Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Siałkowski pisze z sądu - najważniejsze wieści z gorzowskiej wokandy

Czwartek 1 grudnia 2016 roku, godz. 15.32. Rzecz dzieje się w Gorzowie Wielkopolskim. Pan Albert jedzie białą skodą octavią po zewnętrznym pasie ronda św. Jerzego. Zjeżdżając z ronda, próbuje zająć lewy pas na moście Staromiejskim (są tam dwa pasy ruchu w jednym kierunku oddzielone przerywaną linią). W tym momencie kierująca samochodem Hyundai X35, jadąca wewnętrznym pasem na rondzie, również zjeżdża na most i również chce zająć lewy pas. Dochodzi do kolizji.

Zdarzenie - w części - zarejestrowała kamera znajdująca się na Dominancie (kolizję widać w prawym dolnym rogu):

Na miejsce przyjeżdża patrol gorzowskiej drogówki. Kierujący trzeźwi, nie ucierpieli w zdarzeniu.

Policjanci nie decydują na miejscu, kto był sprawcą kolizji i nie kończą sprawy mandatem. Mają taką możliwość, gdy zdarzenie jest skomplikowane lub pojawiają się wątpliwości. A tu – zdaniem policji – wątpliwości były. „Relacje uczestników kolizji były odmienne i sprzeczne ze sobą” – czytam w odpowiedzi rzecznika lubuskiej policji.

Wina kierującej hyundaiem – mówią praktycy

Ale – jak mówią eksperci – ta sprawa wcale nie była trudna. Zebrałem opinie wielu znawców teorii i praktyki w ruchu drogowym – egzaminatorów Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Gorzowie, jednego z biegłych sądowych z zachodniej Polski, a nawet policjantów z drogówki. Nie chcą, bym podawał ich nazwiska w gazecie. Ale zgodnie przyznają: wina kierującej hyundaiem jest tu oczywista...

Nagranie z monitoringu pokazałem Arkadiuszowi Teleśnickiemu, wielokrotnie nagradzanemu instruktorowi nauki jazdy, właścicielowi szkoły Galaxy w Gorzowie. Nie miał wątpliwości.

– Kierowca skody, zjeżdżając z ronda na most, miał prawo wydłużyć skręt i zająć pas wewnętrzny na moście. Kierowca drugiego auta powinien zjechać za nim, wcześniej ustawić się na pasie zewnętrznym na rondzie. Zjazd z ronda z pasa wewnętrznego jest dozwolony, ale z zachowaniem szczególnej ostrożności. Kierowca hyundaia nie mógł widzieć kierunkowskazu skody. Powinien zatrzymać się i przepuścić skodę albo objechać rondo dookoła. Pas wewnętrzny zajmujesz, gdy jedziesz w lewo, a nie w prawo – klaruje Teleśnicki.

Łukasz Błaszkowski, kierowca wyścigowy z Gorzowa, podkreśla: – Reguła prawej ręki. To jest podstawa podstaw. A zwłaszcza gdy „przecinasz” komuś tor jazdy. Hyundai musiał przepuścić skodę.

Wina kierowcy skody – mówią policjanci

Co w tej sprawie zrobiła policja? Tuż przed świętami Bożego Narodzenia komendant wojewódzki wydał postanowienie o wyłączeniu gorzowskich policjantów z tej sprawy. Wnioskował o to inspektor Stanisław Panek, komendant miejski policji w Gorzowie.

Stanisław Panek, komendant miejski policji w GorzowieStanisław Panek, komendant miejski policji w Gorzowie FOT. LUBUSKA POLICJA

 Powód znajdziemy w uzasadnieniu: „uczestnikiem zdarzenia jest żona komendanta”. Jak ustaliła „Wyborcza”, kobieta jest też pracownikiem cywilnym w jednym z wydziałów Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie. Komendant wojewódzki zdecydował, że „w celu zapewnienia bezstronnego przeprowadzenia czynności wyjaśniających w sprawie i zachowania obiektywnej oceny materiału dowodowego” sprawę wykroczenia trzeba przekazać do Komendy Powiatowej Policji w Strzelcach Krajeńskich.

W sprawie przesłuchano świadków. Żona komendanta zeznała, że była przekonana, że kierowca skody zjedzie na prawy pas na moście. A z ronda musiała zjechać z lewego pasa, bo na prawym pasie jechały samochody.

Policjanci zlecili też opinię biegłego. Nie powołano jednak biegłego sądowego, tylko... funkcjonariusza policji z laboratorium kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie. Dlaczego?

– Pragnę podkreślić, że biegły wykonujący opinię do przedmiotowej kolizji jest również biegłym znajdującym się na liście Sądu Okręgowego w Gorzowie Wlkp. – odpowiada „Wyborczej” komisarz Marcin Maludy, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim.

– To bulwersujące. Nic w tej sprawie nie powinno się łączyć z Gorzowem. Sam fakt, że policja zwróciła się do eksperta z laboratorium kryminalistycznego, nie uchybia zasadom postępowania karnego. Ale z punktu widzenia zasady legalizmu i obiektywizmu, o którym policja wspomina, opinię powinien sporządzić niezależny biegły, a nie policjant – komentuje Jan Łopatowski, młody adwokat z Gorzowa, który w tej sprawie reprezentuje pana Alberta.

Jan Łopatowski, adwokat z GorzowaJan Łopatowski, adwokat z Gorzowa FOT. KAMIL SIAŁKOWSKI

Ekspert z laboratorium przygotował opinię niejednoznaczną, opisał trzy warianty. Dwa mówiły o winie kierującej hyundaiem, jeden sugerował winę kierowcy skody.

„Oboje kierujący w czasie zbieżnym zjeżdżali z ronda. Kierowca skody, mając włączony prawy kierunkowskaz, powinien z pasa zewnętrznego na rondzie zjechać na pas zewnętrzny na moście. Nie po to na wlocie na most wyznaczono dwa pasy ruchu, by dać pierwszeństwo wyboru zjeżdżającemu z zewnętrznego pasa, ale po to, by ruch odbywał się płynnie i bezkolizyjnie” – napisano w opinii. Policjanci ze Strzelec wybrali ten ostatni wariant...

Do sądu po sprawiedliwość, a nie po wyrok nakazowy

– Niezwykle istotny w tym zagadnieniu jest fakt, że to sąd wypowiada się ostatecznie o tym, kto ponosi odpowiedzialność i jest uznany za winnego, a nie policjanci. Zadaniem funkcjonariuszy jest zebranie materiału dowodowego i przedstawienie go sądowi – zaznacza komisarz Maludy.

W maju pan Albert znalazł w skrzynce pocztowej wyrok nakazowy z gorzowskiego sądu. Został obwiniony o spowodowanie kolizji drogowej (art. 86 kodeksu wykroczeń) i ukarany grzywną w wysokości 200 zł. W sentencji napisano, że to 49-letni mężczyzna „nie zachował środków ostrożności” przy zjeździe z ronda, bo po zjechaniu z ronda „nie zasygnalizował zmiany pasa na lewy na moście i nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu”...

– Sąd z automatu usankcjonował ustalenia policji, nawet nie spojrzał na nagranie. Nie zgadzamy się z tym wyrokiem, bo to nie pan Albert jest winny tej kolizji – mówi Jan Łopatowski. Do sądu przesłał już sprzeciw od tego rozstrzygnięcia. – Czekamy na termin rozprawy. Liczymy, że sąd dokładniej zbada tę sprawę – kończy z nadzieją gorzowski adwokat.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.