Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przez ostatnie 27 lat samorządy wypracowały sobie dobra pozycję. To coś, co się najbardziej udało po transformacji. Będziemy stali na straży samorządów, kiedy mówi się o ich scentralizowaniu, skracaniu kadencji, ograniczeniu kadencji z działaniem prawa wstecz. Nie tędy droga. Nie wolno naruszać tego ostatniego bastionu demokracji – mówi senator Władysław Komarnicki.

A o planowanych zmianach mówi się głośno, w kuluarach sejmowych, choć dokument – poza jednym – na razie się nie pojawił. A o czym się mówi?

– Wprowadzenie dwukadencyjności z działaniem wstecz, możliwość startowania tylko z list partyjnych nawet w małych miejscowościach, skrócenie kadencji i wybory już jesienią czy wiosną – wylicza poseł Krystyna Sibińska. A także możliwość startowania tylko z jednej listy, aby np. kandydat na burmistrza nie kandydował np. do sejmiku itp. Nad niektórymi z tych propozycji można by dyskutować, w innych PO widzi zagrożenie dla samorządów i próbę przejęcia nad nimi całkowitej kontroli przez PiS.

Przykładem tego, co się już dokonuje jest zmiana ustawy o Regionalnych Izbach Obrachunkowych. Odbyło się już pierwsze czytanie w Sejmie.

– To nie bezpieczne zmiany. Wprowadzenie czegoś, co ja nazywam policją samorządową. Po pierwsze chodzi o wybór szefów regionalnych izb obrachunkowych. Dziś kolegianci pracujący w RIO powołują komisje i jest konkurs na szefa. Po zmianach to minister ma decydować, kto nim zostanie. To absolutne podporządkowanie rządowi i upolitycznienie. Po drugie: RIO ma mieć rozszerzony zakres kontroli, prawo wchodzić do urzędów i jednostek podległych samorządowi, a nawet spółek, w których jest udziałowcem. W spółkach takie kontrole były prowadzone dotąd zgodnie z kodeksem handlowym. Wszystkie te zmiany pod pretekstem tego, że gminy się nadmiernie zadłużają. To fikcja, bo takich gmin nie ma. Dziś gminy się nie zadłużają, ale oszczędzają, aby korzystać z funduszy europejskich. Jedna gmina, gdzie jest komisarz, nie może być pretekstem do ubezwłasnowolniania samorządów. Najgorsze jest to, że obojętnie jakie nieprawidłowości stwierdzone przez RIO będą mogły być podstawą do odwołania urzędującego wójta, czy marszałka, zarządu powiatu czy szefa jednostki gminnej. I wprowadzenie komisarza – mówi poseł Sibińska.

Politycy PO nie mają wątpliwości, że chodzi o jedno: przejęcie przez PiS kontroli nad samorządami.

– Dziś PiS-u w samorządach jest niewiele. W województwach, starostwach, ale też i w miastach. Jeśli więc nie poprzez wybory. to właśnie takimi instrumentami kontrolnymi chcą mieć na nie wpływ. Ale to jest zagrożenie dla demokracji, dla tych małych ojczyzn – dodaje Sibińska.

Wniosek o odrzucenie ustawy o RIO po pierwszym czytaniu oczywiście przepadł. Parlamentarzyści będą sięgać po inne środki: wnioskować o wysłuchanie publiczne, wprowadzać poprawki itp..

Uważają, że to to zamach na samorządy, tym bardziej, że zmiany nie są konsultowane ani z korporacjami samorządowymi, ani w komisji trójstronnej.

– Nie czekamy, tylko podejmujemy dyskusję, zwracamy uwagę opinii publicznej. Protestujemy już dziś przeciw planom złych zmian – mówi senator Komarnicki.

10 maja w Gorzowie planowana jest konferencja samorządowa, na której dyskutowane będą te rozwiązania i zagrożenia dla samorządów.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.