Edmund Migoś był pierwszym żużlowcem Stali Gorzów, który sięgnął po tytuł indywidualnego mistrza Polski. Na 70-lecie klubu stanie jego pomnik. - Nasz legendarny wychowanek swoim życiem i wynikami na torze zasłużył sobie na takie wyróżnienie - powiedział prezes Ireneusz Maciej Zmora.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jeszcze na 69. urodziny, w sierpniu 2006 roku, cały gorzowski stadion śpiewał mu „Sto lat!”, bo pan Edmund był częstym gościem na meczach jego Stali. Kilkanaście dni później i ci, którzy wraz z Migosiem pisali prawie 60-letnią historię gorzowskiego żużla, a także 20-latkowie w żółto-niebieskich szalikach, towarzyszyli mu w ostatniej drodze. Czym dla Gorzowa jest żużel, tym pan Migoś był dla żużla.

To on odkrył Jancarza

Edmund Migoś był zawodnikiem wielkiej Stali, która w 1969 r. zdobyła dla Gorzowa pierwsze drużynowe mistrzostwo Polski. Z biało-czerwoną kadrą wywalczył trzy medale mistrzostw świata. Także ten najcenniejszy, złoty.

Pierwszymi finalistami żużlowych indywidualnych mistrzostw kraju z Ziemi Lubuskiej byli zawodnicy Stali Gorzów – Andrzej Pogorzelski i właśnie Migoś, którzy w 1964 roku wystartowali na torze w Rybniku. Pogorzelski zdobył brązowy medal, a Migoś zajął 14. miejsce. Pogorzelski w dwóch następnych latach również stawał na trzecim stopniu podium. Migoś w 1968 roku zdobył srebrny medal, a dwa lata później na gorzowskim torze jako pierwszy z lubuskich zawodników sięgnął po mistrzowski tytuł.

– To był zupełnie inny żużel niż teraz i inni zawodnicy – wspominał Witold Głowania, który współpracował z Migosiem, a potem był prezesem Stali. – Klub istniał przy Zakładach Mechanicznych, a wszyscy żużlowcy przychodzili normalnie do pracy. I od rana do wieczora grzebali przy swoich motorach, dbali o nie, szukali czegoś, aby przechytrzyć rywali. Świetnie się na tym znali. Teraz każdy ma pomocników, mechaników. Kiedyś wszystko właściwie zależało od samego zawodnika – tłumaczył Głowania.

Niewielu pamięta, że pan Edmund najpierw wcale nie myślał o żużlu. Próbował swoich sił w innych dyscyplinach – w boksie i kolarstwie.

W końcu jednak przywędrował na trening Stali, bo, jak sam zdradził w sekrecie, nie był tytanem pracy i nie wyobrażał sobie, aby miesiącami wylewać pot i czekać na wynik. – Nie pomylił się, bo do żużla miał wielką smykałkę – mówił Głowania. – Miał wielki dar. Nie był samolubem. To był zawodnik wręcz stworzony do jazdy w drużynie. Nie pchał się na pierwsze miejsce. Na torze szukał, co się dzieje z jego kolegą z zespołu.

Migoś nigdy nie odmawiał pomocy młodym. To on już po pierwszym treningu odkrył wielkie możliwości u Edwarda Jancarza i włączył go do treningów ligowego zespołu, którego był szkoleniowcem. Gorzowianie właśnie Jancarzowi postawili w naszym mieście pierwszy pomnik. Pan Edmund uczył także młodzież jazdy parą na torze. Jedna z takich jazd skończyła się źle. Po groźnym upadku na treningu w 1971 r. pierwszy gorzowski mistrz kraju musiał przedwcześnie zakończyć karierę.

W pierwszą rocznicę śmierci Migosia odsłonięto pamiątkową płytę, na której widnieje tor żużlowy i podobizna zawodnika. Krzyż jest jednocześnie startem i metą. – Po śmierci męża, pani Grażyny nie było stać na postawienie – opowiadał Bogusław Nowak, kolega Migosia z toru. – Nie mogliśmy przejść obok tej sprawy obojętnie i pomogliśmy.

Co takiego mieli w sobie starsi wielcy mistrzowie, że teraz w Gorzowie stawia im się pomniki i pamiątkowe nagrobki, a ludzie bez wahania dają na to pieniądze? – To byli przedstawiciele żużla romantycznego, gdzie na pierwszym miejscu byli kibice, własna drużyna, a nie pieniądze, które kiedyś nie były wielkie. Emocje dawali jednak fanom takie same jak teraz – dodał Nowak.

Będzie miał pomnik

Specjalne uczczenie pamięci Edmunda Migosia jest jednym z głównych punktów obchodów 70-lecia Stali Gorzów.

– Jako zwycięzcy ligi, w nagrodę w 2017 roku zorganizujemy finał indywidualnych mistrzostw Polski – opowiadał Ireneusz Maciej Zmora, prezes gorzowskiego klubu. – Przed tym turniejem, który odbędzie się 2 lipca, chcemy odsłonić pomnik pierwszego mistrza ze Stali. Miałby on swoje miejsce na gorzowskim Zawarciu, przy Spichlerzu. Kibice, którzy idą na nasz stadion za każdym razem mijaliby pomnik i w ten sposób poznawali jeszcze jedną cząstkę historii naszego klubu.

Pomnik ma kosztować 100 tys. zł. Pieniądze będą zbierane m.in. na Balu 70-lecia Stali Gorzów który odbędzie się 18 lutego.

– Założeniem jest jak najwięcej balu w balu. Chcemy, by to była okazja, aby sponsorzy, przyjaciele, ale też kibice Stali mogli się spotkać ze sobą, zintegrować. Zabawa, integracja, do tego również początek zbiórki na pomnik – opowiadał Zmora. – Będzie też możliwość spotkania niektórych zawodników klubu. Udział w balu wezmą Krzysztof Kasprzak, Bartosz Zmarzlik czy Słowiak Martin Vaculik, który przyszedł do nas w czasie ostatniego okresu transferowego i mam nadzieję, że będzie dużym wzmocnieniem. Pojawi się też trener Stanisław Chomski. Chcemy, aby to było spotkanie rodziny Stali.

Klub liczy, że na pomnik złoży się 25 fundatorów. – Tyle też będzie przygotowanych miniatur z brązu tego pomnika – stwierdził prezes Stali. – Każdy fundator, który nabędzie taką miniaturkę, będzie miał ją dla siebie na wyłączność z wygrawerowanymi podziękowaniami dla niego, a jednocześnie jego nazwisko będzie wygrawerowane na pomniku. 25 miniatur to jest maksymalna liczba, którą przewidujemy, nie będzie możliwości ich kupienia. Projektem zajmuje się Tomasz Górnicki, który brał już udział w podobnych inicjatywach. To właśnie on jest głównym wykonawcą odcisków dłoni, które zdobią koronę gorzowskiego stadionu w Alei Sław Stali, gdzie znalazło już się miejsce m.in. dla Zenona Plecha, Bogusława Nowaka, Jerzego Rembasa, Tomasza Golloba, Piotra Śwista czy Jerzego Padewskiego. Teraz w wyjątkowy sposób chcemy uhonorować Edmunda Migosia – zakończył prezes Zmora.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej