Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na targowisku przy Jerzego w Gorzowie (prowadzonym przez Gorzowski Rynek Hurtowy), które znajduje się w tzw. strefie zagrożonej, na mocy rozporządzenia wojewody wprowadzono całkowity zakaz sprzedaży wyrobów drobiarskich. Nie można też prowadzić sprzedaży targowiskowej w całym Gorzowie. Jaja mogą sprzedawać sklepy, pod warunkiem, że produkty nie pochodzą z tzw. strefy zapowietrzonej (w promieniu 3 km od ujawnionych ognisk grypy).

Handlują jajami mimo zakazu

Wygląda jednak na to, że zakaz jest jedynie papierową fikcją. Nasz czytelnik był świadkiem, jak z samochodów dostawczych zaparkowanych w okolicy galerii handlowej sprzedawane były jaja. - To jakieś rozdwojenie jaźni. Na stoisku na targowisku leżą puste wytłaczanki do jaj, ale można je kupić kilka metrów dalej - z busa za ogrodzeniem. Za bramą postawili też kiosk, a po ryneczku chodzą ludzie, którzy zachęcają do zakupu jaj właśnie w tamtym "sklepie" - opowiada nam czytelnik, który w środę rano był na targowisku.

Obowiązuje zakaz zarówno sprzedaży targowiskowej, jak i handlu obnośnego - informuje gorzowski sanepid. Urzędnicy zastrzegają, że targowiska są kontrolowane na bieżąco. Za złamanie zasad opisanych w rozporządzeniu wojewody grozi kara grzywny, a - w skrajnych przypadkach - nawet do trzech lat więzienia.

- Zasada jest taka, że nie można prowadzić sprzedaży na świeżym powietrzu - na otwartych stoiskach, ze stolików czy z chodnika. Zakaz dotyczy wyznaczonego terenu targowiska. Sprzedaż w sklepach i w innych zamkniętych pomieszczeniach poza targowiskami nie jest zabroniona - wyjaśnia Małgorzata Kaczmarek, kierownik sekcji higieny żywienia i żywności inspekcji sanitarnej w Gorzowie.

Zaznacza, że sprzedaż ze specjalistycznych przyczep gastronomicznych zaparkowanych poza targowiskiem nie jest naruszeniem rozporządzenia pod warunkiem, że klient wchodzi do środka. Sprzedawca musi mieć specjalne zezwolenie wydawane przez inspekcję sanitarną.

Zakaz będzie obowiązywał co najmniej do stycznia.

Z frontu walki z ptasią grypą

Tymczasem w gminie Deszczno potwierdzono kolejne dwa ogniska wirusa ptasiej grypy H5N8 . O zakażonym ptactwie w gospodarstwach przy ul. Bratkowej w Deszcznie i przy ul. Akacjowej w Gliniku poinformował Paweł Tymszan, wójt podgorzowskiej gminy. W tych fermach znajduje się w sumie ok. 18 tys. indyków.

W sumie od początku grudnia w gminie Deszczno potwierdzono już sześć ognisk tej grypy ptaków . Służby informują, że ta odmiana jest wysoce zjadliwa dla ptactwa, ale niegroźna dla ludzi.

Trwa akcja utylizacji ptaków z kilkudziesięciu gospodarstw w okolicach Gorzowa. W sumie zagazowanych i wywiezionych ma być ponad pół miliona sztuk ptactwa. Operacja kosztuje ok. 70 mln zł. Do pomocy zaangażowano wojsko. Gospodarstwa są też całodobowo monitorowane przez policję - w tym celu do Gorzowa ściągnięto jednostki prewencji z garnizonów w Lubuskiem i z ościennych województw.

O akcji szerzej piszemy tutaj.

Inspektor wyrzucony po 18 latach

W ub. tygodniu, najprawdopodobniej w związku z rozprzestrzenianiem się epidemii ptasiej grypy, odwołany został powiatowy lekarz weterynarii w Gorzowie Józef Jagódka. Sam zainteresowany (piastował tę funkcję ponad 18 lat) nie chce komentować sprawy.

- Ktoś sobie wymyślił, że był jakiś spisek. Zrobili z niego kozła ofiarnego. A akurat on tyrał od rana do nocy, do tego działając zgodnie z procedurami. To zaskakująca decyzja - mówi nam nieoficjalnie osoba znająca kulisy odwołania inspektora.

Czekamy na oficjalną odpowiedź Głównego Inspektoratu Weterynarii w tej sprawie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.