Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kobieta nie chce występować pod nazwiskiem, nie zgadza się na publikację wizerunku. – Ale dłużej już nie mogę milczeć – wzdycha matka 11-latki. Jej córka miała paść ofiarą gwałtu. Do zdarzenia doszło we wtorek w szkole specjalnej przy ul. Mościckiego w Gorzowie (do jednego kompleksu uczęszczają dzieci o niepełnosprawności umysłowej w stopniu lekkim - uczniowie podstawówki, gimnazjum i zawodówki).

O zdarzeniu napisaliśmy tutaj.

Dziewczynka chodzi tam do podstawówki od 2014 r. Już po kilku miesiącach sama oddaliła się ze szkoły. W pierwszym roku miało też dojść do pierwszego przypadku molestowania. – Wiem, że koledzy z klasy ściągnęli jej majtki w krzakach – opowiada matka dziewczynki.

Dramat małej dziewczynki

Rok później był atak pedofila Dawida W., o którym - po naszej publikacji - szeroko informowały także ogólnopolskie media. 9-letnia wówczas dziewczynka została zwabiona do krzaków przez 26-latka. – Stało się to podczas przerwy. W tych samych krzakach co rok wcześniej. Widział to jej kolega z klasy, nie widzieli nauczyciele... – rozkłada ręce kobieta. Pedofila złapano na gorącym uczynku, a miesiąc temu został nieprawomocnie skazany na siedem lat więzienia. Podczas śledztwa okazało się, że molestował też inne dziewczynki z Gorzowa.

Kobieta przekonuje, że uczulała pedagogów, aby zwrócili szczególną uwagę na jej córkę. Sama kupiła jej odblaskową kamizelkę, by była dobrze widoczna podczas przerw (wtedy uciekała ze szkoły).

– Moja córka jest upośledzona w stopniu lekkim. Ma problemy z mówieniem. Nie zna uczucia lęku, strachu, wstydu. Nauczyciele o tym wiedzieli. To jest szkoła specjalna, powinno się więc podchodzić do dzieci specjalnie – podkreśla matka 11-latki.

Przyznaje: dzieci z upośledzeniem umysłowym rozwijają się szybciej, również w aspekcie seksualności. – Kilka miesięcy temu zauważyłam, że u córki zaczęło występować pobudzenie seksualne. Nie zostawiłam tego, były konsultacje u lekarzy specjalistów. Powiadomiłam o wszystkim szkołę, bo przeczuwałam, że może to prowadzić do niebezpiecznych sytuacji – zaznacza kobieta.

– Dowiedziałam się, że w szkole były pocałunki i próba uprawiania seksu z rówieśnikiem. Szkołę powiadomiłam. Liczyłam, że nauczyciele zwrócą na córkę baczną uwagę. Nie będę przecież z dzieckiem do szkoły chodzić. Aż w końcu zdarzyło się to...

„Nie wiem, czy to był gwałt”

O kontakcie seksualnym dziewczynki z 15-letnim chłopcem matka dowiedziała się przypadkiem. Zbierała bieliznę do prania... Zaczęła córkę wypytywać, co się wydarzyło. – Opowiedziała, że została wciągnięta pod schody w holu szkoły. To się działo podczas przerwy w lekcjach. Do końca nie wiem, czy to był gwałt. Ja to zgłosiłam jako podejrzenie gwałtu – przyznaje szczerze matka dziewczynki.

– Dziś boję się puścić córkę do szkoły. Nie mam gwarancji, że będzie tam bezpieczna. Całe zło się dzieje na przerwach! To jest przerażające – mówi przejęta matka.

Nie ma żalu do rodziców chłopców, którzy zaczepiali jej córkę. Najwięcej pretensji matka 11-latki ma do nauczycieli i dyrekcji szkoły.

O sprawie poinformowała kuratorium. Złożyła też w prokuraturze dwa zawiadomienia. Jedno dotyczyło podejrzenia popełnienia przestępstwa zgwałcenia małoletniej, drugie – podejrzenia niewłaściwej opieki nad uczniami szkoły specjalnej.

W czwartek dziewczynkę przesłuchano w specjalnym pokoju w sądzie, w obecności psychologa.

Milczy szkoła, milczy kuratorium

Sprawą 15-latka ostatecznie zajmie się sąd rodzinny. Prokuratura nie będzie prowadzić śledztwa w wątku podejrzenia gwałtu. Okoliczności tego zdarzenia będą badane w specjalnym trybie, m.in. z uwagi na niepełnosprawność chłopca, który jest wskazywany jako potencjalny sprawca czynu. 15-latek nie ma zarzutów i na tym etapie nikt nie przesądza o jego winie.

Dyrekcja szkoły odmawia komentarza. – Możemy porozmawiać po tym, jak prokuratura i policja wyjaśnią sprawę – mówi Emil Błaszkowski, dyrektor Zespołu Szkół nr 14 im. Ambasadorów Praw Człowieka w Gorzowie Wielkopolskim.

Matka 11-latki ma szkole wiele do zarzucenia. Nie chce się pan do tego odnieść? – pytam wprost.

– Temat jest zbyt gorący. Proszę nie nalegać – ucina dyrektor.

W piątek nie udało nam się uzyskać komentarza kuratorium oświaty w tej sprawie.

Siałkowski pisze z sądu - zobacz moją stronę na Facebooku

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.