Przygotowująca się do występu w finale Drużynowego Pucharu Świata żużlowa reprezentacja Polski, pokonała w Krakowie zespół Australii 49:41. Najlepsi wśród biało-czerwonych zawodnicy Stali Gorzów - Przemysław Pawlicki i Bartosz Zmarzlik.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tuż przed samym spotkaniem doszło do zmiany w składzie gości. W związku z kontuzją barku Sama Mastersa, menedżer Australijczyków Mark Lemon powołał na spotkanie Brady Kurtza. Gospodarze wystawili zespół bez dwóch swoich asów – Patryka Dudka i Piotra Pawlickiego.

Podobnie jak wcześniej w Zielonej Górze, gdzie na początku kwietnia Polacy pokonali Resztę Świata 46:44, tak i w Krakowie, przed rozpoczęciem prezentacji wprowadzono kolejnego zawodnika do Galerii Sław Żużlowej Reprezentacji Polski. Z rąk przedstawicieli Polskiego Związku Motorowego, pamiątkową paterę otrzymał Paweł Waloszek. Wychowanek Śląska Świętochłowice, występował z orłem na piersi w 30 spotkaniach reprezentacji Polski oraz zdobył srebrny medal indywidualnych mistrzostw świata w 1970 roku.

Dwójka stalowców robiła na krakowskim torze show, pokazywała dużą formę i dobre ściganie. W początkowej części zawodów nasi nie mieli jednak odpowiedniego wsparcia w kolegach z kadry i dlatego po 6. wyścigach to Australijczycy wygrywali 22:14.

Trener Marek Cieślak posłał Zmarzlika i Pawlickiego w rezerwach taktycznych, aby przewaga rywali zaczęła wreszcie topnieć. Polacy zdecydowanie zaatakowali w ostatnich czterech biegach tego meczu. Zwycięstwo naszej drużyny przypieczętowali w 15. wyścigu żużlowcy Stali. Po znakomitej walce na dystansie objechali na 5:1 Jasona Doyle’a.

– Jakieś nazwiska na najważniejsze starty w tym roku mam w głowie, ale nie mam zamiaru głośno o nich mówić, bo mają pojechać najlepsi w danym momencie – powiedział trener Cieślak. – Przemek Pawlicki ma na pewno świetny początek sezonu. W nagrodę niedługo wystartuje z „dziką kartą” w rundzie Grand Prix na Stadionie Narodowym w Warszawie. W porównaniu z meczem w Zielonej Górze ponownie jechał tylko Zmarzlik. Taki był jednak plan, aby w tych towarzyskich, ale wymagających potyczkach sprawdzić wszystkich, którzy są w szerokiej kadrze.

14 czerwca Polacy zmierzą się w Ostrowie z Rosją. W tegorocznym Drużynowym Pucharze Świata są już w finale, bo medale zostaną rozdane w Lesznie, a gospodarz ma zagwarantowane miejsce w decydującej rozgrywce. 8 lipca biało-czerwoni będą bronić złota.

POLSKA – AUSTRALIA 49:41

POLSKA: Bartosz Zmarzlik 13 (1,3,3,2,1,3), Maksym Drabik 3 (0,0,-,2,1), Jarosław Hampel 9 (3,0,3,0,3), Maciej Janowski 7+1 bonus (w,1,2,3,1), Janusz Kołodziej 4+1 (0,0,-,1,3), Przemysław Pawlicki 13+2 (3,3,1,1,3,2).

AUSTRALIA: Jason Doyle 11+1 bonus (2,3,2,3,1), Nick Morris 5+1 (3,2,0,t,0), Max Fricke 6+1 (1,2,0,1,2), Chris Holder 8+1 (2,1,3,0,2), Troy Batchelor 5+1 (1,2,0,2,0), Brady Kurtz 6+1 (2,1,1,2,0).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej