,1,2,2), Patryk Dudek 9+1 (1,2,3,3,0), Bartosz Smektała 5+2 (2,0,2,0,1).

ROSJA: Andriej Kudriaszow 9+1 bonus (0,2,1,2,1,3), Artiom Łaguta 1 (1,0,0,0,0), Wiktor Kułakow 4 (0,1,0,-,3), Renat Gafurow 5 (1,3,1,0,d), Wadim Tarasienko 4+1 (0,2,0,1,1), Grigorij Łaguta 13+1 (3,3,3,2,2).

MONSTER ENERGY DRUŻYNOWY PUCHAR ŚWIATA 2017:

sobota 1 lipca, King’s Lynn (Wielka Brytania) – pierwszy półfinał: Wielka Brytania, Australia, USA, Czechy; wtorek 4 lipca, Vastervik (Szwecja) – drugi półfinał: Szwecja, Dania, Rosja, zwycięzca kwalifikacji; piątek 7 lipca Leszno (Polska) – baraż: drugie i trzecie drużyny z półfinałów; sobota 8 lipca, Leszno (Polska) – wielki finał: Polska, zwycięzcy obu półfinałów i barażu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej