Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Obsada będzie nie gorsza niż w Grand Prix, gdzie żużlowcy walczą o mistrza świaat, a więc emocje od pierwszego biegu są gwarantowane. Sam też z przyjemnością, podobnie jak i w ubiegłym roku, będę imprezę oglądał.

Od śmierci Edwarda Jancarza i od pierwszego memoriału jego imienia, właśnie upływa 25 lat. W latach 90-tych turniej był rozgrywany dość regularnie i zawsze miał znakomitą obsadę. Potem było różnie, a zdarzały się nawet kilkuletnie przerwy.

Grono triumfatorów jest naprawdę godne. Trzy razy najlepszy był od zawsze lubiany w Gorzowie Australijczyk Jason Crump, dwa razy Duńczyk Hans Nielsen i Tomasz Gollob, także Gary Havelock, Leigh Adams czy ostatnio Patryk Dudek.

W niedzielnym memoriale i to z szansami na zwycięstwo, wystartuje pokolenie zawodników, którzy urodzili się wtedy, kiedy Jancarza nie było już na świecie. Gorąco zachęcam wszystkich do wizyty na naszym stadionie, nawet w momencie, gdy z tego wydarzenia jest przewidziana transmisja telewizyjna.

Pamięć o Edwardzie Jancarzu jest w naszym mieście zdecydowanie większa niż o jakimkolwiek innym żużlowcu na świecie w ich rodzinnych stronach. To prawie kult, bo mamy stadion jego imienia, ulicę, a w centrum stoi jego pomnik, przy którym robią sobie zdjęcia kolejne pokolenia młodych fanów żużla. Jest wreszcie i memoriał, który co roku przypomina nam wielką i jednocześnie tragiczną postać Eddy’ego.

Przy okazji wspomnę tutaj o zdumiewającej informacji, jaką podały ostatnio nie tylko żużlowe media.

Otóż do wyczynowego uprawiania żużla wraca Jacek Rempała, ojciec tragicznie zmarłego ledwie kilka miesięcy temu Krystiana Rempały. To, że liczy on już 46 lat i od kilku sezonów wyczynowo żużla nie uprawia, to jeszcze jakoś da się zrozumieć, choć z trudem, bo takie powroty jeszcze nigdy i nikomu się nie udały. Ale przede wszystkim grozę musi budzić fakt, iż czyni to ojciec, krótko po tragicznej śmierci jedynego syna i bardzo utalentowanego zawodnika, który wraz z rodziną żąda ukarania na drodze sądowej domniemanego sprawcy tego nieszczęścia, innego utalentowanego żużlowca i też z rodziny o żużlowych tradycjach – Kacpra Woryny z klubu z Rybnika.

Nasuwa się nieodparte pytanie: jaki psycholog wyraził na to zgodę i po co? I jaka jest prawdziwa motywacja Jacka Rempały? Kibice będą z pewnością z zapartym tchem oglądać jego występy. Tyle tylko, że to zainteresowanie może mieć bardzo chory podtekst.

Jerzy Synowiec – znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.