To był dla słoweńskiego żużlowca Mateja Zagara pamiętny turniej Grand Prix. Wygrał w Gorzowie przed swoją publiką. Był sukces, ale był też kwas. Tego wieczora, po jednym z wyścigów, Zagar uderzył swojego mechanika. Sprawa trafiła do sądu.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gorzów, 29 sierpnia 2015 r. Turniej cyklu Grand Prix. 18. wyścig dnia. Matej Zagar, wówczas zawodnik Stali Gorzów, notuje koszmarny wypadek na drugim łuku. Do parkingu wraca w karetce. Po konsultacji z lekarzem wyjeżdża na tor do powtórki wyścigu i wygrywa. Stadion wiwatuje. Zagar zjeżdża do boksu i uderza w głowę Artura, jednego ze swoich mechaników.

Cios na żywo

Powtórkę tego incydentu widać na telewizyjnych powtórkach. Kibice mogli je zobaczyć na stadionowym telebimie. W polskiej stacji Canal+ zawody oglądało ok. 200 tys. telewidzów, a przekaz na żywo był pokazywany też w innych stacjach w kilku krajach europejskich. Sprawa była później gorąco komentowana w środowisku żużlowym.

Anita, żona Artura: – Byłam wtedy na stadionie. Widziałam na telebimie, jak Matej tak uderzył Artura, że mu czapka spadła. Aż zadzwoniłam do mamy, żeby zapytać, czy dobrze widziałam. Nie wierzyłam własnym oczom.

Zeznawała w procesie cywilnym, który jej mąż wytoczył Zagarowi. Pierwsza rozprawa odbyła się we wtorek w Sądzie Okręgowym w Gorzowie Wielkopolskim. Pochodzący z Ostrowa Wielkopolskiego mechanik pozwał znanego żużlowca o naruszenie dóbr osobistych w postaci naruszenia nietykalności i godności osobistej. Domaga się przeprosin i zadośćuczynienia finansowego.

Siałkowski pisze z sądu - obserwuj moją stronę na Facebooku

Sąd nie wezwał Mateja Zagara na pierwszy termin rozprawy (we wtorek żużlowiec ma zawody ligowe w Szwecji), nie mogliśmy więc wysłuchać jego wersji tego zdarzenia. Jego prawniczka również nie chciała komentować całej sprawy na tym etapie. W sądzie wnioskowała o wyłączenie jawności rozprawy, ale sędzia Robert Mokrzecki nie przychylił się do jej prośby.

Żona mechanika: „Artur płakał i cały się trząsł”

Zeznawało dwoje świadków – żona mechanika i jego znajomy, pracownik służby technicznej podczas zawodów na gorzowskim stadionie żużlowym.

Anita opowiadała w sądzie, że jej mąż bardzo przeżył to zdarzenie. – Gdy spotkaliśmy się po zawodach, Artur płakał i cały się trząsł. Wtedy w parkingu czułam się jak na jakimś pogrzebie – ludzie podchodzili, wypytywali o to, pocieszali Artura. A on bardzo to przeżywał. Chciał to wszystko rzucić, ale musiał jeszcze jeden dzień zostać w teamie. Mówił, że inaczej Matej by mu nie zapłacił za cały miesiąc. Mieli umowę ustną – wspominała żona mechanika.

Artur odszedł z teamu, choć miał pracować z Zagarem do końca tamtego sezonu, miał nawet wizę do Australii. Pracę znalazł dopiero po kilku miesiącach, był w tym czasie pod opieką psychologa.

Żona Artura była zdziwiona, że Zagar tak zareagował na uderzenie w kask. – Bo to taki rytuał. Jak zawodnik wyjeżdża do wyścigu, to mechanicy klepią go w kask, ramię, czasem w tyłek. To taka forma motywacji. A jak wraca z toru po zwycięstwie to też tę radość się pokazuje uderzeniem w kask. To jest takie podkreślenie: „dobra robota” – precyzowała Anita wypytywana przez sędziego.

– Reakcja pana Mateja Zagara była po prostu dziwna – opowiadał w sądzie Marek, pracownik służby technicznej podczas zawodów w Gorzowie. – Pan Artur został kozłem ofiarnym całej tej sytuacji. Pan Zagar cały czas szukał winnego, nie patrzył na siebie, tylko miał pretensje do mechaników. Przez siedem lat bardzo często się widywaliśmy na stadionie w Gorzowie, ja tam pracowałem, on był żużlowcem Stali. W tym czasie tylko raz podał mi rękę.

Kolejny termin rozprawy nie jest jeszcze znany. Strony procesu nie wykluczają jednak, że w ciągu najbliższych kilku tygodni może dojść do ugody mediacyjnej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Co to za mechanik, co nie odwalił Żagarowi (Zagar to po angielsku, a nawet Zegar)?
już oceniałe(a)ś
0
0