Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

We wcześniejszych Memoriałach Edwarda Jancarza, gorzowskiej żużlowej legendy, trzy razy z rzędu wygrywał Australijczyk Jason Crump, a dwa razy polski mistrz Tomasz Gollob. Teraz dwoma zwycięstwami może się także pochwalić Patryk Dudek.

Przed rokiem zawodnik z Zielonej Góry leżał w 13. wyścigu. To był straszny karambol. Patryk prowadził, ale na prostej, z której żużlowcy startują do poszczególnych wyścigów, zdefektował mu motor. Zawodnik zgodnie z prawidłami żużla podniósł rękę, bezpiecznie wyminęli go Niels Kristian Iversen i Krzysztof Kasprzak. Duńczyk Peter Kildemand zaplanował sobie jednak atak przy płocie, gdzie właśnie zwalniał Dudek, nie miał szans, aby ominąć Polaka.

– Widocznie tak musi być, że zacznę wygrywać w memoriale dopiero jak porządnie przywalę – śmiał się dzisiejszy zwycięzca. W 2016 r. po wypadku w wielkim stylu dojechał do najwyższego stopnia podium. Tym razem jego upadek w 10. wyścigu nie był groźny, ale Dudek musiał dalej skorzystać z nowego motocykla. I na nim najpierw wjechał do półfinału (choć po trzech startach miał na koncie ledwie 2 pkt), potem do finału, a tam z czwartego pola nie dał rywalom szans.

Drugi był Nicki Pedersen, który jeszcze raz pokazał, że nie ma powodu, aby martwić się o jego formę. Karmienie małp w czasie zimowych wakacji, które Duńczyk pokazywał na Instagramie, też pomogło. – Żużel to moje życie i tu nic się nie zmienia – mówił doświadczony zawodnik.

W pierwszej odsłonie jednego z półfinałów Pedersen na dystansie minął Bartosza Zmarzlika, którego ograć w domu to jest naprawdę wielka sztuka. 22-letni stalowiec próbował odbić drugą pozycję, ostro wjechał w krawężnik i potrącił Duńczyka, za co został wykluczony. Nicki w swoim stylu nasłuchiwał gwizdów z trybun, kłaniał się fanom. Bez niego żużel z pewnością nie byłby tak barwny.

Ostatecznie najlepszym z reprezentantów Stali Gorzów był Przemysław Pawlicki (skończył trzeci), choć w półfinałach mieliśmy aż czterech reprezentantów gospodarzy. O wykluczeniu Zmarzlika pisaliśmy wyżej – wcześniej brązowy medalista mistrzostw świata seniorów nie był takim dominatorem domowego toru jak zdążył nas do tego przyzwyczaić, jeździł trochę w kratkę. Spokojnie – więcej było jaśniejszych chwil w jego wykonaniu niż wpadek. Martin Vaculik miał prawo być zły, bo przed upadkiem Pedersena w półfinale prowadził, a w powtórce przegrał z Duńczykiem i kolegą z drużyny, starszym z braci Pawlickich. Niels Kristian Iversen zaczął zawody rewelacyjnie, ale potem było coraz gorzej. W półfinale „Puk” miał niegroźny upadek na ostatniej pozycji.

Niepocieszoną minę miał też niedzielny jubilat – właśnie skończył 33 lata – Grigorij Łaguta z Rybnika. Rosjanin wygrał fazę zasadniczą (przegrał tylko ze Zmarzlikiem), zwyciężył w półfinale, a w finale był czwarty.

Na koniec słowo o torze. Bardzo dobre słowo. Było sporo mijanek, na które oglądający zmagania żużlowców zawsze najbardziej czekają. Do pokazywania ósmy wyścig, gdzie np. Vaculik spadł z pierwszej pozycji na ostatnią. – Jeszcze pracujemy nad tą nawierzchnią, poznajemy ją, ale już widać, że to było nam bardzo potrzebne i podjęliśmy celną decyzję, zostawiając wszelkie zmiany na wiosnę – powiedział trener Stali Stanisław Chomski. – Mieliśmy fajne ściganie, zresztą trochę demonizowane, bo w Gorzowie zawsze był tor do walki. Podniesienie drugiego wirażu spowodowało, że na pewno jest on bardziej bezpieczny, można go płynnie przejechać, znaleźć nowe ścieżki do ataku. Moi zawodnicy? Nikogo dziś nie wyróżniałem, wszystkich obserwowałem. Nowy tor, początek sezonu, sprawdzenie się w znakomitej stawce, masa świetnych wniosków dla każdego. To jest w tej chwili najważniejsze. Dopiero trzynasty był Krzysztof Kasprzak, ale on w domu trenował najmniej i to w memoriale było widać. Super, że na starcie sezonu mamy u nas tak wartościowe zawody. Myślę, że dziś nawet najwybredniejsi byli zadowoleni. Szkoda tylko, że na ligę na „Jancarzu” będziemy czekać aż do 30 kwietnia, trochę takim kalendarzem skrzywdzono gorzowskich kibiców.

WYNIKI 14. MEMORIAŁU EDWARDA JANCARZA:

FINAŁ:

1. Dudek, 2. Pedersen, 3. Prz. Pawlicki, 4. G. Łaguta

PÓŁFINAŁY:

I – 1. G. Łaguta, 2. Dudek, 3. Pi. Pawlicki, 4. Iversen (u/w)

II – 1. Pedersen, 2. Prz. Pawlicki, 3. Vaculik, 4. Zmarzlik (w)

FAZA ZASADNICZA:

1. Grigorij Łaguta (Rosja, ROW Rybnik) 14 (3,3,3,3,2), 2. Nicki Pedersen (Dania, Unia Leszno) 12 (2,3,2,2,3), 3. Bartosz Zmarzlik (Stal Gorzów) 11 (3,1,3,1,3), 4. Piotr Pawlicki (Unia Leszno) 11 (2,1,2,3,3), 5. Przemysław Pawlicki (Stal Gorzów) 10 (1,2,3,2,2), 6. Patryk Dudek (Falubaz Zielona Góra) 8 (2,0,w,3,3), 7. Martin Vaculik (Słowacja, Stal Gorzów) 8 (3,0,1,3,1), 8. Niels Kristian Iversen (Dania, Stal Gorzów) 8 (3,3,1,d,1), 9. Emil Sajfutdinow (Rosja, Unia Leszno) 8 (1,2,2,2,1), 10. Leon Madsen (Dania, Włókniarz Częstochowa) 5 (0,0,3,2,0), 11. Antonio Lindback (Szwecja, GKM Grudziądz) 5 (0,3,1,1,w), 12. Jarosław Hampel (Falubaz Zielona Góra) 5 (1,t,2,0,2), 13. Krzysztof Kasprzak (Stal Gorzów) 5 (1,2,1,1,0), 14. Piotr Protasiewicz (Falubaz Zielona Góra) 4 (2,1,0,0,1), 15. Andreas Jonsson (Szwecja, Włókniarz Częstochowa) 3 (0,2,0,1,0), 16. Tomas H Jonasson (Szwecja, Stal Gorzów) 3 (0,1,0,0,2), 17. Rafał Karczmarz (Stal Gorzów) (0).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.