Mężczyzna zakopał się na polu w podgorzowskiej Baczynie. Gdy dopadli go policjanci, okazało się, że jest pijany. - Nie ma z nim kontaktu, nie ma siły dmuchnąć w alkomat- mówi Marek Waraksa, naczelnik gorzowskiej drogówki.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wszystko zaczęło się w czwartek o godz. 18.50. W podgorzowskiej Baczynie policjanci prowadzili pomiar prędkości. Zdecydowali, że kierowcy białego busa trzeba się przyjrzeć dokładniej. – Kierowca zjechał na pobocze. Gdy policjanci szli w jego kierunku, mężczyzna gwałtownie ruszył, uderzył w radiowóz i zaczął uciekać. Policjantom nic się nie stało i od razu ruszyli za busem – informuje Marek Waraksa, naczelnik wydziału ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim.

Po chwili samochód dostawczy marki Fiat wjechał w polną drogę, następnie zakopał się na polu nieopodal wiaduktu przy drodze S3. Tam policjanci go dogonili.

– Kierowca, ok. 50-letni mężczyzna, jest w stanie upojenia alkoholowego. Nie ma z nim kontaktu, nie jest w stanie dmuchnąć w alkomat – mówi naczelnik Waraksa.

Pijany kierowca busa zostanie przewieziony do komendy miejskiej. Policjanci przesłuchają go, gdy wytrzeźwieje
Pijany kierowca busa zostanie przewieziony do komendy miejskiej. Policjanci przesłuchają go, gdy wytrzeźwieje  FOT. MAREK WARAKSA

Trzeba zatem zbadać krew mężczyzny. Wiadomo, że noc spędzi na policyjnym „dołku”. Gdy wytrzeźwieje, usłyszy zarzuty i zostanie przesłuchany.

Pasażerka busa, ok. 40-letnia kobieta, również jest nietrzeźwa – wydmuchała dwa promile.

Siałkowski pisze z sądu - obserwuj moją stronę

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem