Koszykarki Ślęzy Wrocław były o krok od zwycięstwa w finałowej serii, ale w Krakowie pięknie podniosły się obrończynie złota. Dla kogo mistrzowski tytuł? Tego już na pewno dowiemy się w środę. O godz. 16.15 rozpocznie się transmisja w TVP Sport, trzeci raz w roli gospodyń wystąpią wrocławianki.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zespół Wisły w domu raz zwyciężył zdecydowanie, a za drugim razem po wielkiej walce.

Do wygranej 86:56 aż 23 pkt dołożyła Meighan Simmons, trafiła sześć z dziewięciu rzutów za trzy. Drugi pojedynek w Krakowie to była już straszna walka, która rozstrzygnęła się dopiero w końcówce. Po stronie Ślęzy najlepsze, dobrze nam znane Agnieszka Kaczmarczyk (20 pkt, 7/12 z gry) i Sharnee Zoll-Norman (16 pkt, 9 asyst, 5 przechwytów, 5 zbiórek). Wiślaczki były minimalnie lepsze dzięki większej ilości atutów – aż siedem zawodniczek gospodyń zdobyło minimum 5 punktów.

– W drugim, krakowskim meczu pokazaliśmy inny zespół – mówił trener Ślęzy Arkadiusz Rusin. – Przede wszystkim funkcjonowały ambicja i chęć gry. Może skuteczność nie była taka, jak sobie wymarzyliśmy, ale była to kwestia nerwowości i czasami szybko podejmowanych i nieprzemyślanych decyzji. Na pewno te mecze u zawodniczek wzbudzają dodatkowe emocje. Gdy graliśmy we Wrocławiu było nam łatwiej, bo nie mieliśmy nic do stracenia, a tutaj już cały czas było z tyłu głowy to, że brakuje nam jednego zwycięstwa. Nadal go brakuje, ale wracamy do Wrocławia i będziemy chcieli potwierdzić, że w tej finałowej serii nasza hala jest zwycięska dla Ślęzy.

– Jeżeli chodzi o mecz, to Wrocław grał w drugiej grze w naszej hali zdecydowanie bardziej agresywnie – stwierdził Jose Ignacio Hernandez, szkoleniowiec Wisły. – Nasza gra nie wyglądała tak dobrze, nie czuliśmy się aż tak komfortowo na parkiecie jak w trzecim meczu. Było to spowodowane właśnie tą bardziej kontaktową potyczką. Jestem szczęśliwy, bo po tym 0-2 i tym bagażem, z jakim przyjechaliśmy do Krakowa, znaleźliśmy się w bardzo trudnej sytuacji. Byliśmy zmuszeni żeby wygrać obydwa spotkania przed własnymi kibicami. Wiemy, że piąte spotkanie będzie dla nas bardzo ciężkie, bo Ślęza jest mocna u siebie. Wierzymy jednak w nasze zwycięstwo i będziemy walczyć przez 40 minut, żeby wygrać to mistrzostwo.

Internetowe bilety na decydujące starcie rozeszły się w kilkanaście sekund. To tylko świadczy o wielkim zainteresowaniu finałowym rozstrzygnięciem. Kto mistrzem Polski? My obstawiamy szanse 50 na 50. Tutaj naprawdę wszystko jest możliwe.

Wcześniej brązowe medale wywalczyły sobie koszykarki CCC Polkowice. Co ciekawe, seria o brąz zakończyła się w trzech meczach i to był jedyny przypadek w tegorocznej fazie play-off. Jeszcze raz możemy powtórzyć: to jest naprawdę wyjątkowa walka o mistrza Polski i świetnie, że zakończy się dopiero piątą grą o złoto.

O ZŁOTO (do trzech zwycięstw):

19 kwietnia

Ślęza Wrocław – Wisła Can Pack Kraków 71:65 [1-0]

20 kwietnia

Ślęza Wrocław – Wisła Can Pack Kraków 73:57 [2-0]

29 kwietnia

Wisła Can Pack Kraków – Ślęza Wrocław 86:56 [1-2]

30 kwietnia

Wisła Can Pack Kraków – Ślęza Wrocław 64:56 [1-2]

3 maja

godz. 16.15 Ślęza Wrocław – Wisła Can Pack Kraków [2-2]

O BRĄZ (do trzech zwycięstw):

19 kwietnia

CCC Polkowice – Artego Bydgoszcz 80:63 [1-0]

20 kwietnia

CCC Polkowice – Artego Bydgoszcz 67:60 [2-0]

23 kwietnia

Artego Bydgoszcz – CCC Polkowice 56:77 [0-3, brąz dla CCC]

KOLEJNOŚĆ NA DALSZYCH MIEJSCACH W BLK:

3. CCC Polkowice

4. Artego Bydgoszcz

5. Energa Toruń

6. InvestInTheWest AZS AJP Gorzów

7. Pszczółka AZS UMCS Lublin

8. Basket 90 Gdynia

9. JAS FBG Zagłębie Sosnowiec

10. PGE MKK Siedlce

11. Cosinus Widzew Łódź

12. Ostrovia Ostrów

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Aleksandra Sobczak poleca
Więcej