Prezes Stali Ireneusz Maciej Zmora mówi jeszcze o tlącej się nadziei na ekstraklasę piłki ręcznej dla Gorzowa już teraz, ale tak naprawdę przymierzamy się, aby znów skutecznie wojować w pierwszej lidze. Tym razem z innym celem: nie walką o utrzymanie, a o wygranie rozgrywek i podjęcie rękawicy w PGNiG Superlidze.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rywalizację w grupie A rewelacyjny beniaminek z Gorzowa przegrał o włos (jeden punkt) ze Spójnią Gdynia, podobnie jak zwycięzcy otrzymaliśmy zaproszenie do ekstraklasy. Stalowcy decyzję o swojej przyszłości mieli podjąć do końca maja.

– Jestem po rozmowie z prezesem zarządu PGNiG Superligi Łukaszem Gontarkiem i absolutną datą graniczną w przypadku deklaracji startu w najwyższej lidze jest koniec czerwca – opowiadał Ireneusz Maciej Zmora, szef gorzowskiego klubu. – To była długa, bardzo owocna rozmowa, zresztą umówiliśmy się na kolejne spotkanie. I tak naprawdę nadzieja na elitę piłki ręcznej dla Gorzowa cały czas się tli, choć wiele wskazuje na to, że jeszcze tym razem Stal pozostanie w pierwszej lidze.

Dlaczego nie powalczymy wyżej już teraz? – Główny powód to brak odpowiednich środków finansowych – przyznał prezes Zmora. – Potrzebujemy na ekstraklasę minimum półtora miliona złotych. Nie uda się zebrać takiej kwoty od sponsorów, a z miasta dostaliśmy sygnał, że na dziś większe wsparcie, nagłe zwiększenie puli dla piłkarzy ręcznych, też nie jest możliwe. Hala nie jest przeszkodą, z tym tymczasowo byśmy sobie poradzili, oczywiście z utęsknieniem wyczekując na nowy, porządny obiekt w Gorzowie.

Zmora docenia to, co w ostatnich sezon zdziałał gorzowski zespół pod wodzą trenera Dariusza Molskiego. Tak naprawdę tylu zwycięstw i miejsca w ścisłej czołówce pierwszej ligi nikt się nie spodziewał. Jeszcze zimą, gdy ktoś wspominał o szybkich występach w elicie, pozostali pukali się w czoło.

– Dlatego osobiście uważam, że kolejny awans rok po roku byłby za bardzo karkołomny, bo to już jest PGNiG Superliga, naprawdę poważne wyzwanie, a tam też chcemy skutecznie walczyć, od razu pokazać się z fajnej strony – mówił prezes Stali Gorzów. – Nasza drużyna w ostatnich miesiącach grała świetnie, robiła właściwie z tygodnia na tydzień niesamowity postęp. To dzięki temu Stal została zauważona i wyróżniona, bo za prestiżowe wyróżnienie uważam zaproszenie do gry na najwyższym poziomie. Tym entuzjazmem zaraziliśmy się, ale trzeba było też zaraz spojrzeć w przyszłość na chłodno. Okrzepnijmy organizacyjnie, wiemy już czego nam brakuje, co musimy zrobić, aby do ekstraklasy lepiej się przygotować. No i miasta też nie będziemy brali już z zaskoczenia. Cieszę się, że tak szybko drużyna, ważna część Stali, wysłała wszystkim ambitny sygnał: my chcemy bić się na najwyższym poziomie.

Tym razem naszym wyzwaniem będzie już walka o zwycięstwo w lidze?

– Był plan na awans w ciągu trzech lat, ale nie będziemy tego specjalnie spowalniać – stwierdził Zmora. – Jestem pewien, że za rok będziemy mocniejsi, sprawniejsi, bardziej doświadczeni. Jeśli nasi zawodnicy znów zrobią bardzo dobry wynik to tym razem podejmiemy rękawicę, a nie sądzę, aby drzwi do ekstraklasy nagle zostały zatrzaśnięte. PGNiG Superliga to młoda, dynamicznie rozwijająca się organizacja, która z pewnością będzie chciała zapełnić elitarną, białą plamę w naszym regionie. Oczywiście jeśli znajdzie się gotowa na takie wyzwanie organizacja. Stal chce być za kilkanaście miesięcy gotowa.

Nadal ze stalowcami będzie pracował Dariusz Molski, który ma ważny kontrakt.

Z zespołu odeszli najlepszy strzelec Stanisław Gębala (przyjął ofertę ekstraklasowego Zagłębia Lubin) i Seweryn Gryszka. Więcej ubytków kadrowych ma nie być.

A wzmocnienia? – Znalezienie kogoś o podobnych parametrach jak Gębala, w obliczu wyzwania, które chcemy przed sobą postawić, to konieczność – przyznał prezes Zmora.

Stal zrobi drugie, tym razem prawdopodobnie udane podejście do wystawienia drugiego zespołu w wielkopolskiej trzeciej lidze. – Tam mają się ogrywać nasi juniorzy i w wyjątkowych przypadkach zawodnicy z pierwszej drużyny, jeśli zajdzie taka potrzeba. Cały czas bardzo ważną sprawą jest również tworzenie porządnej piramidy szkoleniowej. Tu też chcemy rzucić jak najwięcej sił. Ostatnio sam spotykałem się z rodzicami młodych zawodników grających w UKS Miś, który w naszym mieście zajmuje się szkoleniem narybku w piłce ręcznej. Na tym polu organizacyjnym rwnież bardzo liczę, że w ciągu roku zrobimy fajny postęp – zakończył Zmora.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej