Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Raz na objazd, raz na skrót, byle dalej, byle w przód, absolutnie, absolutnie. – jak to napisał Młynarski. No i dalej żyjemy objazdami i na skróty, po błocie, przynajmniej jednak z tą pociechą, że prezydent rozliczył się z budżetu.

Za nami sesja absolutoryjna, i Jacek Wójcicki absolutorium dostał. Ale tak miło i jednogłośnie, jak za dwa poprzednie lata to już nie było. Za udzieleniem absolutorium głosowało 14 radnych, przeciw 6, nikt nie wstrzymał się od głosu. „Za” oczywiście klub Gorzów Plus, bo na to powstał, żeby generalnie być na plus. PiS i PO też „za”, bo mają „swoich” wiceprezydentów i kręcą swoje lody. „Za” była radna niezależna Grażyna Wojciechowska, bo jest niezależna od Marty Bejnar-Bejnarowicz i uzależniona od samej siebie i wreszcie Robert Jałowy, który ma odchylenie prawicowe od PiS o 360 stopni i zgodnie z prawami matematyki po prostu musi tak samo głosować. Ale niezależny oczywiście jest, jak Adrian od Prezesa.

Kluby Nowoczesny Gorzów i Ludzie dla Miasta były przeciw udzieleniu absolutorium.

Trochę liczb

Ostatnimi czasy mogło powstać wrażenie, że w mieście nic się nie dzieje. Nic się nie buduje, nic nie remontuje. Wszystko zdominował jeden temat: rozkopana Warszawska i Walczaka bez większych nadziei na zakończenie budowy. Gorzowianie celnie przechrzcili już nazwę firmy budującej ulice na „Traumer”. To traumatyczne przeżycie jednak dla samego prezydenta, który wrodzone opanowanie i flegmę jak widać już stracił i postanowił być niezwykle energiczny wygrażając piąstką w kierunku Traumera-Widma.

Traci też samokontrolę przed radnymi pozwalając sobie niefrasobliwie i z uśmieszkiem nazywać remont „serialem”. Radnym to się zdecydowanie nie spodobało: od PiS po Nowoczesną. Ci pierwsi mówią raczej o żenującym spektaklu, a radny Wierchowicz z Nowoczesnej przypomina, że „serial” to zaczął się już w sierpniu zeszłego roku. Wtedy jego klub po raz pierwszy zwrócił uwagę, że „źle się dzieje w państwie duńskim”. Ale nasz Hamlet z Deszczna mimo słanych przez NG interpelacji prawie co miesiąc uporczywie podążał za widmem twierdząc, że wszystko jest pod kontrolą. Pozwolił sobie nawet na odpowiedź, że opinie radnych o chaosie komunikacyjnym są przesadzone i niezgodne z rzeczywistością. A przecież, koń jaki jest, każdy widzi.

Temat Walczaka i Warszawskiej powracał jak bumerang na sesji absolutoryjnej, stąd tyle o nim w tym komentarzu. Natomiast miało być nieco o inwestycjach. Otóż wrażenie, że jedyne, co potrafił zrobić Wójcicki, to nie zrobić tych właśnie dwóch ulic, jest błędne. Za sam 2016 r. prezydent potrafił pokazać długą listę inwestycji, zwłaszcza drogowych, które dziś z powodzeniem służą mieszkańcom i o nich się zbytnio nie pamięta. Od al. Konstytucji 3 Maja po ul. Kłosową, od Towarowej i Fabrycznej po Piłkarską.

Prezydent pokazywał też słupki z kwotami na inwestycje od 2012 r. Dlaczego od tego właśnie roku? Bo gdyby zaczął wcześniej np. w 2009, to wyszłoby, że Tadeusz Jędrzejczak miał jeszcze większy budżet inwestycyjny: 155 mln zł. Ale od 2012 r. zaczął się spadek wydatków na inwestycje, głównie za sprawą filharmonii i konieczności zaciskania pasa. Miasto nie inwestowało, ale za to mogło poukładać finanse i osiągnąć bezpieczny wskaźnik zadłużenia.

Tak więc od 2012 r., kiedy faktycznie widać nędzę na poziomie 20 mln, prezydent mógł pokazać, jak to Gorzów stał się... „tygrysem” z pulą 150 mln zł na inwestycje.

Co do budżetu AD 2016, z którego był prezydent rozliczany, to przypomnijmy: dochody Gorzowa wyniosły 630 mln zł., wydatki 597 mln zł. Jak więc widać miasto miało nadwyżkę budżetową. Do tego zadłużenie spadło do 129 mln zł w 2016 roku.(w 2012 r. wynosiło 187 mln zł).

Finanse miast wyglądają więc bardzo dobrze, budżet został wykonany zgodnie z przepisami. Potwierdziła to Regionalna Izba Obrachunkowa. A radni?

Karnawał z RIO

PiS był za, a nawet przeciw. Platforma tak samo. Tyle, że radni PO mają już pewną wprawę w byciu „trochę w ciąży”. Bywały lata za rządów Tadeusza Jędrzejczaka, że absolutorium prezydentowi udzielali, bywały też sytuacje, kiedy głosowali przez... niegłosowanie, bo „nie chcieli krzywdzić prezydenta”, albo wstrzymywali się od głosu na sesji absolutoryjnej. Zależnie od stanu stosunków. A w ostatnich latach, kiedy romanse z Jędrzejczakiem się skończyły, byli przeciw.

Radni PiS w tej akurat odmianie hipokryzji są poniekąd nowicjuszami. Nieźle im jednak idzie. Za Jędrzejczaka z konsekwencją negatywnie oceniali wykonanie budżetu. Wtedy, podobnie jak teraz, Regionalna Izba Obrachunkowa też zawsze pozytywnie oceniała rozliczenia finansowe i wykonanie budżetu.

Dawniej jednak ocena RIO nie miała dla PiS znaczenia. Teraz, widocznie ma, bo Jackowi Wójcickiemu radni PiS absolutorium udzielają. – Biorąc pod uwagę wszystkie argumenty i skupiając się na merytorycznej ocenie wykonania budżetu i sprawozdania finansowego miasta postanowiliśmy zagłosować za udzieleniem absolutorium – mówił Paweł Ludniewski, radny PiS. – Zasłużył pan naprawdę na żółta kartkę i dziś ją panu pokazujemy – stwierdził również To mniej więcej logika typu: „zbój jesteś Jasiu i nieuk, za karę dostajesz szóstkę. Siadaj”.

Chwilę wcześniej radny PiS wykazał się podobną alternatywną logiką przyczynowo-skutkową, dziękując prezydentowi za odmowę przyjęcia uchodźców do Gorzowa: „dzięki czemu nasze miasto jest bezpieczne, jak cały kraj”.

Jak to jednak jest, że można przez tylko niecałą minutę mówić o pozytywach, natomiast przez pięć minut wyliczać ciurkiem skandaliczne zaniedbania, a na koniec wystawić prezydentowi dobrą ocenę? Jak mówił klasyk o kolorach: „nikt nas nie przekona...”

Radny poeta. Absolutnie!

Te „grzechy” Wójcickiego” wyliczali niemal wszyscy: radny Ludniewski, Wierchowicz z Nowoczesnego Gorzowa czy Marta Bejnar-Bejnarowicz. Może poza Janem Kaczanowskim z Gorzów Plus, któremu „to co prezydent przedstawił, ta formuła się absolutnie spodobała, bo jest jasna, konkretna itd.” Radny był tak zauroczony prezentacją, że zaproponował, aby prezydent osobiście nadzorował wszystkie inwestycje strategicznie.

To akurat grzech egzaltacji radnego, natomiast wróćmy do grzechów prezydenckich. Brak nadzoru i należytego przygotowania inwestycji, słaby poziom kontraktacji projektów z ZIT, zaniechania w korzystaniu z funduszy zewnętrznych np. na politykę senioralną, brak debaty nad zakupem „Przemysłówki” za 6 mln zł, w ogóle brak konsultacji w ważnych sprawach np. remontu Kostrzyńskiej czy zamiaru zamknięcia ul. Sikorskiego dla ruchu.

Marta Bejnar-Bejnarowicz z LDM ujęła to zwięźle w stanowisku klubu: „realizacja budżetu nie była spójna z projektem budżetu, który jako rada miasta przyjmowaliśmy w zaufaniu na jego właściwe wykonanie. Poza wiedzą i zgodą rady zostały poczynione wydatki, na zakup „Przemysłówki”, opracowanie nowej strategii marki, wydatkowano znaczne publiczne pieniądze prezentację Wieloletniego Planu Inwestycyjnego czy inne pozorowane działania marketingowe – oświadczyła radna.

Radny Jerzy Wierchowicz Nowoczesnego Gorzowa napominał prezydenta: Remont Warszawskiej i Walczaka to nie jakiś serial, sitcom. To dramat naszego miasta. Powoduje duże koszty społeczne, o których się nie mówi. Korki, spaliny, chodzenie po błocie. Konkretne straty ludzi i firm, które w tym rejonie działały. To są konkretne straty, jakie ponoszą mieszkańcy – mówił. W jego ocenie, absolutorium, to doroczne rozliczenie władzy wykonawczej. I nie tylko z tego, czy słupki i rachunki się zgadzają. – To ocena działania władzy, czy żyje się lepiej, czy miasto jest bardziej zadbane, czy jest bardziej funkcjonalne. Oczekiwałem innej postawy. Nie dostrzegamy wizji, ale chaos, brak kompetencji i nadzoru – tłumaczył negatywne stanowisko klubu Jerzy Wierchowicz.

Robert Surowiec mówił natomiast o wewnętrznym rozdarciu radnych klubu PO. – Zmagaliśmy się z tą decyzją – przyznał radny. Efektem tych rozterek był – jak to często się zdarza – wiersz. – Słupki się zgadzają, ale ludzie którędy jeździć nie mają – deklamował Surowiec. Niezadowolenie zostało skanalizowane w poezji i PO zagłosowała za udzieleniem absolutorium, krygując się, że „warunkowo”, że „na kredyt”.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.