Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przypomnijmy, mała Hania trafiła do gorzowskiego szpitala z poważnym urazem czaszki, stłuczonymi płucami i siniakami na całym ciele. Jej stan jest ciężki, ale stabilny. Lekarze wprowadzili ją w stan śpiączki farmakologicznej, oddycha przy pomocy specjalnej aparatury (poważny uraz płuc).

Policję o zdarzeniu powiadomili lekarze. Nie uwierzyli w wersję matki, która mówiła, że dziecko wypadło z wózka.

Jeszcze w środę wieczorem zatrzymano 29-letnią matkę dziewczynki Justynę K. i jej 26-letniego partnera Kamila K. Mieszkali razem na osiedlu Słonecznym w Gorzowie.

Mężczyzna - przed wizytą policji - zdążył napisać na Facebooku: „najgorszy dzień w życiu córeczka moja na ojomie przepraszam".

W momencie zatrzymania K. był pijany - miał ponad promil alkoholu w organizmie.

Więcej o sprawie pisaliśmy tutaj.

Przesłuchano ich dopiero w piątek. Śledczy czekali na opinię biegłych lekarzy, którzy oceniali stan dwulatki. Wiemy, że opinia nie pozostawiła złudzeń. Prokuratura nie ujawnia jej treści.

Matka dwulatki została przesłuchana przez policjantów, w charakterze świadka. Zebrany do tej pory materiał nie pozwolił na przedstawienie jej zarzutów, choć prokuratura tego nie wyklucza na dalszym etapie śledztwa. Z udziałem psychologa przesłuchano sześcioletnią córkę Justyny K. (w specjalnym pomieszczeniu w gorzowskim sądzie).

Prokuratura nie zdradza, czy były to zeznania obciążające mężczyznę.

26-letni Kamil K. w gorzowskiej komendzie26-letni Kamil K. w gorzowskiej komendzie FOT. POLICJA

Po godz. 13 do gorzowskiej prokuratury przywieziono Kamila K. Prowadząca śledztwo prokurator rejonowy Agnieszka Hornicka-Mielcarek przedstawiła 26-latkowi dwa zarzuty.

- To spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu małoletniego dziecka, w postaci choroby realnie zagrażającej życiu. Stało się to wskutek pobicia - uderzenia w głowę. Prokurator przedstawił też zarzut fizycznego i psychicznego znęcania się nad dwuletnią dziewczynką. Z ustaleń prokuratury wynika, że mężczyzna znęcał się nad dzieckiem co najmniej od 20 listopada 2016 r. Zarzuty nie dotyczą sześcioletniego dziecka - powiedział prokurator Roman Witkowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim.

Oto zapis relacji na żywo na stronie "Siałkowski pisze z sądu" na Facebooku.

Kamil K. nie przyznał się do winy i przedstawił swoją wersję wydarzeń. Przesłuchanie trwało ponad godzinę. Prokuratura nie chce dziś mówić o treści jego wyjaśnień. 

Sąd Rejonowy w Gorzowie Wielkopolskim aresztował mężczyznę na trzy miesiące (do 28 czerwca). Wnioskowała o to gorzowska prokuratura.

 - Przesłankami do stosowania aresztu była obawa matactwa i możliwość uzgadniania wersji wspólnie z matką dziecka. Druga przesłanka to zagrożenie wysoką karą. Mężczyźnie, przy tej kwalifikacji czynu, grozi od roku do 10 lat więzienia  - informuje prokurator Witkowski. 

Nieoficjalnie wiemy, że mężczyzna był wcześniej karany, ale nie za czyny podobne do zarzucanych mu w tej sprawie.

Siałkowski pisze z sądu - wejdź tutaj i obserwuj moją stronę

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.