Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Normalnie kompletowanie składu na nowy sezon rozpoczynaliśmy od umowy z naszą panią kapitan – mówił Dariusz Maciejewski, trener AZS AJP. – Kasia Dźwigalska spodziewa się jednak dziecka i w następnych rozgrywkach na pewno nie zagra.

O ambitnych, pozasportowych wyzwaniach Katarzyny było słychać już przed zakończonym niedawno sezonem, a zaraz po ostatnim meczu o półfinał play-off, przegranym z CCC Polkowice, zawodniczka, która w sierpniu skończy 30 lat, podzieliła się nimi z koleżankami z zespołu. To był bardzo udany rok dla naszej wychowanki, zresztą jak dla całego, gorzowskiego projektu pod nazwą: walka o jak najlepsze miejsce w sezonie 2016/17. Co dalej? Jaka będzie kontynuacja? Czy kolejny projekt powstanie zupełnie od nowa? Czy zrobimy dalszy progres?

Podpisanie tak szybko nowej umowy z Pauliną Misiek to spodziewany ruch. Doświadczona koszykarka też ma za sobą udany sezon, co w poprzednich latach, gdzie co roku zmieniała klub, nie było normą. Dlatego na dalszej współpracy powinno zależeć AZS AJP, ale przede wszystkim samej zawodniczce, która w ten sposób może przedłużyć swoją karierę na wysokim poziomie. Jest podwyżka i jest dalej Misiek w Gorzowie.

– Paulina była najwyżej w naszym rankingu polskich graczy, dlatego z ochotą witam ją dalej na pokładzie – powiedział trener Maciejewski. – Cieszę się, że tak szybko doszliśmy do porozumienia – dodała koszykarka. – Dobrze się tutaj czuję, odpowiada mi styl gry gorzowskiej drużyny.

Misiek zagrała w 27 meczach, średnio 26 minut. Zdobywała 11,7 pkt na 47-procentowej skuteczności. Do tego dokładała 4,3 zbiórki, 1,6 asysty i 1,3 przechwytu.

Co dalej? W Basket Lidze Kobiet mamy istotną zmianę zasad rywalizacji. Na boisko obowiązkowo będzie musiała być tylko jedna Polka (dotychczas dwie), a w składzie jedynie dwie (dotychczas trzy) koszykarki spoza FIBA Europe. – Do podobnych przepisów do tej pory dostosowywały się nasze drużyny walczące w europejskich pucharach – opowiadał szkoleniowiec AZS AJP. – Dla pozostałych, także dla nas, to będzie nowość, budowanie składów w inny sposób. Kto szybciej się do nich dostosuje, ten wygra. Myślę, że mimo wszystko nadal ważne w zespołach będą Polki, bo klasowe Europejki są po prostu drogie, wybierają występy w Rosji, a potem w Turcji.

Trener nie wspomniał o poważnym zagrożeniu: napływie tańszych, ale i słabszych zawodniczek zza naszej wschodniej granicy. Czy one nie wypchną rodzimych koszykarek ze składów? To z pewnością byłoby ze szkodą dla utożsamiania się kibiców z krajowymi rozgrywkami. O skutkach nowych reguł gry przekonamy się już za kilka miesięcy.

Druga zmiana przepisów powoduje, że na pewno w Gorzowie nie zjawią się już razem Australijki Stephanie Talbot i Nicole Seekamp oraz Amerykanka Courtney Hurt.

Tu w wyborach też nie ma żadnego zaskoczenia. – Musimy się pogodzić, że nowy kontrakt Stephanie nie będzie już na nasz budżet – przyznał Maciejewski.

Przy przerwie macierzyńskiej Dźwigalskiej priorytetem staje się zatrzymanie drugiej rozgrywającej Seekamp. Układanie klocków od nowa bez obu „jedynek” natychmiast zyska wysoki współczynnik ryzyka, tym bardziej, że liga nie zapowiada się na słabszą, a wręcz przeciwnie. A my mimo wszystko będziemy do niej startować z szóstej pozycji. Po beznadziejnym sezonie 2015/16 łatwiej było zachwycić wszystkich celnie przebudowaną drużyną. Teraz poprzeczka z wymaganiami i oczekiwaniami zawiśnie wyżej.

– Faktycznie będziemy się starać, aby zatrzymać Nicole. Chcielibyśmy mieć w składzie choć jedną z kluczowych zawodniczek na pozycji rozgrywającej z minionego, tak dobrego sezonu, aby nie zaczynać przekazywania naszych myśli zupełnie od nowa – stwierdził trener akademiczek.

W przypadku Courtney Hurt jest wstępna wola dalszej współpracy i klubu i koszykarki, ale tutaj najważniejsze będą pieniądze i jakie oferty otrzyma Amerykanka po bardzo udanym sezonie w Polsce.

Ciekawe co dalej z Magdaleną Szajtauer, której kończy się kontrakt.

A co z innymi wychowankami? Tu przynajmniej raz nie było owijania w bawełnę i opowiadania historii, które potem nie mają przełożenia na boisku. – Wychowanki bardzo pomogą nam w procesie treningowym – powiedział Dariusz Maciejewski. – Walcząc na boiskach pierwszoligowych być może znów wyłoni nam się koszykarka na poziom ekstraklasy. To jest jednak bardzo trudne, bo teraz potrzebujemy już zawodniczki ekstraklasowe, gotowe walczyć o czołowe miejsca, o medale.

W minionym sezonie „nasze” w grze były Dźwigalska i Szajtauer, do nich dołączyły z zewnątrz Misiek oraz na koniec sezonu zasadniczego Aleksandra Pawlak. Po przyjściu tej ostatniej, która niczego wielkiego w Gorzowie nie zdziałała, natychmiast minuty na boisku straciła Katarzyna Jaworska.

Z Pawlak mieliśmy w składzie siedem koszykarek tzw. kontraktowych. W następnym sezonie chcemy mieć ich osiem. Możemy więc się spodziewać w okresie transferowym czterech, a może i nawet pięciu nowych nazwisk. – Ośmiu graczy to jest nasze marzenie na nadchodzący czas, wszystko jednak zależy od możliwości finansowych – zakończył Maciejewski.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.